Energetyczne samobójstwo? Dlaczego Polska zamienia suwerenność na gazową smycz
Energetyczne samobójstwo? Dlaczego Polska zamienia suwerenność na gazową smycz
Patrzymy na proces, który z każdym dniem wypycha Polskę z pozycji lidera bezpieczeństwa energetycznego. Pod płaszczykiem „nowoczesnej transformacji” fundujemy sobie scenariusz, w którym z własnej woli rezygnujemy z niezależności, by wpaść w objęcia zagranicznych dostawców paliw kopalnych. Czas przestać pudrować rzeczywistość: to, co dzieje się w polskiej energetyce, to strategiczny błąd, za który przyjdzie nam słono zapłacić.
Gigantomania na kredyt
Do 2030 roku na budowę elektrowni gazowych wydamy bagatela 30 miliardów złotych. To nie jest inwestycja, która wzmacnia nasz fundament. To inwestycja, która buduje uzależnienie. Zamiast inwestować w rodzime technologie i modernizację istniejących zasobów, pompujemy miliardy w infrastrukturę, która w swojej istocie czyni nas zakładnikami globalnych rynków gazu.
Rachunek, który nie ma końca
Największym absurdem tej polityki jest jednak koszt operacyjny. Elektrownia gazowa to nie tylko budowa – to przede wszystkim paliwo. A paliwo to musimy importować. Mówimy tutaj o kolejnych kilkunastu miliardach złotych rocznie transferowanych za granicę. Czy naprawdę jako państwo, które aspiruje do roli lidera regionu, nie potrafimy znaleźć lepszego sposobu na wydawanie publicznych pieniędzy niż finansowanie gospodarek krajów-eksporterów gazu?
Węgiel: Polski skarb czy wroga propaganda?
Od lat trwa bezpardonowy atak na polski węgiel – surowiec, którego mamy pod dostatkiem, i który przez dekady był fundamentem naszej stabilności. Zamiast dbać o ten strategiczny zasób, traktujemy go jak problem, którego należy się pozbyć.
Zastępowanie węglowych jednostek wytwórczych gazem to:
- Rezygnacja z bezpieczeństwa: Węgiel jest u nas. Gaz musimy przywieźć. W sytuacji kryzysu geopolitycznego, dostęp do własnego paliwa jest bezcenny.
- Utrata konkurencyjności: Energetyka oparta na drogim, importowanym surowcu oznacza wyższe ceny energii dla przedsiębiorstw i obywateli. Jak mamy konkurować z resztą świata, mając jeden z najdroższych prądów, bo zależący od wahań cen na rynkach zewnętrznych?
Czas na otrzeźwienie
Polityka energetyczna to nie miejsce na ideologiczne eksperymenty. To miejsce na chłodną kalkulację, w której najwyższą wartością jest suwerenność. Jeśli pozwolimy, aby nasze bezpieczeństwo energetyczne było uzależnione od rur poprowadzonych przez pół świata i od decyzji podejmowanych w zagranicznych stolicach, stracimy znacznie więcej niż tylko pieniądze. Stracimy naszą podmiotowość.
Zanim wydamy kolejne miliardy, czas zadać proste pytanie: czyim interesom służy ta "transformacja"? Bo z pewnością nie polskiemu konsumentowi i nie polskiej gospodarce.
#NieoPolityce