Jesteś w: STRONA GŁÓWNA Opracowania
 
S t a n o w i s k o


Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa


w odniesieniu do
polityki państwa wobec problemów
krajowej gospodarki paliwowo-energetycznej



1. Rola węgla kamiennego w gospodarce Polski

Na łamach prasy oraz w wypowiedziach niektórych stołecznych "ekspertów" uwypuklana jest w sposób permanentny sprawa obciążania kieszeni podatników polskich kosztami restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego i jego deficytową produkcją. Ciągłe podnoszenie tej kwestii może sugerować, że w innych krajach europejskich, gdzie w okresie powojennym reformowano górnictwo - operacja ta prowadzona była bez angażowania środków budżetowych. Przeczą temu jednak fakty. We wszystkich bowiem krajach Europy Zachodniej, gdzie przeprowadzano, względnie prowadzi się restrukturyzację górnictwa (Holandia, Belgia, Wielka Brytania, Francja Niemiecka Republika Federalna, Hiszpania) działania te w każdym przypadku finansowane były ze środków państwowych i to w zakresie znacznie przekraczającym założenia reformy górnictwa węgla kamiennego w Polsce. Mówiąc o obciążeniach podatników kosztami reformy górnictwa węglowego warto jednak przypomnieć fakt, że górnictwo to przez dziesiątki lat w sposób niezwykle szczodry zasilało budżet państwa - stanowiąc w znacznym stopniu o rozwoju gospodarczym kraju.

W końcowej fazie II wojny światowej, wznowienie produkcji węgla po przerwie spowodowanej przesuwającym się frontem, było dla Polski sprawą ogromnej wagi. Węgiel był niezwykle potrzebny nie tylko w kraju dla zaopatrzenia ludności, energetyki i przemysłu - był także początkowo jedynym towarem eksportowym Polski. Mimo ogromnych trudności technicznych, materiałowych, braku personelu inżynieryjno-technicznego, niedoboru pracowników oraz znacznego stopnia dewastacji kopalń - już w lutym 1945 r. wydobyto 387 tysięcy ton węgla kamiennego. Wydobycie to sukcesywnie rosło osiągając w grudniu 1945 r. poziom 2 919 tys. ton. Łącznie na przestrzeni 1945 roku wydobyto 21 252 tys. ton, zaś w roku 1946 - 47 300 tys. ton węgla.

Już w lutym 1945 r. rozpoczęto wysyłki węgla na eksport. Wyniósł on wtedy 33 tys. ton, zaś w marcu wzrósł do 201 tys. ton. W czerwcu tego roku, po częściowym uruchomieniu portu w Gdyni, wysłano pierwszy statek z węglem eksportowanym do Szwecji. Łączny eksport węgla w 1945 r. wyniósł 5 580 tys. ton. Miało to ogromne znaczenie dla zniszczonego wojną kraju. Węgiel był pierwszym towarem eksportowym Polski, przez początkowy okres jedynym źródłem, a przez szereg powojennych lat dostarczycielem połowy wpływów dewizowych Polski. Przyczyniło się to w ogromnej mierze do odbudowy oraz rozwoju gospodarczego kraju.

W miarę rozwoju gospodarki gwałtownie rosło zapotrzebowanie na węgiel. Istotnym czynnikiem była tutaj także przynależność Polski do struktury RWPG i przypisywana nam rola dostarczyciela węgla na potrzeby krajów ościennych. Powodowało to nie tylko konieczność intensywnej rozbudowy zdolności produkcyjnych górnictwa, ale również wymagało ponadnormatywnego czasu pracy załóg górniczych.

W roku 1960 wydobycie węgla kamiennego przekroczyło poziom 100 mln ton - osiągając wielkość 104,4 mln ton. W roku 1979 wydobyto 201 mln ton.

W całym powojennym okresie, wysoki poziom eksportu węgla kamiennego stanowił znaczące źródło wpływów dewizowych państwa. Wielkość tego eksportu w poszczególnych latach wynosiła:

1945÷1950 115,4 mln ton

1951÷1960 205,9 mln ton

1961÷1970 218,8 mln ton

1971÷1980 368,1 mln ton

1981÷1990 312,8 mln ton

1991÷1998 210,0 mln ton.

Tak więc w okresie powojennym łączny eksport polskiego węgla kamiennego wyniósł ponad 1 430 mln ton. Znaczne wpływy dewizowe

z tego eksportu, w obowiązującym wówczas systemie nakazowo-rozdzielczym, w niewielkim tylko stopniu były wykorzystywane na potrzeby górnictwa. W okresie "gospodarki socjalistycznej" przyjęto zasadę utrzymywania w opinii społecznej taniości polskiego węgla. W myśl tej zasady utrzymywano na relatywnie niskim poziomie tzw. "urzędowe" ceny węgla, a w oparciu o decyzję podjętą na najwyższym szczeblu politycznym władzy zgodzono się na dotowanie węgla począwszy od 1974 r. (do 1973 r. włącznie górnictwo węgla kamiennego przynosiło zyski). Relatywnie niskie ceny węgla były powodem jego częstego marnotrawienia i braku skutecznych działań mających na celu stosowanie energooszczędnych technologii w przemyśle. W wyniku polityki utrzymywania ceny węgla na poziomie stanowiącym tylko część jego rzeczywistej wartości - odbiorcy węgla byli praktycznie dofinansowywani przez jego producenta. Dotyczyło to głównie przemysłu przetwórczego. Przyjęto ponadto zasadę, by dla utrzymania jednolitych cen węgla w całym kraju koszty transportu kolejowego wliczać do kosztów wydobycia węgla. Tak więc problem górnictwa węgla kamiennego w Polsce narastał przez wiele lat, przy czym korzyści z taniego węgla i produkowanej z niego energii elektrycznej czerpała cała gospodarka oraz pośrednio mieszkańcy naszego kraju.

W okresie transformacji gospodarczej kraju zapoczątkowanej w 1989 r. - górnictwo węgla kamiennego zostało potraktowane inaczej niż pozostałe gałęzie przemysłu. Proces uwalniania cen objął większość dziedzin naszej gospodarki z wyjątkiem przemysłu węglowego. W polityce makroekonomicznej państwa przypisano mu rolę tzw. "kotwicy antyinflacyjnej". Mimo całkowitego zniesienia dotacji do węgla w początku 1992 r. oraz wbrew głoszonym deklaracjom o poddaniu górnictwa zasadom gospodarki rynkowej, odgórnie utrzymywane były nadal ceny węgla poniżej średniego wskaźnika inflacji, a nawet okresowego ograniczania i dodatkowego opodatkowania węgla kierowanego na eksport, co przy braku od wielu lat płynności finansowej sektora zmuszało górnictwo do operacji finansowych obciążających dodatkowo koszty. Problemy te zostały pogłębione ogólnym spadkiem produkcji przemysłowej w kraju oraz recesją, która od początku lat dziwięćdziesiątych wystąpiła w całej gospodarce narodowej, co w konsekwencji doprowadziło do znacznego spadku zapotrzebowania na węgiel.

W tej sytuacji podejmowane niezbędne działania mające na celu efektywne zrestrukturyzowanie górnictwa zbiegły się z jego niezwykle trudną sytuacją ekonomiczno-finansową, wywołaną głównie odgórnymi decyzjami wynikającymi z założeń polityki makroekonomicznej państwa.

2. Bilans paliwowo-energetyczny kraju

Perspektywy rozwoju krajowego kompleksu paliwowo-energetycznego bardzo szybko znalazły się w centrum zainteresowania pierwszego - po wyborach do Sejmu w czerwcu 1989 r. - rządu RP.

Już w grudniu 1989 r. zagadnienie to było dyskutowane na Radzie Ministrów, która podjęła ujęte w protokole ustaleń nr 37/89 decyzje, zgodnie z którymi Ministerstwo Przemysłu zostało zobowiązane do przygotowania odpowiednich materiałów i przedstawienie ich zgodnie z planem pracy Rady Ministrów w I półroczu 1990 r.

W konsekwencji powyższego Ministerstwo Przemysłu przygotowało w sierpniu 1990 r. "Założenia polityki energetycznej Rzeczypospolitej Polskiej na lata 1990÷2010". Opracowanie to zostało przekazane pod obrady Sejmu RP, który w dniu 9 listopada 1990 r. podjął w tej sprawie stosowną uchwałę.

Sejm uznał przedstawione "Założenia...." za materiał wstępny do dalszych prac nad polityką energetyczną kraju oceniając jednocześnie " przedłożone opracowanie za niewystarczające i niespójne..... oraz nie zawierające odpowiednich analiz ekonomicznych".

Jednocześnie Sejm zalecił, aby "Informację o zamierzeniach w zakresie gospodarki paliwowo-energetycznej na najbliższe 2 lata Rząd przedstawił Sejmowi w terminie do dnia 30 czerwca 1991 r". Poza tym w Uchwale stwierdzono, że "Ze względu na szczególne znaczenie bezpieczeństwa energetycznego i ekologicznego kraju, Sejm zobowiązuje Rząd do przedłożenia pełnych założeń polityki energetycznej w terminie do końca 1991 r."

Jednakże kolejne "Założenia polityki energetycznej Polski do 2010 r." powstały dopiero w 1995 r. Miały one jednak bardzo ogólnikowy charakter o czym mogą świadczyć następujące cytaty: "O kosztach energii w gospodarce decydują ich ceny i wielkość zużycia", (s.12); "Racjonalne wykorzystanie zasobów węgla brunatnego, zwłaszcza w zagłębiu bełchatowskim, będzie jednym z ważnych zadań polityki energetycznej w Polsce", (s.10); jak również fakt, że jedynymi liczbami jakie można znaleźć w liczącym 29 stron tekście są daty.

W 1998 r. zostały podjęte prace nad nową wersją "założeń", w wyniku czego opracowano "Założenia polityki energetycznej Polski do 2020 r". datowane 21 lipca 1999 r. Charakterystycznym jest, że autorzy opracowania jego tytuł uzupełnili informacją: "Materiał roboczy".

Opracowanie to było parokrotnie modyfikowane, otrzymując ostateczną postać w listopadzie 1999 r. Jeszcze w 1999 r. miał je ocenić Rząd, a następnie Sejm RP, co jednak w terminie tym nie nastąpiło.

Tak więc, obecnie w szczególnie ważnym okresie, Polska nie posiada zatwierdzonego bilansu paliwowo-energetycznego, a nawet założeń polityki energetycznej kraju. Nic nie wskazuje na to, aby ta sytuacja uległa w najbliższym czasie zmianie, biorąc pod uwagę, że ostatnia wersja założeń polityki energetycznej Polski wydaje się również daleko odbiegać od oczekiwań.

Istnieje znaczne podobieństwo "Założeń" z 1990 r. obejmujących okres 1990÷2010 do dwóch opracowań "Założeń" w 1999 r., które obejmują okres 1997÷2020 r.

We wszystkich trzech przypadkach podjęto próbę określenia zużycia energii elektrycznej oraz nośników energii pierwotnej każdorazowo dla trzech scenariuszy uzależnionych od tempa wzrostu PKB.

Te trzy scenariusze w opracowaniu z 1990 r. określone jako "dolny", "średni" i "wysoki", w wersji przedostatniej z 1999 r. noszą już nazwy "peryferyjny", "bazowy" i "sukcesu", a w wersji ostatniej z 1999 r.: "przetrwania", "odniesienia" i "postępu".

