Aktualności
Śmiech dziecka czy długi dziadków? Dlaczego kupujemy przyszłość na kredyt, który przeterminuje się szybciej niż myślicie
„Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat”. To piękne zdanie. Niestety, w obecnej rzeczywistości politycznej, ten śmiech staje się coraz bardziej gorzki. Dlaczego? Bo nasi rządzący – z niezwykłą lekkością – właśnie zastawiają przyszłość tych dzieci w lombardzie politycznych ambicji.
Festiwal zapożyczeń za wasze pieniądze
KPO, programy typu „Bezpieczny Kredyt” (SAFE) i inne mechanizmy, które obecnie wpompowuje się w rynek, są reklamowane jako „wielki skok modernizacyjny”. Rządzący w świetle kamer przecinają wstęgi, obiecując nowoczesność i rozwój. Jednak pod warstwą PR-owej piany kryje się brutalna prawda: to wszystko finansowane jest z długu, który z nawiązką będą spłacać nasze wnuki.
Pułapka „nowoczesności” na kredyt
Najbardziej przerażający w tym wszystkim jest brak wyobraźni technicznej i ekonomicznej. Rządzący kupują dzisiaj sprzęt, technologię i rozwiązania, które – w świecie pędzącej innowacji – za 10 lat będą warte tyle, co dzisiaj stare faksy czy pierwsze telefony komórkowe.
Pomyślcie o tym: nasze wnuki będą przez dekady spłacać odsetki od kredytów zaciągniętych na infrastrukturę, która w ich czasach będzie już technologicznym złomem. Kupujemy „nowoczesność” na krótkoterminowy kredyt, który przeterminuje się szybciej, niż zdążymy go spłacić. To nie jest inwestycja – to zwykła niegospodarność pod płaszczykiem troski o państwo.
Czy naprawdę chcemy zostawić im „długi po dziadkach”?
Politycy myślą w perspektywie najbliższych wyborów, a nie następnych pokoleń. Dla nich ważne jest „tu i teraz”, szybki efekt, który pozwoli utrzymać słupki poparcia. Ceną, jaką płacimy, jest ograniczona wolność ekonomiczna naszych następców.
Czy naprawdę chcemy być pokoleniem, które w imię własnej wygody i iluzorycznego poczucia nowoczesności, zostawi wnukom w spadku jedynie stosy przestarzałego sprzętu i gigantyczne rachunki do uregulowania?
Odpowiedzialność za jutro wymaga dzisiaj odrobiny wstrzemięźliwości. Czas przestać udawać, że długi same się spłacą, a kupiona dzisiaj technologia pozostanie „nowoczesna” na wieki. Jeśli nie zaczniemy głośno mówić „sprawdzam” tym, którzy tak ochoczo zadłużają nasz kraj, śmiech naszych wnuków może zostać szybko zagłuszony przez odgłosy ściągania długów.
Pytanie do Was: Jak długo jeszcze będziemy godzić się na to, by politycy kupowali nasze „jutro” za cenę, której nasze dzieci nie będą w stanie spłacić? Czy to wciąż modernizacja, czy już zwykłe żerowanie na przyszłości własnych obywateli?
#NieoPolityce