Aktualności
Panie Ministrze, wyłącz prąd – tylko niech pan celuje w sąsiada!
W energetyce prosumenckiej wrze bardziej niż w czajniku elektrycznym, który właśnie próbuje podgrzać wodę na herbatę, kiedy sieć decyduje, że "dziś nie ma słońca, bo tak". Ministerstwo, w przypływie twórczej weny, rzuciło projekt, który pozwala operatorom wciskać guzik „OFF” na naszych inwerterach. Wiecie, taki wielki, czerwony przycisk z napisem: „Przepraszam, za dużo produkujesz prądu za darmo, zepsułeś nam zabawę w monopol”.
Reakcja rządu? Klasyczna: „Ojej, ale my tak tylko żartowaliśmy! To były tylko propozycje, my to poprawimy, pan minister Motyka już tupie nóżką”.
Jasne. Wierzę w to tak samo mocno, jak w to, że w Wigilię zwierzęta przemawiają ludzkim głosem, by zapytać: „Słuchaj, masz może trochę węgla, bo z fotowoltaiki nici?”.
Wszyscy wiemy, jak to działa. Wielcy gracze, wiatraki wielkości wieżowców, gigantyczne farmy – to są "VIP-y" systemu. One muszą mieć pierwszeństwo. Kiedy wieje, wiatrak musi kręcić się tak szybko, żeby generować zyski, więc biedny prosument ze swoim dachem pełnym paneli musi grzecznie zwinąć żagle. Bo jak w systemie zrobi się za dużo prądu, to wiatrak nie może wyhamować, bo mu się śmigła w supeł zawiążą? Czy po prostu bycie „małym” w polskiej energetyce oznacza bycie „podnóżkiem”?
Logika jest powalająca: wybuduj sobie instalację za własne pieniądze, żeby być ekologicznym, a potem siedź cicho i módl się, żeby algorytm w centrali nie uznał, że twoja produkcja przeszkadza „kolegom z wyższej półki”. To trochę tak, jakbyś kupił własne auto, a państwo wysyłało ci SMS-a: „Dziś nie wyjeżdżaj, bo prezes dużego koncernu paliwowego jedzie do pracy i nie chcemy, żebyś zajmował mu pas”.
Ministerstwo obiecuje zmiany. Obiecuje, że będzie lepiej, że to tylko nieporozumienie. Ale wszyscy wiemy, że w tym energetycznym teatrze to nie my jesteśmy reżyserami. My jesteśmy tylko statystami, których można wyciąć z kadru jednym kliknięciem myszki w gabinecie operatora.
Więc jeśli nagle w słoneczne popołudnie zgaśnie wam inwerter – nie martwcie się. To nie awaria. To po prostu wyższa konieczność dziejowa. Wiatraki potrzebują przestrzeni, a wy? Wy macie wystarczająco dużo optymizmu, skoro w ogóle zainwestowaliście w ten system.
Powodzenia w oczekiwaniu na prąd, który wam się należy – o ile akurat nie wiało zbyt mocno w stronę portfeli wielkich graczy.
#NieoPolityce