Poza zmianą nazw scenariuszy, te trzy opracowania są do siebie zbliżone. Każde z nich niejako z góry rezygnuje z wariantu noszącego nazwy: "wysoki", "sukcesu" i "postępu". Każde z nich przewiduje zmniejszenie znaczenia węgla kamiennego jako nośnika energii pierwotnej. Przede wszystkim jednak każde z nich, w tym także ostatnia wersja bilansu, pozbawiona jest jakiejkolwiek warstwy ekonomicznej.

Z cytowanych opracowań nie można się dowiedzieć, ani jakie będą ceny energii w zależności od nośnika energii pierwotnej, ani jakie - w zależności od nośnika - będą konieczne nakłady inwestycyjne. Nie znany jest koszt importu nośników energii pierwotnej takich jak ropa, gaz czy też uran. Nie przeprowadzono żadnego porównania kosztów energii produkowanej w kraju z kosztami importu energii. To całkowite pominięcie strony ekonomiczno-finansowej także w ostatniej wersji założeń bilansu jest całkowicie niezrozumiałe, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę krytyczną ocenę takiego podejścia do prognozy energetycznej wydaną przez Sejm jeszcze w 1990 r.

Dalszą, wspólną dla wszystkich dotychczasowych bilansów energetycznych cechą, jest operowanie jedynie wskaźnikami zużycia energii. Całkowicie natomiast pominięto prezentację wskaźnika produkcji elektrycznej na 1 mieszkańca. Ma on tę przewagę nad wskaźnikiem zużycia, że pokazuje faktyczne zdolności danego państwa w zakresie produkcji energii elektrycznej bez ewentualnego importu energii.

Podawanie w prognozie jedynie wskaźnika zużycia energii może doprowadzić do podjęcia błędnych decyzji w zakresie zabezpieczenia dostaw energii szczególnie z tego względu, że w opracowaniach nie ustosunkowano się w ogóle do kwestii importu energii elektrycznej.

Szczególną uwagę zwraca wielkość PKB jaka została podana w cytowanych opracowaniach dla poszczególnych scenariuszy. I tak:

scenariusz najniższy:

w opracowaniu z 1990 r. przewiduje 3,0 % PKB,

w opracowaniu przedostatnim z 1999 r. 4,0 % PKB,

w opracowaniu ostatnim z 1999 r. 2,3 % PKB,

scenariusz średni:

w opracowaniu z 1990 r. przewiduje 5,0 % PKB,

w opracowaniu przedostatnim z 1999 r. 5,5 % PKB,

w opracowaniu ostatnim z 1999 r. 4,0 % PKB,

scenariusz najwyższy:

w opracowaniu z 1990 r. przewiduje 8,0 % PKB w latach 1999÷2000

i 5,0 % PKB w latach 2001÷2010

w opracowaniu przedostatnim z 1999 r. 8,4 % PKB

w opracowaniu ostatnim z 1999 r. 5,0 % PKB.

Z porównania tych liczb wynika, że najbardziej pesymistycznie - ale bez określenia przyczyn - na perspektywy rozwoju gospodarczego Polski zapatrują się autorzy ostatniego bilansu.

Brak jakiegokolwiek uzasadnienia przyjętych wskaźników jest generalną wadą wymienionych opracowań. Tak więc nie wiadomo - dla przykładu - dlaczego w opracowaniu przedostatnim z 1999 r. scenariusz "sukcesu" przewidywał wskaźnik PKB - 8,4 %, a dlaczego zaledwie kilka miesięcy później dla scenariusza "postęp" przewidziano wzrost PKB już tylko o 5 %. Tak istotna różnica w przewidywanym tempie wzrostu PKB powstała w okresie zaledwie kilku miesięcy, w zasadniczym stopniu podważa wiarygodność metody sporządzania prognozy.

Jest jeszcze jedna wspólna cecha omawianych opracowań. Każde z nich zawiera znaczną ilość materiałów, które z punktu widzenia założonego celu, jakim jest prognoza energetyczna kraju do 2020 r., mają w gruncie rzeczy charakter przyczynkarski, a czasami można odnieść wrażenie, że stanowią zakresy działania poszczególnych, jakże licznych obecnie instytucji i organizacji (instytuty, agencje, fundacje, towarzystwa, spółki itp.) działających w obszarze energetyki. Trzeba zauważyć, że takie rozczłonkowanie instytucji energetycznych jest jaskrawo sprzeczne z uchwałą Sejmu z 9.11.1990 r. mówiącą, że powołanie Agencji Poszanowania Energii podległej Prezesowi Rady Ministrów powinno być wstępem do "utworzenia centralnego organu odpowiedzialnego za prowadzenie kompleksowej polityki energetycznej kraju".

W ostatnim opracowaniu z 1999 r. mówi się - co jest ewenementem - o dwukrotnym wzroście zużycia energii elektrycznej do 2020 r. Wydaje się to wskazywać na chęć dokonania istotnego przełomu w spojrzeniu na potrzeby energetyczne kraju. Pewne wątpliwości budzi jednakże przeliczenie, z którego w przybliżeniu wynika, że nawet realizując scenariusz "sukces" (dla PKB wynoszącego 8,4 %!) osiągnęlibyśmy w 2020 r. wielkość zużycia energii na dobrym zachodnioeuropejskim poziomie osiągniętym w 1995 r. Rzecz w tym, że chodzi tu o różnicę 25 lat.

Jak z powyższego wynika wszystkie dotychczasowe opracowania nazywane założeniami polityki energetycznej Polski do 2020 r., w rzeczywistości takimi założeniami nie są.

Wszystkie dotychczasowe opracowania dotyczące kompleksu paliwowo- energetycznego kraju zostały przygotowane wyłącznie przez środowisko energetyczne mimo, że zgodnie z uchwałą Sejmu założenia polityki energetycznej oraz bilans energetyczny kraju miało przygotować Ministerstwo Gospodarki reprezentujące przecież wiele środowisk żywotnie zainteresowanych tą problematyką. Tymczasem Minister Gospodarki scedował przygotowanie odnośnych materiałów Agencji Rynku Energii, która przygotowała je przy współpracy kilkunastu różnych instytucji i organizacji należących wyłącznie do środowiska energetyków.

Tymczasem w obszarze polskiej energetyki dzieje się wiele różnych spraw, podejmuje się szereg decyzji, nieraz dotyczących wielu miliardów złotych.

Dla przykładu. Amerykańska firma Failure Group i AES mająca zamiar budować w Żarnowcu elektrownię na bazie gazu ziemnego otrzymała promesę czyli gwarancję rządową na odbiór energii elektrycznej z tej elektrowni o docelowej mocy 1000 MW. Tymczasem niektóre polskie elektrownie nie mogły otrzymać takiej gwarancji.

Trwają końcowe prace nad kablem ze Szwecji do Polski umożliwiającym import energii elektrycznej. Zawarto umowy na dostawę około 30 mld m3 gazu z Rosji. Jednocześnie kolejnym modyfikacjom ulega program restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego. Mimo wprowadzenia już kilku korekt, w tym dwukrotnego przesunięcia terminu osiągnięcia rentowności kopalń, mimo korzystnemu - według założeń reformy - znacznemu zmniejszeniu liczby pracowników, straty kopalń nadal narastają i to w 1999 r. w tempie dwukrotnie szybszym od przewidzianego. Jednocześnie 28.08.1999 r. Prezes NIK zatwierdza protokół pokontrolny NIK przeprowadzony w obszarze handlu węglem, wskazujący na niebywałe wykorzystywanie trudnej sytuacji finansowej kopalń przez centrale handlu węglem, a także spółki prywatne, polegające ogólnie rzecz biorąc na wymuszaniu upustów cenowych, co w sumie w poważnym stopniu powiększyło straty kopalń. Zastanawiającym jest również to, że w odróżnieniu od wielu innych przypadków, ta kontrola NIK nie doczekała się -zwykłego w takich sprawach - upublicznienia.

Nie ulega kwestii, że istotny wpływ na taki stan rzeczy ma dotychczasowy brak perspektywicznego programu produkcji węgla kamiennego będący konsekwencją braku bilansu energetycznego kraju. Umożliwiło to dużą improwizację w tym zakresie, co znalazło potwierdzenie w sprzecznym z programem restrukturyzacji zwiększeniu wydobycia węgla kamiennego w latach 1996÷1997 i jednoczesnym dopuszczeniu do importu znacznych ilości węgla szacowanych na 4÷7 mln ton. Działania te w zasadniczym stopniu pogorszyły sytuację górnictwa węgla kamiennego w ogóle, a sytuację finansową kopalń w szczególności.

To tylko niektóre niekorzystne aspekty braku zatwierdzonego programu rozwoju kompleksu paliwowo-energetycznego w Polsce co najmniej do 2020 roku.

Odnosząc się do kolejnej wersji "Założeń polityki energetycznej Polski do 2020 r." (projekt roboczy - wersja III z dnia 20.10.1999 r.) firmowanej przez Ministerstwo Gospodarki, a opracowanej przez Agencję Rynku Energii w ramach umowy zawartej z zamawiającymi:

- Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi S.A.,

- Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem S.A.,

- Towarzystwem Gospodarczym "Polskie Elektrownie",

- Polskim Towarzystwem Elektrociepłowni Zawodowych,

- Polskim Towarzystwem Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej,

- Porozumieniem Producentów Węgla Brunatnego oraz

- Naftą Polską S.A.

nasuwają się następujące uwagi:

- W analizowanym okresie zakłada się wzrost produkcji energii elektrycznej od około 41 % do 96 % (w zależności od przyjętego scenariusza). W strukturze zużycia energii pierwotnej, udział węgla kamiennego z 56 % w 1997 r. zmniejsza się w perspektywie do 2020 r. do 34 %, 42 % względnie 45 % w zależności od przyjętego scenariusza. Udział gazu ziemnego z 9,1 % w 1997 r. ma wzrosnąć odpowiednio do 20,3 %, 20,7 % lub 19,0 % w zależności od scenariusza. Łączne zużycie gazu ziemnego w Polsce (w przeliczeniu na gaz wysokometanowy) wynoszące w 1997 r. około 12 mld m3, ma wzrosnąć do 26,0, 29,3 lub 32,4 mld m3 w 2020 r. w zależności od przyjętego scenariusza. O ile uzasadnionym jest (głównie ze względów ekologicznych) przewidywany wzrost zużycia gazu w sektorze bytowo - komunalnym oraz w odniesieniu do małych elektrociepłowni rozproszonych, o tyle wątpliwości budzi założenie oparcia perspektywicznego rozwoju elektroenergetyki zawodowej i przemysłowej na importowanym gazie ziemnym zamiast na rodzimym węglu. Jak wynika to z prognozy bilansu i zużycia gazu ziemnego, przedstawionej w tabeli 7 "Projektu roboczego - wersja II z dnia 21.07.1999" (tabela ta nie znalazła się w opracowaniu III wersji" "Projektu" z dnia 20.10.1999) - przewiduje się zużycie gazu ziemnego w tym obszarze w roku 2010 - 2,1, 4,2 lub 3,5 mld m3 (w zależności od przyjętego scenariusza) zaś w roku 2020 odpowiednio 8,0, 10,5 albo 10,3 mld m3. W roku 1997 zużycie gazu ziemnego w tym sektorze elektroenergetyki wyniosło 0,2 mld m3. Uzasadnieniem takich założeń jest niższy koszt budowy elektrowni gazowych w stosunku do obiektów energetycznych bazujących na węglu kamiennym, a ponadto konieczność przystosowania się ze względów ekologicznych do wymagań emisyjnych dotyczących procesów energetycznych spalania paliw, obowiązujących w krajach Unii Europejskiej. Należy jednak zaznaczyć, że znane rozwiązania techniczne zmniejszające emisję szkodliwych zanieczyszczeń w przemysłowych procesach spalania węgla nie są jeszcze w naszym kraju w pełnym zakresie stosowane.

