Klatka z widokiem na Sejm. O wiecznym meczu bez dogrywki
Klatka z widokiem na Sejm. O wiecznym meczu bez dogrywki
Żyjemy w kraju, w którym wybory od lat przypominają powtórkę tego samego meczu w telewizji. Składy te same, sędzia zawsze oszukuje, a kibice po obu stronach boiska patrzą na powtórki z VAR-u z całkowicie zniekształconą perspektywą. Polskie piekło polityczne ma to do siebie, że nie potrzebuje już nawet kreatywności – wystarczy odgrzać stary gulasz emocji, dosypać szczyptę strachu przed „tymi drugimi” i gotowe. Kolacja podana, naród nakarmiony, a duopol ma się świetnie.
Dwa plemiona, jedna piaskownica
Przez lata wmówiono nam, że Polska to pęknięta na pół nowoczesna mozaika, w której ważą się losy cywilizacji. Z jednej strony mamy zwolenników ciepłej wody w kranie, europejskich salonów i świętego spokoju, z drugiej – obrońców tradycji, suwerennościowego kręgosłupa i sprawiedliwości społecznej. Brzmi dostojnie? Owszem, dopóki nie zajrzymy za kulisy tej wielkiej politycznej opery mydlanej.
W praktyce PO i PiS zamknęły nas w politycznym kleszczowym uścisku. To duopol, który żywi się polaryzacją jak tlenem. Im gorzej dla kraju, tym lepiej dla słupków poparcia któregoś z gigantów. Bo w systemie polaryzacyjnej symetrii nie ma miejsca na niuanse. Jesteś albo za nami, albo jesteś zdrajcą ojczyzny / agentem układu (niepotrzebne skreślić).
Zmęczenie materiału
Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że Polacy – jako naród znany ze swojego kombinatorstwa, przedsiębiorczości i permanentnego sceptycyzmu wobec każdej władzy – z niebywałą konsekwencją wpadają w tę samą pułapkę. Narzekamy na kłótnie w Sejmie, na to, że programy wyborcze zastąpiono festiwalem wzajemnych oskarżeń, a jednocześnie przy najbliższych wyborach grzecznie ustawiamy się w kolejkach, by zagłosować „mniejsze zło”.
Duopol nie musi się starać. Nie musi przedstawiać wizji państwa na kolejne dekady, nie musi reformować edukacji czy zdrowia w sposób długofalowy. Wystarczy, że straszak na przeciwnika działa bezbłędnie. „Oni wam zabiorą” kontra „Oni nas sprzedadzą” – oto cały panteon współczesnej polskiej myśli politycznej.
Wyjście awaryjne, którego nie ma
I tak trwamy w tym zaklętym kręgu, gdzie każda zmiana władzy przypomina w istocie zamianę miejsc na tonącym statku, podczas gdy orkiestra gra w najlepsze. Pytanie brzmi: jak długo społeczeństwo będzie tolerować ten polityczny duopol jako jedyną dostępną opcję? Być może odpowiedź tkwi w tym, że w głębi duszy przyzwyczailiśmy się do tego teatru, bo daje nam on prostą tożsamość bez wysiłku samodzielnego myślenia.
Tylko szkoda, że w tym starciu dwóch gigantów mielony jest nie tylko zdrowy rozsądek, ale przede wszystkim przyszłość tych, którzy w tej piaskownicy będą musieli kiedyś posprzątać.
#NieoPolityce
Czy widzisz na obecnej polskiej scenie politycznej jakąkolwiek siłę zdolną realnie przełamać ten duopol, czy Twoim zdaniem jesteśmy na niego skazani na kolejne dekady?