Uśmiechaj się, brygado! Czyli jak przepędzić kryzys za pomocą szerokiej szczęki i serduszka w klapie
Uśmiechaj się, brygado! Czyli jak przepędzić kryzys za pomocą szerokiej szczęki i serduszka w klapie
Żyjemy w czasach, w których uśmiech stał się nie tylko wyrazem radości życia, ale pełnoprawnym instrumentem polityki fiskalnej i tarczą obronną przed wszelkimi zarzutami. Kiedy do władzy doszła Koalicja 15 października, obiecano nam europejskie standardy, jawność i uśmiechniętą Polskę. I obietnicy dotrzymano – uśmiechamy się od ucha do ucha, zwłaszcza patrząc na to, co dzieje się z naszymi portfelami, danymi osobowymi i państwową kasą. Bo przecież grunt to nosić w klapie serduszko, nawet jeśli serce kraje się na widok tego, jak zręcznie rozlicza się poprzedników, zupełnie nie zauważając, że teraźniejszość właśnie pakuje manatki i ucieka z kraju.
Afera goni aferę, a karuzela fortuny kręci się z prędkością światła. Pieniądze z KPO miały płynąć szeroką rzeką dla gospodarki, ale jakoś tak dziwnie się składa, że nurt ten uchodzi głównie do kieszeni „swoich”. Kto by się zresztą przejmował takimi drobiazgami, skoro w międzyczasie powstały elitarne saloniki w szpitalach? Zwykły pacjent na korytarzu może poczekać na wizytę do przyszłego roku, ale rządowa wierchuszka musi chorować w godnych, luksusowych warunkach, popijając rumianek z widokiem na lepsze jutro. Z kolei pomoc dla powodzian potrafiła trafić w tak mistyczne rejony, że wody nie widzieli tam nawet w kranie, ale machina rządowa uznała, że trud psychiczny związany z patrzeniem na deszcz za oknem również zasługuje na sowite odszkodowanie.
Ale po co się zadręczać lokalnymi podtopieniami, skoro można zaszaleć na skalę ogólnokrajową? Oto dziewiętnaście milionów danych Polaków postanowiło spakować manatki i pójść w las. Dosłownie! Ktoś wreszcie wypuścił nasze numery PESEL, dowody i adresy na łono natury, żeby i one zaznały trochę wolności. Teraz pozostaje nam tylko czekać, aż na naszą tożsamość ktoś zaciągnie kredyt na budowę prywatnej stacji kosmicznej. A skoro o kredytach mowa, nie zapominajmy o programie SAFE, który ma nas rzekomo chronić, a którego raty z nieskrywaną przyjemnością będą spłacać nasze wnuki, prawnuki i prawdopodobnie jeszcze dalecy potomkowie w dwudziestym pokoleniu, klęcząc ze wzruszenia nad resztkami dawnej waluty.
Opozycja macha swoimi kilometrowymi listami zarzutów, licząc kolejne wpadki, ale obóz rządzący ma na to niezawodną metodę: kolejną konferencję prasową z szerokim uśmiechem spod łba. Bo czymże jest utrata danych niemal całej populacji kraju w obliczu faktu, że ministrowie tak ładnie prezentują się w telewizji? Najwyżej spłacimy parę kredytów więcej, najwyżej nasze wnuki zamiast emerytury dostaną pamiątkowy rachunek do opłacenia w najbliższym urzędzie skarbowym. Ważne, że serduszko dumnie błyszczy na marynarce, a uśmiech nie schodzi z twarzy – nawet jeśli jest to uśmiech człowieka, który właśnie zorientował się, że leci samolotem bez pilota, ale za to robi świetne selfie w locie nurkowym.
#NieoPolityce