W "Założeniach"autorzy odwołują się do licznych obowiązujących Dyrektyw (Norm) Unii Europejskiej. Pominięto jednak zupełnie istotną Dyrektywę 96/92/EC Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej z dnia 19.12.1996 r. dotyczącą jednolitych zasad funkcjonowania rynku energii elektrycznej, gdzie mówi się między innymi o priorytecie dla krajowych paliw pierwotnych.

- W "Założeniach" nie uwzględniono zagadnienia skutków ekonomicznych i społecznych proponowanych perspektywicznych rozwiązań. Tym samym nie uwzględniono sugestii Sejmu zawartych w uchwale dotyczącej rozpatrywanego w dniu 9.11.1990 r. opracowania pt. "Założenia polityki energetycznej Rzeczypospolitej Polskiej na lata 1990÷2010".

Według aktualnych danych w energetyce zawodowej cena 1 GJ zawartego w paliwie (loco elektrownia) kształtuje się dla poszczególnych paliw następująco:

węgiel brunatny 0,8 ÷ 1,2 USD/GJ

węgiel kamienny 1,7 ÷ 2,0 USD/GJ

gaz ziemny 3,0 ÷ 3,3 USD/GJ

olej opałowy ~ 4,0 USD/GJ

Energia elektryczna uzyskiwana z rodzimego węgla, szczególnie brunatnego, jest więc znacznie tańsza od uzyskiwanej na bazie gazu ziemnego. Należy więc wyraźnie zaznaczyć, w jakim stopniu preferowanie gazu w gospodarce energetycznej kraju spowoduje dodatkowe obciążenie społeczeństwa wyższymi kosztami produkcji energii elektrycznej.

- Zakładana ilość gazu ziemnego dla energetyki zawodowej i przemysłowej ma wynieść w roku 2020 8,0÷10,5 mld m3 w zależności od przyjętego scenariusza. W związku z tym należy przewidzieć trwałe obciążenie budżetu państwa kosztami importu tego gazu (wg aktualnych cen) w wysokości 1,0÷1,3 mld dolarów rocznie.

Na stronie 22 "Założeń" przewidziano średnioroczny wzrost cen importowanych paliw, który dla gazu ziemnego i oleju opałowego wynosi 1,0 ÷ 2,2 %.

- Przy zakładanym znacznym wzroście zużycia gazu ziemnego, w tym głównie importowanego, szczególną uwagę należy zwrócić na rozbudowę sieci podziemnych zbiorników na gaz. Jest bowiem rzeczą oczywistą, że elektroenergetyka zawodowa będzie oczekiwała dostaw tego gazu szczególnie w okresach szczytów jesienno-zimowych (podobnie jak ma to miejsce w sektorze bytowo-komunalnym), natomiast dostawy gazu importowanego są w zasadzie realizowane równomiernie przez okres całego roku. Wymaga to "buforowania" gazu w okresie letnim w zbiornikach podziemnych. Dla zapewnienia stabilnej pracy systemu gazowniczego, przy założonym poziomie importu gazu w 2020 r. 22,4÷28,8 mld m3 i przewidywanym zużyciu krajowym odpowiednio 26,0÷32,4 mld m3 (w zależności od przyjętego scenariusza) winno się do tego czasu stworzyć możliwości magazynowania gazu w podziemnych zbiornikach do co najmniej 25 % krajowego rocznego zużycia gazu, czyli do wielkości 6,5÷8,0 mld m3. Zaznaczyć należy, że są to inwestycje kapitałochłonne o stosunkowo długich cyklach realizacyjnych.

- Uzasadniając założony proces odchodzenia od węgla na rzecz paliw gazowych, autorzy "Założeń" podają przykłady niektórych krajów Europy Zachodniej. Tak selektywnie dobrane przykłady bez niezbędnego komentarza, mogą prowadzić do niewłaściwych wniosków. Istotnym jest tutaj fakt posiadania przez dany kraj własnych zasobów surowców energetycznych, i tak np.:

- Wielka Brytania proces odchodzenia od węgla rozpoczęła zastępując go rodzimym gazem i ropą naftową - pozyskiwanymi na Morzu Północnym,

- Francja, w swej strategii paliwowo-energetycznej założyła rozwój energetyki opierając się na budowie sieci elektrowni jądrowych pracujących na paliwie pozyskiwanym z własnych złóż rud uranu,

- Niemiecka Republika Federalna zmniejsza sukcesywnie wydobycie węgla kamiennego, zwiększając jednocześnie odpowiednio jego import.

Dla przykładu w roku 1997 udział węgla (kamiennego i brunatnego) w produkcji energii elektrycznej wynosił w poszczególnych krajach (wg Coal Facts - World Coal Institute - Londyn 1998):

Polska 96,4 % Grecja 71,0 %

RPA 93,0 % Chiny 70,0 %

Australia 85,0 % Dania 67,0 %

Indie 75,0 % USA 57,0 %

Czechy 71,0 % RFN 52,0 %

Zasługuje na podkreślenie przykład polityki energetycznej USA. Wydobycie węgla w tym kraju rosło systematycznie aż do roku 1947, kiedy to tania ropa naftowa i gaz ziemny zaczęły być bardziej opłacalne. Kryzys naftowy w 1973 r. spowodował zmianę polityki energetycznej w USA. Uznano, że nie można w zbyt dużym stopniu polegać na imporcie surowców energetycznych, a węgiel jest pewnym i wartościowym paliwem. Od roku 1976 wydobycie węgla systematycznie rośnie. Około 90 % wydobywanego w USA węgla zużywa się do produkcji energii elektrycznej. Od 1980 r. roczne zużycie węgla przez energetykę wzrosło z 360 do 750 mln Mg. Udział węgla w wytwarzaniu energii elektrycznej zwiększył się w tym okresie z 46 % do 57 %. W analizach prognostycznych zakłada się utrzymanie pozycji węgla jako głównego surowca energetycznego dla amerykańskich elektrowni i dalsze zwiększenie jego udziału w produkcji energii elektrycznej.

- Założenie wprowadzenia 8,0÷10,5 mld m3 gazu ziemnego do energetyki zawodowej i przemysłowej oznacza w praktyce odstąpienie od możliwości zużycia w tym sektorze około 16÷21 mln ton węgla kamiennego w skali rocznej, a tym samym świadomej rezygnacji z możliwości powiększenia rynku pracy w górnictwie o 21÷28 tys. pracowników.

Zaznaczyć również trzeba, że każde stanowisko pracy w górnictwie powoduje jednocześnie odpowiedni wzrost zatrudnienia w jego otoczeniu.

- Na stronie 25 III wersji "Założeń" znajduje się stwierdzenie, że we wszystkich scenariuszach przyjęto stopniowy spadek zapotrzebowania na węgiel kamienny... "postępujący zgodnie z rządowym programem "Reforma górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 1998÷2002". Jest to zaskakujące stwierdzenie, bowiem reforma górnictwa winna nawiązywać do założeń polityki paliwowo-energetycznej państwa, a nie odwrotnie. Ponadto "Reforma" dotyczy okresu 1998÷2002, zaś "Założenia" bardziej szerokiego przedziału czasu - do 2020 roku.

-Na stronie 9 "Założeń" zawarto słuszną sugestię by przy aktualizacji założeń polityki restrukturyzacyjnej kopalń węgla kamiennego ... "Kierując się ogólnokrajowym interesem gospodarczym i społecznym, u podstaw którego tkwi bezpieczeństwo energetyczne państwa" - Rząd zobowiązał Ministrów Gospodarki i Finansów do opracowania programu czasowej ochrony polskiego rynku węgla kamiennego i aby jednym z zasadniczych wyników tego programu była możliwość dokonania rzetelnej oceny kosztów i korzyści związanych z eksportem polskiego węgla oraz zaproponowanie rozwiązań alternatywnych.

Autorzy "Założeń" wyprzedzają jednak praktycznie wyniki tej analizy, bowiem w tabeli 9 (s.28) prezentującej prognozowane bilanse węgla kamiennego zakładają w 2020 r. zerowy poziom eksportu węgla w scenariuszu przetrwania, 0,1 mln Mg w scenariuszu odniesienia i 7,9 mln Mg w scenariuszu postępu. Przewiduje się natomiast import węgla w wielkościach 2,0÷3,5 mln Mg.

- We wszystkich scenariuszach przewiduje się utrzymanie stabilnego poziomu wydobycia węgla brunatnego w wysokości 65 mln Mg rocznie. Jest to założenie w pełni uzasadnione z uwagi na fakt posiadania przez Polskę odpowiednich zasobów tego surowca energetycznego, a ponadto z tego powodu, że energia elektryczna oparta na węglu brunatnym jest i będzie w dającej się przewidzieć przyszłości energią najtańszą, a ceny jej są co najmniej o jedną trzecią niższe od energii pochodzącej z innych źródeł.

W "Założeniach" pominięto jednak zupełnie istotny problem związany z utrzymaniem zakładanego w prognozie poziomu wydobycia węgla brunatnego. Aby poziom ten utrzymać w perspektywie do 2020 r. - należałoby w najbliższej dekadzie podjąć prace związane z budową kopalni na bazie złoża Legnica. Bez tej inwestycji nie uda się uzyskać w 2020 r. zakładanego w opracowaniu poziomu wydobycia węgla brunatnego.

Na tle analizy opracowania pt. "Założenia polityki energetycznej Polski do 2020 r." można odnieść wrażenie, że prognoza ta prezentuje głównie poglądy środowisk energetycznych. Opracowanie to winno być poddane ocenie szerszego grona zainteresowanych tematem specjalistów, a ponadto uwzględniać pełniej realia gospodarcze Polski. Winno się także podjąć próbę, choćby w uproszczonej formie, określenia skutków społecznych i ekonomicznych prognozowanych założeń polityki energetycznej.

3. Reforma górnictwa węgla kamiennego

Doświadczenia krajów Europy Zachodniej, które w okresie powojennym przeprowadziły bądź prowadzą restrukturyzację górnictwa węgla kamiennego, pozwalają na wyciągnięcie następujących, generalnych wniosków:

1. Restrukturyzacja przemysłu węglowego wymaga znacznych nakładów finansowych, zabezpieczanych przez budżet państwa.

2. Programy restrukturyzacyjne nawiązują do strategicznych, długofalowych założeń polityki energetycznej państwa, przy przestrzeganiu fundamentalnej zasady bezpieczeństwa energetycznego danego kraju.

