Paliwo po 7 zł, limuzyny za darmo. Jak rząd tankuje na koszt podatnika, a Polacy zaciskają pasa
Paliwo po 7 zł, limuzyny za darmo. Jak rząd tankuje na koszt podatnika, a Polacy zaciskają pasa
Obecna sytuacja na polskich stacjach benzynowych to nie kolejny „tymczasowy szok”, przed którym bezradnie ostrzegają nas rządowi eksperci. To brutalna rzeczywistość i klasyczny przykład tego, jak władza rozkłada ręce, podczas gdy portfele zwykłych Polaków świecą pustkami. Gdy ceny benzyny 95 niebezpiecznie zbliżają się do psychologicznej granicy 7 zł za litr, a diesel w wielu miejscach już ją przekroczył, obywatele słyszą jedynie kolejne wymówki o trudnej sytuacji międzynarodowej.
Koniec tarczy, początek drożyzny: Kto zgasił światło?
Pakiet ochronny „CPN” – czyli tymczasowa tarcza, która miała amortyzować globalne wstrząsy i chronić nas przed chaosem cenowym – odszedł w zapomnienie z początkiem lipca. Zamiast przemyślanego, płynnego wygaszania programu lub jego przedłużenia w tak niespokojnych czasach, kierowcy zostali z dnia na dzień rzuceni na głęboką wodę i uderzeni po kieszeni.
Likwidacja tarczy osłonowej w momencie, gdy sytuacja geopolityczna na świecie jest napięta jak postronki, to nie przypadek czy pech – to rażący brak odpowiedzialności i kompletna krótkowzroczność rządzących.
Oficjalnie winne są czynniki zewnętrzne. W praktyce obserwujemy jednak zwykłą bierność i brak jakiejkolwiek długofalowej strategii obrony własnych obywateli przed drożyzną.
Drożyzna na stacji, czyli początek efektu domina
Dla milionów Polaków codzienne dojazdy do pracy, szkoły czy lekarza przestały być rutyną, a stały się bolesnym uszczupleniem domowego budżetu. Wysokie ceny na pylonach stacji to jednak dopiero początek problemów, które uderzą rykoszetem w nas wszystkich. Paraliż transportu i rosnące koszty przewoźników już teraz generują ogromne straty, co bezpośrednio przełoży się na ceny towarów na półkach sklepowych. Wyższe koszty logistyki oznaczają droższe usługi, droższą żywność i kolejny impuls do wzrostu ogólnych kosztów życia, tworząc niebezpieczną spiralę inflacyjną. Najmocniej ucierpią najsłabsi – dla rolnika, nauczyciela czy pielęgniarki pracujących poza wielkimi metropoliami samochód to jedyne okno na świat, więc wysokie rachunki na stacjach oznaczają dla nich przymusowe i drastyczne cięcia w innych wydatkach domowych.
Bliski Wschód jako wygodny parawan
Rządzący chętnie wskazują na wydarzenia w cieśninie Ormuz, napięcia na Bliskim Wschodzie i globalne rynki. Owszem, geopolityka ma znaczenie, ale w tym przypadku stała się wyjątkowo wygodną zasłoną dymną. Zamiast elastycznie obniżyć akcyzę, popracować nad marżami krajowych gigantów paliwowych czy znaleźć inne krajowe mechanizmy amortyzujące, władza woli rozłożyć ręce i twierdzić, że nic nie może zrobić. Tymczasem do budżetu państwa nadal szerokim strumieniem płyną miliardy złotych z podatków ukrytych w każdym litrze drożejącego paliwa, a za całą tę bezczynność płaci zwykły Kowalski.
Limuzyny władzy kontra pusty bak podatnika
Podczas gdy przeciętny Polak z niepokojem patrzy na rosnący licznik dystrybutora, na szczytach władzy panuje absolutny spokój. Premier Donald Tusk oraz minister Miłosz Motyka kryzysu paliwowego na własnej skórze po prostu nie odczuwają, bo przecież nie tankują ze swoich prywatnych pensji. Podatnicy bez szemrania fundują im przejazdy luksusowymi BMW czy Audi, którymi wożą się po kraju. Z tylnego siedzenia rządowej limuzyny bardzo łatwo opowiada się o „najtańszym paliwie w Europie” i składa obietnice bez pokrycia, bo dla decydentów stacja benzynowa to jedynie abstrakcja, podczas gdy dla zwykłego obywatela to codzienny, bolesny cios w budżet.
Czas na odpowiedzialność
Rządzenie państwem nie polega na bezczynnym obserwowaniu, jak globalne kryzysy drenują portfele obywateli, i przerzucaniu na nich kosztów braku własnej strategii. Jeśli sytuacja na rynkach światowych ulegnie pogorszeniu, a rząd dalej będzie trwał w tej pasywności, polskie rodziny czeka finansowy nokaut. Czas, aby rządzący w końcu zatankowali do pełna nie tylko swoje służbowe limuzyny, ale przede wszystkim odpowiedzialność za państwo i jego obywateli.
#NieoPolityce