Aktualności
Stalowy Mat: Polskie huty na łopatkach, gdy Berlin zaciera ręce
Polskie hutnictwo dogorywa pod ciężarem własnych rachunków za prąd, a styczeń 2026 roku przejdzie do historii jako miesiąc „niemieckiego desantu”. Podczas gdy rząd Donalda Tuska prężył muskuły, by blokować tanią stal ze Wschodu, otworzył szeroko bramy dla zachodniego sąsiada. Efekt? 40 tysięcy ton prętów żebrowanych z Niemiec wjechało do Polski w zaledwie 31 dni, nokautując krajowych producentów ceną niższą o 250 zł na tonie.
Energetyczne samobójstwo
To nie jest uczciwa walka na innowacje. To egzekucja wykonana kablem zasilającym. Niemiecki przemysł, wspierany systemowymi ulgami i tańszym miksem energetycznym, produkuje stal taniej, niż polskie huty są w stanie kupić sam surowiec.
Różnica cen energii sprawia, że polski produkt staje się towarem luksusowym, na który nikogo w budownictwie nie stać. Jeśli polskie piece wygasną, stracimy nie tylko tysiące miejsc pracy, ale i resztki suwerenności przemysłowej.
Dyplomatyczny rykoszet Premiera
Scenariusz tej politycznej operacji brzmi jak ponury żart. Premier Donald Tusk, ruszając na dyplomatyczny front, by uszczelnić granice przed stalą zza wschodniej granicy, przypomniał przy okazji naszym „partnerom” z UE o zasadach swobodnego przepływu towarów.
Niemcy nie potrzebowali dwa razy powtarzać. Zamiast ochrony polskiego rynku, dostaliśmy przypieczętowanie jego dominacji przez koncerny zza Odry.
- Wschód zablokowany? Być może.
- Zachód nasycony? Owszem – naszym kosztem.
„To klasyczny rykoszet. Chroniliśmy plecy przed Wschodem, zapominając, że front biegnie przez nasze własne rachunki za prąd i otwarte drzwi na Zachód” – grzmią eksperci branżowi.
Co to oznacza dla Polaka?
Dziś tania stal z Niemiec może wydawać się okazją dla deweloperów, ale to krótkowzroczna radość.
- Likwidacja konkurencji: Gdy polskie huty zbankrutują, Berlin nie będzie miał powodu utrzymywać niskich cen.
- Utrata podatków: Zyski z polskiej infrastruktury zamiast do Warszawy, popłyną szerokim strumieniem do Berlina.
- Bezrobocie w regionach: Huty to krwiobieg całych miast. Ich upadek to wyrwa, której nie załata żaden zasiłek.
Polska stal stoi nad przepaścią. Bez natychmiastowych dopłat do energii dla przemysłu energochłonnego i realnej ochrony przed nierówną konkurencją wewnątrz UE, biało-czerwone pręty żebrowane staną się eksponatem w muzeum przemysłu.
#NieoPolityce