Przykładem takim może być między innymi Wielka Brytania, gdzie sukcesywne odchodzenie od węgla nastąpiło w wyniku odkrycia na Morzu Północnym złóż ropy naftowej i gazu ziemnego. Tak więc przy zachowaniu bezpieczeństwa energetycznego tego kraju - rodzimy węgiel został zastąpiony rodzimymi paliwami płynnymi i gazowymi. Kolejnym tego przykładem może być Francja, gdzie odejście od węgla poprzedzone zostało, przy ogromnym zaangażowaniu środków inwestycyjnych, budową szeregu elektrowni jądrowych pracujących w oparciu o rodzime zasoby rud uranu. I w tym przypadku, podobnie jak w Wielkiej Brytanii, w strategii energetycznej Francji własny węgiel zastąpiony został przez własne zasoby rud uranu (La Crouzille, Grury, La Chaux). Na tym tle zadziwiającym jest fakt preferowania przez "ekspertów" Agencji Rynku Energii S.A. pracujących nad "Założeniami polityki energetycznej Polski do 2020 r." koncepcji ograniczania zużycia rodzimego węgla kamiennego na rzecz importowanego gazu ziemnego.

Jak znaczne wydatki pociągnęła za sobą restrukturyzacja przemysłu węglowego w poszczególnych krajach, mówią o tym następujące przykłady:

- W Belgii, w rejonie Limburgii, z uwagi na wysoce nierentowną eksploatację, podjęto w 1986 r. decyzję o likwidacji czynnych tam 5 kopalń o wydobyciu rocznym około 6 mln ton, zatrudniających 17 tys. górników. Przyjęto zasadę, że proces ten nie spowoduje w omawianym rejonie wzrostu bezrobocia. Opracowany program likwidacji kopalń i tworzenia nowych miejsc pracy uzgodniony został pomiędzy rządem, samorządami lokalnymi, Unią Europejską oraz przedstawicielami górników. Dla przeprowadzenia pełnego procesu restrukturyzacji zabezpieczono środki w wysokości 3,3 mld USD. Program likwidacji kopalń został zrealizowany w okresie 5 lat. Z możliwości wcześniejszego przejścia na emerytury oraz jednorazowych odpraw (26 000 USD) skorzystało około 10 000 górników. Efektem opisanych działań było między innymi utworzenie 133 nowych firm i stworzenie 39 tys. nowych miejsc pracy. Rezultatem realizacji procesu restrukturyzacji było zmniejszenie bezrobocia w Limburgii w latach 1987÷1992 mimo likwidacji kopalń o ponad 7 tys. osób.

- Proces restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego w Niemczech zapoczątkowany został w 1968 r. i jest prowadzony do dnia dzisiejszego. Sprowadza się on do sukcesywnego ograniczania zdolności produkcyjnych górnictwa i wynikającego z tego zmniejszania poziomu zatrudnienia. Ponadto z uwagi na bardzo wysokie koszty wydobycia - produkcja węgla kamiennego jest subwencjonowana. Pomoc państwa dla niemieckiego górnictwa w latach 1990÷1999 wyniosła łącznie około 57 mld ECU. Środki te przeznaczone były na pokrycie różnicy pomiędzy kosztami produkcji i swobodnie ustalaną ceną zbytu (subwencja do produkcji węgla kamiennego), ograniczenie zdolności produkcyjnych górnictwa, świadczenia socjalne dla górników odchodzących z kopalń w efekcie restrukturyzacji, świadczenia z tytułu uprawnień do deputatu węglowego oraz usuwanie skutków eksploatacji górniczej. W wyniku stopniowego ograniczania zdolności produkcyjnych górnictwa niemieckiego, spadek zatrudnienia w okresie ostatnich kilku lat wynosi około 5 tys. osób rocznie.

- W Wielkiej Brytanii, z opisanych wyżej przyczyn, proces restrukturyzacji górnictwa rozpoczęty został w roku 1986. Pomoc państwa dla górnictwa w okresie restrukturyzacji wyniosła w latach 1986÷1994 około 14 mld ECU. Finansowano z niej działania związane z ograniczeniem zdolności produkcyjnych górnictwa, pokrycie strat operacyjnych kopalń, świadczenia osłonowe z tytułu ograniczenia zatrudnienia oraz usuwanie skutków eksploatacji górniczej. Działająca od 1984 r. firma British Coal Enterprise utworzona w celu restrukturyzacji zatrudnienia, do roku 1992 stworzyła lub wyszukała nowe miejsca pracy dla 76 tys. osób.

- We Francji, w wyniku ograniczenia zdolności produkcyjnych górnictwa węgla kamiennego w latach 1986÷1997 uległo zmniejszeniu zatrudnienie w kopalniach o około 20 tys. osób. Tylko w latach 1993÷1997 pomoc państwa na działania restrukturyzacyjne w sektorze węgla kamiennego wyniosła 4,1 mld ECU. Wykorzystano ją głównie na ograniczenie zdolności produkcyjnych, pokrycie strat operacyjnych kopalń, świadczenia socjalne dla odchodzących z kopalń górników, a ponadto na usuwanie skutków eksploatacji górniczej.

- W Hiszpanii, w ramach realizowanego obecnie programu restrukturyzacji przemysłu węglowego - łączna pomoc państwa w latach 1993÷1998 wyniosła około 5,1 mld ECU. Przeznaczona ona była głównie na ograniczenie zdolności produkcyjnych górnictwa węglowego (bazującego na złożach o bardzo trudnych warunkach geologicznych), pokrycie strat operacyjnych oraz świadczenia socjalne dla górników odchodzących z likwidowanych kopalń. Z tych środków pokrywane były także koszty związane z przechodzeniem z systemu cen regulowanych węgla do cen wolnych, część kosztów transportu z kopalń do bardziej odległych elektrowni, koszty ponadnormatywnego (zapasy zapewniające pracę elektrowni w ciągu 720 godzin) składowania węgla w elektrowniach, pomoc dla gmin górniczych oraz usuwanie skutków eksploatacji górniczej.

Przełom polityczno-gospodarczy, jaki dokonał się w Polsce w 1989 r. stworzył w górnictwie węgla kamiennego nową sytuację. Spadek produkcji przemysłowej oraz recesja, która od początku lat dziewięćdziesiątych wystąpiła w całej gospodarce, doprowadziła do znacznego spadku zapotrzebowania na węgiel. W powstałej sytuacji wystąpiła potrzeba podjęcia w górnictwie działań strukturalnych i techniczno-organizacyjnych mających na celu zahamowanie niekorzystnych trendów w działalności tej gałęzi przemysłu. Dostrzegając taką potrzebę, swym wystąpieniem do ówczesnego Premiera R.P. Tadeusza Mazowieckiego we wrześniu 1989 r. - Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa zadeklarowało gotowość włączenia się do prac związanych z reformą polskiego górnictwa. Propozycja ta poza grzecznościową odpowiedzią, nie została praktycznie przyjęta. W to miejsce ówczesny minister przemysłu T. Syryjczyk, opierając się na sugestiach swego doradcy J. Macieji, wprowadził utopijną, nie spotykaną w górnictwie światowym strukturę "samodzielnych, samorządnych i samofinansujących się kopalń", co w połączeniu z równoczesną likwidacją wszelkich ogniw koordynacyjnych poskutkowało totalnym chaosem, między innymi w zakresie organizacji obrotu węglem, racjonalizacji zatrudnienia, polityki zakupów podstawowych maszyn i sprzętu górniczego oraz braku działań mających na celu dostosowywanie potencjału produkcyjnego do realnych potrzeb gospodarki.

Przy spadku wydajności pracy w górnictwie zjawiska te były podstawowym źródłem postępującej zapaści finansowej górnictwa węglowego. Spadek wydajności pracy mierzony zarówno ilościowo jak i wartościowo nie znajdował żadnego odbicia w odpowiedniej polityce płacowej. Rozbicie kopalń, nieodpowiednie przygotowanie do tej sytuacji ich nowych kierownictw (zmiany prawie we wszystkich kopalniach) wykorzystywały zorganizowane w silne struktury związki zawodowe, które wymogły wzrosty płacowe przekraczające możliwości górnictwa. Jaskrawym tego przykładem było wprowadzenie prawie we wszystkich kopalniach zakładowych umów zbiorowych, które spowodowały szybki wzrost wynagrodzeń oraz wprowadzały dodatkowe płatne dni wolne od pracy (przy nadprodukcji i zbędnym wysokim zatrudnieniu w górnictwie). Te działania spowodowały, że udział wynagrodzeń w kosztach wzrósł z nieco ponad 30% w roku 1989 do ponad 50% w roku 1993. Co gorsze, w tej nowej sytuacji zostały jednocześnie przerwane prace nad tworzeniem bilansu paliwowo-energetycznego kraju. Nie można bowiem poważnie traktować powierzchownego opracowania przedłożonego Sejmowi w listopadzie 1990 r. przez ówczesnego ministra T. Syryjczyka "Założenia polityki energetycznej Rzeczypospolitej Polskiej na lata 1990÷2010", które zostało uznane przez posłów za "niewystarczające i niespójne oraz nie zawierające odpowiednich analiz ekonomicznych".

W krajach rozwiniętych ekonomicznie, bazujących na gospodarce rynkowej - polityka energetyczna ma charakter strategiczny. Uważa się bowiem, że bez długofalowego określenia zapotrzebowania na paliwa i energię, oceny kosztów inwestycyjnych, eksploatacyjnych i społecznych ich pozyskania oraz uwarunkowań wewnętrznych i zewnętrznych - nie można podejmować właściwych rozwiązań gwarantujących z jednej strony bezpieczeństwo energetyczne państwa, z drugiej zaś optymalnych z gospodarczego punktu widzenia.

W krajach tych prace takie prowadzone są w sposób ciągły. Do tworzonych długofalowych bilansów paliwowo-energetycznych wprowadzane są bieżące korekty wynikające ze zmieniających się warunków koniunkturalnych na rynku wewnętrznym oraz światowym.

W naszych warunkach, wniesione przez rząd pod obrady Sejmu w styczniu 1996 r. dokumenty dotyczące "Założeń polityki energetycznej Polski do 2010 r." oraz "Sytuacja obecna i prognozy zaopatrzenia Polski w energię na tle Unii Europejskiej i świata" - mimo uwag jakie zostały zgłoszone w stosunku do tych dokumentów na posiedzeniu Sejmowej Komisji Systemu Gospodarczego i Przemysłu - zostały bez tych zastrzeżeń przyjęte.

W zaistniałej sytuacji przeprowadzenie racjonalnej restrukturyzacji tej gałęzi górnictwa stało się jednym z najistotniejszych problemów gospodarczych państwa. W lutym 1993 r. Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów rozpatrzył, a następnie 15 marca przyjął "Program restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego" przedłożony przez Ministra Przemysłu i Handlu.Program ten z uwagi na fakt pozbawienia go odpowiednich środków finansowych koniecznych dla potrzeb jego realizacji stał się programem pozornym, praktycznie w 1993 r. niewykonalnym i oderwanym od rzeczywistości. Nie bez znaczenia na wzrost kosztów sprzedaży węgla w pierwszym pięcioleciu lat dziewięćdziesiątych było ustawowe wprowadzenie opłaty eksploatacyjnej przy równoczesnym obciążeniu kosztów opłatami z tytułu składowania kamienia - produktu nieodłącznie związanego z technologicznym procesem eksploatacji. Z kolei Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. - prawo geologiczne i górnicze (Dz. U. nr 27, poz. 96) wprowadziła przekazanie spraw z zakresu szkód górniczych do właściwości sądów powszechnych, co spowodowało wzrost kosztów z tytułu szkód górniczych. Ponadto wymagalne stały się narosłe od lat zobowiązania odszkodowawcze, które obciążyły bieżące koszty działalności spółek. Pomimo, jak wspomniano wcześniej "Program" stał się w roku 1993 programem pozornym i praktycznie oderwanym od rzeczywistości, to jego realizacja pozwoliła na utworzenie i umocnienie nowej struktury organizacyjnej górnictwa, co z kolei zapewniło ustabilizowanie ceny węgla na rynku, a sensowna polityka płacowa na szczeblu właścicielskim wpłynęła na obniżenie kosztu własnego sprzedaży. Niewątpliwym sukcesem tego okresu było otwarcie postępowań układowych, rozpoczęcie wspólnej polityki płacowej oraz porządkowanie sprzedaży węgla. Od połowy roku 1994 nastąpiło wyraźne zahamowanie działań na szczeblu Ministerstwa Przemysłu i Handlu w zakresie realizacji zapisów restrukturyzacji finansowej. Brak tych działań spowodował, że spółki węglowe weszły w rok 1995, czyli w rok fizycznej realizacji zapisów "Programu" całkowicie nieprzygotowane.

Rok 1995 był dla górnictwa rokiem szczególnie trudnym, ponadto Zarządzeniem Ministra Finansów wprowadzony został obowiązek informowania izb skarbowych o zmianie podwyższania ceny umownej na węgiel, co praktycznie sprowadzało się do okresowego jej zamrożenia.

Szybkie pogarszanie się płynności finansowej górnictwa spowodowało przyspieszenie prac nad nowym "programem ratowania branży". I tak 30 kwietnia 1996 r. przyjęty został przez Radę Ministrów program pod nazwą "Górnictwo węgla kamiennego - polityka państwa i sektora na lata 1996÷2000 . Program dostosowania górnictwa węgla kamiennego do warunków gospodarki rynkowej i międzynarodowej konkurencyjności". Według przyjętych założeń jego pełna realizacja pozwoliłaby uzyskać już w 1998 r. dodatni wynik netto branży. Niestety, mimo przyjęcia go przez Radę Ministrów nie tylko nie przystąpiono do prac mających na celu uzyskanie prawnych warunków rozpoczęcia realizacji tego "Programu", ale również nie przystąpiono do realizacji tych fragmentów, które nie wymagały zmian ustawowych. Dodatkowo brak właściwego wsparcia finansowego spowodował, że cele zapisane w "Programie" nie zostały osiągnięte. Czynione więc w ciągu minionych lat próby restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego nie dały oczekiwanych rezultatów z uwagi na brak źródeł finansowania umożliwiających realizację planowanych w nich przedsięwzięć. Jednak mimo niedoboru środków finansowych, dzięki działalności kadry inżynieryjno-technicznej kopalń, uzyskano w tym okresie znaczącą poprawę podstawowych wskaźników technicznych. Do 1997 r. osiągnięto istotny postęp w zakresie koncentracji produkcji wyrażający się między innymi wzrostem średniego wydobycia ze ściany o 119 % (z 863 do 1889 ton/dobę), zwiększeniem wydajności ogólnej o 53 % (z 1866 do 2858 kg/pdn) oraz zmniejszeniem liczby poziomów wydobywczych o 32 %. Pomimo tak pozytywnych wyników, górnictwo węgla kamiennego nie zdołało osiągnąć warunków rentownej działalności.

W dniu 30.06.1998 r. został przyjęty przez Radę Ministrów Program Rządowy obejmujący założenia "Reformy górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 1998÷2002", zakładający między innymi zmniejszenie zatrudnienia w górnictwie węgla kamiennego do poziomu około 138,4 tys. w końcu roku 2002, tj. o 105 tys. osób oraz ograniczenie w tym samym okresie zdolności produkcyjnych tego górnictwa o około 25 mln ton rocznie. Należy podkreślić, że realność tego programu oparta jest na wspierającej go Ustawie z dnia 26.11.1998 r. "O dostosowaniu górnictwa węgla kamiennego do funkcjonowania w warunkach gospodarki rynkowej oraz szczególnych uprawnieniach i zadaniach gmin górniczych" - określającej między innymi źródła i zasady finansowania realizacji reformy górnictwa węgla kamiennego. Tym zasadniczym elementem różni się bowiem ten program od opracowywanych w poprzednich latach.

Skumulowanie się wielu niekorzystnych czynników, od których uzależniony jest rynek węgla kamiennego, a których na etapie powstawania Programu Rządowego nie można było przewidzieć, spowodowało, że zaszła konieczność dokonania korekty tego "Programu", przyjętej przez Rząd w grudniu 1999 r. W korekcie tej przyjęto między innymi dodatkowe zmniejszenie zatrudnienia w kopalniach do roku 2002 o około 10 tys. osób, oraz przyspieszenie terminów zakończenia wydobycia w kopalniach przewidzianych do likwidacji, co pozwoli na przyspieszenie realizacji programu likwidacji kopalń o jeden rok.

W dniu 25 stycznia 2000 r. Rząd przyjął także projekt nowelizacji tzw. "Ustawy górniczej" z 1998 r.

Realizowany obecnie program restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego w Polsce różni się jednak nieco w swej strategii od koncepcji realizacyjnych takich programów w krajach Europy Zachodniej. O ile w tamtych krajach główny nacisk kładzie się na obniżenie zdolności produkcyjnych kopalń poprzez fizyczną likwidację zbędnych ogniw infrastruktury technicznej, a w następstwie tych procesów na zmniejszenie zatrudnienia - to w założeniach reformy naszego górnictwa główny akcent położono na problem restrukturyzacji zatrudnienia. Zagadnienie dostosowywania zdolności produkcyjnych do potrzeb rynku poprzez likwidację części infrastruktury technicznej, aczkolwiek znajduje swe odbicie w programie, jest traktowane jako zadanie drugoplanowe. Potwierdza to zapis dotyczący założeń korekty Rządowego Programu, gdzie na pierwszym miejscu, w specyfikacji przyjętych działań wymieniono dodatkowe zmniejszenie zatrudnienia w kopalniach o około 10 tys. osób.

Nie można generalnie negować słuszności twierdzenia podanego na s.36 "Programu"... "ponieważ udział kosztów robocizny w koszcie produkcji węgla kształtuje się na poziomie około 50 %, trwała ekonomiczna efektywność górnictwa węgla kamiennego może być osiągnięta przede wszystkim w drodze znacznego obniżenia poziomu zatrudnienia"... Stwierdzenie to wymaga jednak pewnego komentarza z uwagi na mechanizm kształtowania się kosztów w górnictwie. Nie można bowiem pomijać faktu, że około 70 % kosztów jednostkowych węgla stanowią tzw. koszty stałe (względnie stałe), których źródłem jest konieczność utrzymywania infrastruktury technicznej stanowiącej o zdolności produkcyjnej kopalni. Są one ponoszone bez względu na to czy kopalnia wydobywa węgiel czy też nie. Udział tego elementu kosztów w kosztach jednostkowych wydobycia węgla jest jednak zależny od stopnia wykorzystania zdolności produkcyjnej kopalni, a więc od wielkości produkcji.

Swój znaczący udział w kosztach stałych mają też koszty robocizny wynikające z konieczności stałej obsady stanowisk pracy i czynności związanych z utrzymaniem bezpieczeństwa ruchu zakładu górniczego, co normowane jest obowiązującymi przepisami. Bez likwidacji zbędnych ogniw infrastruktury technicznej zmniejszenie zatrudnienia w tej grupie ludzi jest praktycznie niemożliwe.

Biorąc pod uwagę złożony mechanizm kształtowania się kosztów wydobycia węgla, nie można pomijać istotnego elementu, jakim jest stopień wykorzystania potencjału produkcyjnego (wielkości produkcji) i wpływu tego czynnika na poziom kosztów jednostkowych. W roku 1998 w przemyśle węgla kamiennego osiągnięto między innymi następujące wyniki ekonomiczno-finansowe:

- wydobycie węgla wyniosło 116,0 mln ton, było więc niższe niż w 1997 r. o 21,1 mln ton (137,1 mln ton);

- sprzedaż węgla spadła do 114,3 mln ton, była więc niższa o 18,3 mln ton w stosunku do 1997 r. (132,6 mln ton);

- stan zatrudnienia zmniejszył się z 243,3 tys. osób w 1997 r. do 207,8 tys. osób w 1998 r., czyli o 35,4 tys. osób. Wielkość ta przekroczyła założenia programu rządowego o 11,1 tys. osób;

- osiągnięto ograniczenie zdolności produkcyjnych kopalń o 3,7 mln ton, czyli o 2,7 mln ton więcej w stosunku do założeń programu rządowego;

- nakłady finansowe z budżetu państwa na realizację założeń reformy wyniosły w 1998 r. 997,7 mln zł, przekroczyły więc wielkości ujęte w programie rządowym o 253,3 mln zł (744,4 mln zł);

- średni jednostkowy koszt sprzedanego węgla wzrósł ze 125,10 zł/tonę w 1997 r. do 144,16 zł/tonę w roku 1998, czyli o 19,06 zł/tonę.

Na tak gwałtowny spadek sprzedaży węgla i związane z tym ograniczenie jego produkcji w 1998 r. miały niewątpliwy wpływ między innymi nadprodukcja węgla w stosunku do założeń w latach 1996÷1997 oraz nie w pełni kontrolowany import węgla z zagranicy. Oceniając wyniki roku 1998 stwierdzić można jak istotny wpływ na kształtowanie się kosztów jednostkowych węgla ma stopień wykorzystania zdolności produkcyjnej kopalń. Potwierdzeniem tego jest przykład KWK "Bogdanka", jednej z nielicznych kopalń węgla legitymujących się dodatnimi wynikami ekonomiczno-finansowymi. Obok znaczących osiągnięć tej kopalni w zakresie wdrażania nowoczesnych rozwiązań techniczno-organizacyjnych, jednym z istotnych elementów tych sukcesów jest optymalne wykorzystywanie jej zdolności produkcyjnych.

Korekta programu rządowego, przyjęta przez Radę Ministrów w dniu 21.12.1999 r., zakłada między innymi zwiększenie zakresu likwidacji zdolności produkcyjnych górnictwa węglowego w latach 1998÷2002 z dotychczasowej wielkości 25,5 mln ton/rok do 36,1 mln ton/rok - na koniec 2002 r. Założono także sukcesywne ograniczanie eksportu węgla z 27,7 mln ton w 1998 r. do 20,0 mln ton w roku 2002. Jest to założenie budzące zasadnicze wątpliwości. W analizowanym okresie będzie występowała jeszcze nadwyżka zdolności produkcyjnych w stosunku do zapotrzebowania rynku krajowego i w tej sytuacji możliwości zwiększenia sprzedaży węgla poprzez jego eksport - o ile kopalnie będą uzyskiwały za ten węgiel ceny przekraczające poziom kosztów zmiennych - pozwolą w konsekwencji na obniżenie kosztów jednostkowych wydobywanego węgla. Nie można również pomijać faktu, że bilans handlowy Polski wykazuje w ostatnich latach permanentny, głęboki deficyt, a nie bez znaczenia są także zyski kolei, portów oraz przewoźników morskich wywożących eksportowany przez nas węgiel.

W opracowaniu "Korekta programu rządowego" na s.56 zawarto słuszne stwierdzenie ... " w przypadku szybszego wycofania się z eksportu węgla tzn. przy jego obniżeniu w roku 2001 do poziomu 16 mln ton i w roku 2002 do poziomu 10 mln ton, nastąpiłoby dalsze pogorszenie wyników finansowych w porównaniu do powyżej omówionych. Dodatni wynik na działalności operacyjnej górnictwo węgla kamiennego osiągnęłoby dopiero po roku 2002"....

W świetle tego stwierdzenia co najmniej zdumiewający wydaje się być zapis na s.13 tego samego opracowania... " w związku z niską efektywnością eksportu polskiego węgla należy liczyć się również z koniecznością szybszego wycofywania się z eksportu węgla do poziomu 16 mln ton w roku 2001 i 10 mln ton w roku 2002"..... Nasuwa się pytanie - w jaki sposób ustalono te wielkości eksportu? Ponadto stwierdzenie to nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego, może natomiast wynikać z nieznanych bliżej innych uwarunkowań.

W założeniach prognostycznych dotyczących sprzedaży węgla na rynku krajowym w sposób marginesowy potraktowany jest problem importu węgla do Polski. Poza stwierdzeniem (s.13), że w korekcie programu rządowego uwzględniono fakt utrzymywania importu węgla na poziomie około 2 mln ton rocznie - brak innych danych dotyczących tego zagadnienia. Na tle programu restrukturyzacji krajowego górnictwa węgla kamiennego, zagadnienie importu węgla winno być potraktowane nieco szerzej, szczególnie pod kątem regulacji dotyczących ochrony polskiego rynku węgla kamiennego. Nie są bowiem dokładnie znane ilości tego węgla docierającego do naszego kraju. Utrudnia to właściwą ocenę zapotrzebowania krajowego rynku węgla kamiennego, a ponadto import tzw. "taniego" węgla rosyjskiego docierającego do granic naszego kraju i oferowanego po cenach dumpingowych, mimo że transportowany jest on z odległości tysięcy kilometrów, należy uznać za zjawisko szkodliwe. W świetle ujawnianych okresowo w doniesieniach prasowych przypadków nadużyć związanych z importem węgla do Polski, problem ten wymaga pilnego uregulowania.

Proces restrukturyzacji zatrudnienia objął pracowników kopalń likwidowanych jak również kopalń pozostałych, których likwidacji się nie przewiduje. W tej grupie kopalń, wśród pracowników zainteresowanych odejściem z górnictwa w ramach oferowanego Górniczego Pakietu Socjalnego, znalazło się bardzo wielu fachowców o dużym doświadczeniu zawodowym. Jeśli spojrzeć na ten problem nie tylko przez pryzmat elementu kosztów, ale także kapitału ludzkiego jakim górnictwo dysponuje, oraz przy założeniu, że górnictwo węglowe nie jest objęte procesem likwidacji ale ma dalej funkcjonować - winno ono bazować na dobrze przygotowanej fachowo i doświadczonej kadrze. Osłabienie bowiem kapitału ludzkiego w górnictwie może w konsekwencji mieć negatywny wpływ między innymi na poziom bezpieczeństwa pracy. Biorąc to pod uwagę, w kopalniach czynnych, nie przewidzianych do likwidacji, zmniejszanie poziomu zatrudnienia winno następować głównie w ramach tzw. ubytków naturalnych.

W opracowaniu "Korekta programu rządowego" założono, że w roku 2002 sprzedaż węgla ma wynieść 100 mln ton, zaś stan zatrudnienia 128,3 tys. osób. Oznacza to konieczność wzrostu wydajności rocznej na jednego zatrudnionego z około 564 ton w roku 1997 do 780 ton w 2002 r. - czyli o prawie 40 %. W opracowaniu brak informacji na temat przedsięwzięć jakie zamierza się podjąć dla osiągnięcia tak wysokiego wzrostu wydajności pracy.

4. Zasoby węgla kamiennego w Polsce

Dotychczas twierdzono, że Polska ma duże zasoby wielu surowców mineralnych. Między innymi udokumentowane zasoby bilansowe węgla kamiennego oceniano w roku 1998 na około 55 mld ton, a zasoby przemysłowe na około 10,4 mld ton.

W warunkach gospodarki rynkowej istotnego znaczenia nabiera definicja złoża kopaliny użytecznej. W obowiązującym prawie geologicznym i górniczym (Ustawa z 4 lutego 1994 r.) określa się złoże kopaliny jako naturalne nagromadzenie minerałów i skał oraz innych substancji stałych, gazowych i ciekłych, których wydobywanie może przynieść korzyść gospodarczą.

Na początku lat dziewięćdziesiątych, w ramach programu restrukturyzacji kopalń węgla kamiennego, dokonano weryfikacji zasobów bilansowych, głównie zaś przemysłowych. Stwierdzono, że w większości kopalń ilość zasobów w świetle nowych kryteriów jest zawyżona. W następstwie tego w nowo opracowywanych dokumentacjach geologicznych i projektach zagospodarowania złóż wyeliminowano część zasobów bilansowych i przemysłowych. W stosunku do obowiązujących przed 1994 r. kryteriów bilansowości złóż węgla kamiennego, zwiększono minimalną grubość pokładów bilansowych z 0,7 m dla węgli koksowych i 0,8 m dla energetycznych do jednolitej grubości 1,0 m. Jako granicę dokumentowania złóż przyjęto głębokość 1000 m, gdy dawniej złoża dokumentowano do głębokości 1200÷1300 m, a nawet do 1500 m.

Powyższe działania, wymuszone dostosowywaniem górnictwa węgla kamiennego do nowych warunków gospodarowania, spowodowały bardzo duże zmiany w bazie zasobowej kopalń.

I tak na przykład w czynnych kopalniach Górnośląskiego Zagłębia Węglowego w latach 1990÷1997 zasoby bilansowe zmniejszyły się o 9 mld ton, w tym zasoby przemysłowe o około 6,4 mld ton.

Wielkość zasobów węgla kamiennego jest nadal weryfikowana. Według stanu na 31.12.1997 r. udokumentowane zasoby bilansowe złóż w czynnych kopalniach zagłębi Górnośląskiego, Dolnośląskiego i Lubelskiego wynosiły około 21,5 mld ton, z tego 10,4 mld ton (48 %) zasoby przemysłowe i 7,4 mld ton (34,4 %) zasoby operatywne. Jedynie około 6,0 mld ton zasobów przemysłowych i 4,25 mld ton zasobów operatywnych było udostępnionych na poziomach czynnych względnie będących w budowie.

Wymienione wielkości zasobów przemysłowych (około 6 mld ton) i operatywnych (około 4,25 mld ton) powinny stanowić odniesienie dla obliczeń dotyczących wystarczalności zasobów z uwagi na prognozowane wielkości wydobycia. Jednak i te wielkości ulegną prawdopodobnie dalszemu zmniejszeniu.

W opracowanych w 1998 r. analizach techniczno-ekonomicznych spółek węglowych zakłada się dalsze, bardziej radykalne podejście do wykorzystania bazy zasobowej.

Generalnie stan bazy zasobowej węgla kamiennego wynoszący w ocenie z roku 1998 około 55 mld ton zasobów bilansowych i około 10,4 mld ton zasobów przemysłowych, ulega w warunkach gospodarki rynkowej stałej niekorzystnej weryfikacji. Stabilizacja tej weryfikacji może nastąpić dopiero po roku 2000, ponieważ program technicznej restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego przewiduje:

- rezygnację z eksploatacji pokładów cienkich, coraz częściej o miąższości poniżej 1,5 m oraz stromych o nachyleniu powyżej 450 ,

- rezygnację z eksploatacji pokładów zanieczyszczonych o zapopieleniu powyżej 20 %,

- rezygnację z eksploatacji części pokładów o skomplikowanej tektonice i wysokich zagrożeniach naturalnych.

Dalszy trwały ubytek zasobów następuje wskutek likwidacji kopalń uznanych za trwale nierentowne. Jest to 15 kopalń przeznaczonych do całkowitej likwidacji i kolejnych 9 do likwidacji częściowej.

Likwidacja tych kopalń spowoduje bezpowrotną utratę części zasobów przewidzianych dotychczas do eksploatacji. Nie jest także ostatecznie znana dokładna ilość zasobów, które mogą być zamrożone lub stracone przez inwestycje przewidywane w perspektywicznych planach zagospodarowania przestrzennego, np. na autostrady A-1 i A-4, projektowane na terenach obszarów górniczych kopalń. Ocenia się, że w wyniku budowy autostrad zostanie utraconych kilkaset mln ton zasobów operatywnych.

Ponadto ocenia się, że na każde wydobyte 100 ton węgla kamiennego ubywa 187 ton zasobów bilansowych w wyniku strat i przekwalifikowania tych zasobów do pozabilansowych.

Rządowy program pt. "Reforma górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 1998÷2002" zakłada zmniejszenie zdolności wydobywczej kopalń. Roczne wydobycie ma się zmniejszać od 116 mln ton w roku 1998 do 80 mln ton w 2020 r. Zdaniem niektórych autorów bazowa wielkość zasobów operatywnych na czynnych poziomach, przy uwzględnieniu wszystkich negatywnych dokonań związanych z ich częściową eliminacją, pozwala określić wystarczalność bazy zasobowej węgla na 20÷25 lat. Istnieją opinie, że wystarczalność zasobów może obejmować jeszcze krótszy okres. Warunkiem zwiększenia wystarczalności zasobów jest uruchomienie robót inwestycyjnych w zakresie rozpoznania i udostępnienia nowych partii złóż węgla. W tym celu powinna być opracowana wiarygodna prognoza zapotrzebowania kraju na paliwa i energię w perspektywie lat 2010, 2020 i dalszych, oparta o przyjęty model polskiej energetyki zawodowej (węglowy czy węglowo-gazowy).

Nie może być ona, jak obecnie, zbiorem prognoz poszczególnych podsektorów energetyki.

5. Problem eksportu węgla kamiennego

Na przestrzeni ostatnich lat, w licznych artykułach publikowanych na łamach prasy, stawiane jest pytanie dotyczące celowości eksportu węgla kamiennego. Autorzy tych publikacji w większości przypadków wyrażają przekonanie, że eksport węgla jest nieopłacalny. Pogląd ten oparty jest najczęściej na prostym porównaniu kosztów pozyskania węgla do uzyskiwanych przez górnictwo cen za węgiel kierowany na eksport. Dodatkowo uwypuklany jest także fakt uzyskiwania przez kopalnie wyższych cen za węgiel kierowany do odbiorców krajowych w stosunku do cen węgla eksportowanego. Takie argumenty wynikające z bardzo powierzchownego podejścia do tego zagadnienia prowadzą do fałszywych wniosków. Problem eksportu węgla jest zagadnieniem złożonym i bez szczegółowej analizy opartej o znajomość mechanizmów kształtowania się kosztów pozyskania węgla nie można jednoznacznie określić warunków jego opłacalności. Ponadto zagadnienie eksportu węgla należy rozpatrywać wielopłaszczyznowo - patrząc na ten problem także przez pryzmat interesów ogólnospołecznych.

Węgiel kamienny zalega w różnych warunkach górniczo-geologicznych, w związku z czym koszty jego pozyskania są też bardzo zróżnicowane. Wydobyty urobek, po rozsortowaniu, może być gotowym produktem handlowym, może być także poddany procesom wzbogacania, aby doprowadzić go do wymagań jakościowych użytkowników. Prowadzenie procesów przeróbczych generuje dodatkowe koszty, które są także zróżnicowane dla poszczególnych kopalń i zależą od charakterystyk technologicznych węgla surowego. Tak więc każdy produkt handlowy posiada różne koszty wytworzenia, w związku z tym próba porównywania cen eksportowych węgla winna odnosić się do indywidualnych kosztów jego pozyskania. Ceny eksportowe mogą więc pokrywać koszt pozyskiwania węgla, mogą być także od tych kosztów niższe. Należy podkreślić, że ceny eksportowe węgla zależą nie tylko od zdolności negocjacyjnych eksporterów czy też cen, jakie funkcjonują na międzynarodowych rynkach, zależą także od parametrów jakościowych oferowanego węgla. Niestety, w krajowym górnictwie węglowym nie prowadzi się rachunku kosztów ciągnionych pozyskiwania każdego odrębnego produktu handlowego. Stosowany system kontowania kosztów pozwala w praktyce określić tylko średni koszt pozyskania wszystkich produktów handlowych danej kopalni. Sumę wszystkich poniesionych kosztów dzieli się przez sumę sprzedanych produktów (niezależnie od ich jakości, tzn. czy są to węgle surowe czy też wzbogacone) otrzymując jednostkowy koszt średniego produktu handlowego. Brak szczegółowych informacji nie pozwala więc na obiektywne wyznaczenie kosztów poszczególnych eksportowanych produktów handlowych. Można się tylko domyślać, że dla jednych producentów ceny eksportowe będą wyższe niż koszty, a dla innych sytuacja będzie odwrotna. Tak zwane analizy opłacalności eksportu wykonywane są w oparciu o uśrednione wartości. Średni koszt pozyskania węgla porównuje się ze średnią uzyskiwaną ceną. W dodatku w tych wartościach średnich pomieszane są dane dotyczące węgla koksowego z danymi dotyczącymi węgla energetycznego. Węgle te, jak wiadomo, mają różne kryteria określania cen (uwzględnia się inne parametry jakościowe), jak również posiadają zdecydowanie różne koszty pozyskania. Reasumując, nie da się określić opłacalności eksportu poszczególnych partii węgla kamiennego metodą porównywania średnich kosztów i cen, gdyż brak jest podstawowych danych wyjściowych do przeprowadzenia takiego rachunku. Wyciąganie więc wniosków na podstawie średnich kosztów i cen w większości przypadków daje błędne informacje.

Dyskutując o opłacalności eksportu węgla często porównuje się ceny krajowe z cenami uzyskiwanymi za eksportowane produkty handlowe. Ceny krajowe, jak wiadomo, są znacznie wyższe niż ceny eksportowe, co prowadzi do stawiania tezy, że na eksporcie kopalnie tracą. Na czym polega błąd w takim rozumowaniu? Poziom cen węgla w kraju określany jest aktualnie na podstawie pozaekonomicznych kryteriów. W warunkach gospodarki rynkowej ceny muszą pokrywać koszty - inaczej przedsiębiorstwo winno upaść. W normalnych warunkach rynkowych poziom cen wyznaczać będą koszty pozyskania węgla w kopalni w warunkach pokrycia zapotrzebowania na węgiel. Koszty te, zwane czasem marginalnymi, odpowiadają równowadze popytu z podażą. Rachunek taki należy wykonywać oddzielnie dla węgla koksowego i oddzielnie dla węgla energetycznego; powinien być też prowadzony odrębnie dla różnych ze względu na wymagania jakościowe grup użytkowników. W rachunku, gdy mamy otwartą gospodarkę rynkową, uwzględnia się także koszty importu pożądanych gatunków węgla. Niestety, takich rachunków u nas się nie prowadzi.

Dopiero po doprowadzeniu funkcjonowania krajowego rynku węgla kamiennego do normalnych zasad rynkowych (tzn. ceny nie mogą być niższe niż koszty) i do warunków konkurencyjności krajowych węgli z węglami importowanymi można spodziewać się, że praktyka bieżącego handlu określi poziom cen rynkowych.

Należy wyrazić nadzieję, że realizowana obecnie w kraju restrukturyzacja górnictwa węglowego w połączeniu z likwidacją nienormalnego zjawiska powszechnego stosowania tzw. "upustów cenowych" w sprzedaży węgla pozwolą na uzdrowienie ekonomiczne górnictwa węgla kamiennego i wprowadzenie normalnych zasad rynkowych w obrocie węglem.

Aktualnie, w warunkach krajowych ceny węgla kształtują się w przeważającej ilości przypadków poniżej kosztów pozyskania. Ceny te były i są sztucznie zaniżane z powodów politycznych i gospodarczych; węgiel był tzw. "kotwicą antyinflacyjną" i w związku z tym ukształtował się "pseudorynek" węglowy.

Tak więc uzyskiwane w kraju ceny nie są obiektywną kategorią ekonomiczną. Nie mogą więc być podstawą do prawidłowych analiz ekonomicznych, w tym także do rozważań opłacalności eksportu.

Tu trzeba koniecznie sprostować funkcjonujące powszechnie przekonanie, że ceny węgla krajowego muszą być niskie, ponieważ mamy zjawisko nadpodaży węgla. Rzeczywiście przy nadpodaży ma miejsce zjawisko spadania cen. Ma to jednak miejsce w warunkach normalnej gospodarki rynkowej poprzez obniżanie marży zysku, a w skrajnych przypadkach przy całkowitej likwidacji zysku. Nigdy ceny nie powinny być stanowione poniżej kosztów. Zasadę tę potwierdzają podręczniki ekonomii, a także ostatnia decyzja Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta (DDI-27/98). Poszczególne kopalnie lub jednostki organizacyjne typu spółek czy holdingów, aby utrzymać się w warunkach gospodarki rynkowej muszą generować zyski. Oznacza to, że wpływy ze sprzedaży węgla muszą przewyższać poniesione koszty. Jest to oczywiste. Gdy ceny węgla ukształtowane będą mechanizmami rynkowymi ( np. według wielkości

kosztów marginalnych) producent węgla musi obniżyć swe koszty poniżej tych cen. W przeciwnym razie grozi mu upadek, chyba że ze względów społecznych czy politycznych podjęta będzie decyzja o pomocy zewnętrznej. Pomoc taka w niektórych krajach unijnych jest stosowana zgodnie z wzorcami Unii Europejskiej, gdzie pokrywa się różnicę pomiędzy uzasadnionymi kosztami a cenami rynkowymi. W warunkach rentowności kopalń, a więc równowagi cen i kosztów, w gospodarce rynkowej konkurencja odbywa się zawsze poprzez obniżanie kosztów. Pozwala to z kolei na obniżanie cen i zajmowanie kolejnych obszarów rynku wewnętrznego. Zdobywanie nowych odbiorców powoduje możliwość zwiększenia wydobycia węgla, a co za tym idzie obniżenia kosztów jednostkowych. Niższe koszty jednostkowe pozwalają na dalsze obniżanie cen węgla. Występuje więc prawidłowość: gdy ceny pokrywają koszty - zwiększenie sprzedaży (powiększenie wydobycia) wywołuje zjawisko obniżania kosztów jednostkowych, a to z kolei pozwala na odpowiednie obniżenie cen, powiększenie konkurencyjności, zdobycie nowych odbiorców, zwiększenie wydobycia i kolejne obniżenie cen itd. Jest sprawą oczywistą, że rynek wewnętrzny jest rynkiem ograniczonym i charakteryzuje się pewną pojemnością. Nie da się sprzedać więcej węgla niż potrzebują go użytkownicy. Z tego też względu, przedstawiony wyżej mechanizm po napełnieniu rynku krajowego można uruchomić tylko poprzez eksport węgla.

Rozpatrując ten problem należy zwrócić uwagę na następujące elementy. Jak powszechnie wiadomo, koszty pozyskania węgla składają się z dwóch zasadniczych elementów. Są nimi koszty zmienne (koszty eksploatacyjne) i koszty stałe. O ile ten pierwszy element kosztów jest proporcjonalny do wielkości produkcji, o tyle ten drugi element kosztów jest następstwem utrzymywania infrastruktury technicznej kopalni - stanowiącej o jej zdolności produkcyjnej. W skład tych kosztów wchodzą między innymi takie elementy jak amortyzacja, podatki od nieruchomości, obowiązkowe opłaty jak np. na ochronę środowiska, znaczne koszty energii, materiałów, remontów, ubezpieczeń rzeczowych oraz znaczna część kosztów wynagrodzeń. Należy zaznaczyć, że duży udział kosztów wynagrodzeń w kosztach stałych wynika z obligatoryjnego (w myśl obowiązujących przepisów) utrzymywania obsady stanowisk pracy związanych z bezpieczeństwem ruchu zakładu górniczego we wszystkie dni roku bez względu na to czy są to dni produkcyjne czy też wolne od wydobycia. Jest to znaczna grupa pracowników sięgająca, w zależności od modelu kopalni i stopnia występujących zagrożeń naturalnych, do kilkunastu procent wielkości zatrudnienia normalnego dnia roboczego. W kosztach stałych zawarte są także koszty wynagrodzeń pracowników etatowych (zwane także kosztami zarządu). Łącznie, przy pełnym wykorzystaniu potencjału produkcyjnego kopalni - udział tego elementu kosztów w kosztach jednostkowych pozyskania węgla stanowi około 70 %. Ponieważ wydatki ponoszone w związku z utrzymywaniem infrastruktury technicznej kopalni mają charakter stały, ich udział w kosztach jednostkowych może się zmieniać w zależności od stopnia wykorzystania zdolności produkcyjnej. Im niższa produkcja tym wyższe koszty jednostkowe (koszty stałe obciążają mniejszą ilość ton wydobytego węgla). Przy wykorzystaniu pełnych zdolności produkcyjnych osiąga się najniższe koszty jednostkowe. Biorąc pod uwagę zależność między wielkością produkcji, kosztami jednostkowymi pozyskania węgla, a udziałem w nich elementu kosztów zmiennych oraz kosztów stałych - można na podstawie uproszczonego rachunku stwierdzić, że obniżenie produkcji o 10 % w stosunku do utrzymywanej zdolności produkcyjnej powoduje wzrost kosztów jednostkowych o około 8 %, zaś przy obniżeniu produkcji o 20 % wzrost ten wyniesie już około 17,5 %. Zależność tę potwierdzają (o czym wspomniano już poprzednio) wyniki przemysłu węgla kamiennego za rok 1998. Drastyczny spadek zapotrzebowania na węgiel w kraju i związana z tym konieczność znacznego ograniczenia produkcji węgla (o 21,1 mln ton), a w konsekwencji jego sprzedaży (o 18,3 mln ton) w stosunku do roku 1997 - spowodowały wzrost średniego jednostkowego kosztu sprzedanego węgla o 19,06 zł/tonę mimo zmniejszenia w tym okresie zatrudnienia w kopalniach o 35,4 tys.osób, ograniczenia zdolności produkcyjnych górnictwa o 3,7 mln ton oraz równolegle prowadzonych w kopalniach proefektywnościowych działań techniczno-organizacyjnych.

Jak już powiedziano, przy wykorzystaniu pełnych zdolności produkcyjnych kopalń osiąga się najniższe koszty jednostkowe. Ze względu na krajowy popyt, zdolności te nie są aktualnie wykorzystywane. Oznacza to, że koszty jednostkowe są wyższe od kosztów optymalnych. a więc ceny muszą być dostosowane do tych wyższych kosztów. Przypomnieć należy fakt, że w początkowym okresie lat osiemdziesiątych zdolności wydobywcze przemysłu węgla kamiennego osiągnęły poziom 200 mln ton w skali rocznej. Od tego czasu, wobec postępującego w kraju spadku zapotrzebowania na węgiel kamienny, aczkolwiek ma miejsce proces zmniejszania zdolności produkcyjnych górnictwa (wg skorygowanego programu reformy górnictwa węgla kamiennego przewidywane zmniejszenie w latach 1998÷2002 o 36,1 mln ton) - w ciągu wielu jeszcze lat będzie występowała w krajowym górnictwie nadwyżka zdolności produkcyjnych w stosunku do zapotrzebowania rynku krajowego. W tej sytuacji jedynym sensownym rozwiązaniem jest utrzymywanie możliwie wysokiego poziomu eksportu polskiego węgla, bowiem możliwości zwiększenia sprzedaży węgla poprzez eksport pozwolą na obniżenie kosztów jednostkowych jego pozyskania. Czy cena sprzedaży węgla na eksport musi być równa cenie krajowej i czy musi pokrywać pełne koszty pozyskania węgla? Prowadząc proste symulacje można łatwo stwierdzić, że w przypadku krajowych cen węgla kształtujących się na poziomie kosztów pozyskania węgla (wpływy ze sprzedaży pokrywające wydatki), cena węgla w eksporcie może być niższa. Ceny eksportowe nie mają na celu utrzymania rentowności kopalni lub spółki. Rentowność zabezpieczają ceny i wielkość zbytu na rynku krajowym. Dla węgli eksportowanych ceny te muszą pokryć koszty dodatkowego wydobycia węgla na eksport. Te koszty to koszty zmienne, a więc te, które trzeba ponieść, aby pozyskać dodatkowy węgiel w ramach istniejących mocy produkcyjnych. Tak więc ceny eksportowe węgla nie mogą być niższe niż koszty zmienne. Eksport węgla to dodatkowa produkcja nie wpływająca na sytuację na rynku wewnętrznym. Pamiętać także należy, że ceny węgla w eksporcie nie wpływają na poziom cen na rynku krajowym. Są to zupełnie inne rynki kierujące się różnymi mechanizmami. Na rynku międzynarodowym poziom cen nie zależy od kosztów pozyskania węgla w poszczególnych kopalniach. W sytuacji gdy osiągane w eksporcie ceny są wyższe niż koszty zmienne - ma to bezpośredni wpływ na obniżenie się kosztów jednostkowych węgla sprzedawanego w kraju. Pozwala to na obniżenie jego ceny na rynku wewnętrznym. Skala obniżki cen na rynek krajowy będzie więc zależała od wielkości różnicy cen eksportowych i kosztów zmiennych. Eksport węgla jest zawsze opłacalny gdy ceny eksportowe są wyższe od kosztów zmiennych. Nie wolno przyjmować tezy, że eksport węgla ma wyrównać straty ponoszone przez zaniżone ceny na rynku krajowym. Straty na rynku krajowym wynikają z błędnej, tzn. nie rynkowej polityki stanowienia cen na rynku wewnętrznym.

Niektórzy stołeczni "eksperci węglowi" podkreślają uporczywie jak znaczne dopłaty do eksportu węgla obciążają kieszeń podatników polskich. Odpowiedzią na te bezzasadne twierdzenia wynikające bądź z niedostatecznej wiedzy ekonomicznej, bądź też świadomego dezinformowania opinii publicznej mogą być następujące przykłady:

-Analizując dane dotyczące wyników przemysłu węglowego na rok 1995

- zespół pod kierownictwem doc. dr inż. E. Romańczyka doszedł do następujących wniosków (miesięcznik WUG nr 11/96). W roku tym sprzedaż węgla wyniosła 130 673 tys. ton, z tego w kraju 98 430 tys. ton i w eksporcie 32 243 tys. ton. Według ówczesnych cen średni koszt produkcji wyniósł 93,59 zł/tonę zaś średnia cena sprzedanego węgla 89,88 zł/tonę, z tego w kraju 96,69 zł/tonę, zaś w eksporcie (loco kopalnie) 69,09zł /tonę. Oznacza to, że strata finansowa na każdej tonie sprzedanego węgla wyniosła średnio 3,71 zł/tonę, co dało łączne straty roczne w wysokości około 485 mln zł. W przypadku zaniechania eksportu węgla w 1995 r. jednostkowy koszt produkcji węgla (98 430 tys ton) wyniósłby wtedy 115,40 zł/tonę. W tej sytuacji, porównując średnią cenę zbytu (96,69 zł/tonę) i średni koszt produkcji - strata na każdej tonie wyniosłaby 18,71 zł/tonę. Tak więc zaniechanie eksportu węgla spowodowałoby powiększenie rocznej straty ponad 3,5-krotnie (z 485 mln zł do ponad 1 840 mln zł).

Tak więc na podstawie danych wynikowych za 1995 rok stwierdzić można, że utrzymanie eksportu pozwoliło górnictwu z tytułu zwiększonego wykorzystania zdolności produkcyjnych kopalń zmniejszyć koszty produkcji i znacznie poprawić wynik ekonomiczny.

- Podobną analizę, na podstawie wyników przemysłu węgla kamiennego za okres I półrocza 1997 r. przeprowadził doc. dr hab. inż. W. Blaschke publikując jej wyniki na łamach "Trybuny Górniczej" z 20.07.1997 r.

W konkluzji stwierdzić należy, że do eksportu węgla nikt nie dopłaca. Eksport węgla jest ekonomicznie uzasadniony zawsze, gdy uzyskiwane za niego ceny eksportowe są wyższe niż koszty zmienne wydobycia węgla. Dotyczy to każdej sytuacji, gdy handel węglem odbywa się na zasadach funkcjonowania normalnej gospodarki rynkowej.

Na tle przedstawionego materiału nasuwają się generalne wnioski dotyczące eksportu polskiego węgla kamiennego:

- W przypadku, gdy istnieje zjawisko nierównowagi między zdolnościami produkcyjnymi górnictwa a zapotrzebowaniem rynku krajowego - eksport węgla o ile uzyskiwane za niego ceny przekraczają koszty zmienne (eksploatacyjne) jego wydobycia - jest w pełni uzasadniony i poprzez pełniejsze wykorzystanie zdolności produkcyjnych kopalń pozwala na zmniejszenie kosztów produkcji węgla.

- Głoszone przez niektórych stołecznych "ekspertów węglowych" poglądy o dopłacaniu do eksportu węgla są fałszywe i nie znajdują merytorycznego uzasadnienia. Należy podkreślić natomiast fakt, że pełniejsze wykorzystanie zdolności produkcyjnych górnictwa związane z eksportem węgla pozwala na złagodzenie tempa likwidacji części potencjału produkcyjnego, a tym samym ograniczenie ponoszenia kosztów osłon socjalnych i zasiłków dla pracowników tracących pracę.

- Mówiąc o opłacalności eksportu węgla operuje się z reguły cenami eksportowymi uzyskiwanymi przez kopalnie, pomija się natomiast relacje cenowe uzyskiwane przez bezpośredniego eksportera oraz zyski osiągane przez podmioty gospodarcze uczestniczące w realizacji tego eksportu. Przy szacowaniu skutków zaniechania eksportu węgla należy także uwzględniać straty, jakie powstaną poza branżą górniczą, między innymi z tytułu zmniejszenia opłat za przewozy kolejowe, opłat portowych itp. Nie należy także pomijać problemu społecznego związanego ze wzrostem bezrobocia.

W wymienionym uprzednio opracowaniu zespołu doc.dr.inż. E. Romańczyka dotyczącym wyników przemysłu węglowego za rok 1995 - przedstawiono także korzyści jakie w tym okresie z tytułu eksportu węgla osiągnęły poza górnicze jednostki organizacyjne. Tak jak wcześniej już powiedziano, straty na sprzedaży węgla odnotowane przez przemysł węglowy w 1995 r. wyniosły 485 mln zł (wg ówczesnych cen). W tym okresie Polskie Koleje Państwowe z tytułu transportu węgla przeznaczonego tylko na eksport uzyskały przychód w wysokości około 446 mln zł, przychody zaś przedsiębiorstw przeładunkowych w portach wyniosły ponad 90 mln zł. Za tymi kwotami kryje się zatrudnienie kilkunastu tysięcy pracowników.

- Na uwagę zasługuje rola przewoźnika węgla jakim są w naszym kraju Polskie Koleje Państwowe. Jak powszechnie wiadomo, instytucja ta boryka się z poważnymi trudnościami finansowymi i korzysta z państwowych dotacji budżetowych. Jedyną chyba dochodową formą działania kolei są przewozy towarowe, w czym główny udział ma węgiel kamienny. Dążąc do maksymalizacji zysku, przewoźnik ten w sposób jednak przesadny ustala taryfy przewozowe dla węgla, żądając przykładowo za transport tony węgla ze Śląska do portów od 12÷14 USD. Są to koszty znacznie przekraczające wielkość odpowiednich opłat na terenie Niemiec czy też USA. Dla przykładu opłaty za transport węgla drogą morską do portów ARA (Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia) z RPA, wschodniego wybrzeża USA, Australii lub Kolumbii wynosiły w 1999 r. od 4,30 do 8,10 USD za tonę.

Utrzymywanie tak bezzasadnie wysokich taryf przewozowych przez PKP wpływa negatywnie na konkurencyjność eksportu polskiego węgla na rynkach zagranicznych, a w kraju powoduje zwiększanie się udziału transportu samochodowego kosztem kolejowego, co uzewnętrznia się zresztą w sposób widoczny na stanie dróg. Dla przykładu - w okresie międzywojennym dla węgla kierowanego na eksport stosowane były ulgowe taryfy przewozowe. PKP musi mieć świadomość tego, że utrzymywanie na dłuższą metę takiej polityki w zakresie opłat przewozowych godzić musi bezpośrednio w interesy samego przewoźnika poprzez samoograniczanie przewozu węgla transportem kolejowym.

- W aktualnych warunkach naszego kraju, przy zmniejszającym się zużyciu węgla na rynku wewnętrznym oraz niepokojącym poziomie deficytu handlowego, eksport węgla winien być utrzymywany na maksymalnym poziomie. Uporczywe głoszenie fałszywej tezy o nieopłacalności eksportu węgla nie znajduje bowiem uzasadnienia w realiach ekonomicznych, zaś zamiary sukcesywnej jego likwidacji godzą w interesy nie tylko górnictwa, ale także gospodarki narodowej.

6. Węgiel brunatny w bilansie paliwowo-energetycznym Polski

"Założenia Polityki Energetycznej Polski do 2020 roku" przyjęte przez Radę Ministrów w lutym br. zakładają, podobnie jak poprzednie opracowania, istotny wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną do roku 2020 od 43,7 % do 69,2 % w stosunku do 1997 r. - w zależności od wariantów rozwoju gospodarczego.

Różnią się one jednak w istotny sposób od propozycji tych założeń z jesieni zeszłego roku w zakresie źródeł energii. Różnica ta polega na zrezygnowaniu we wszystkich wariantach planu z rozwoju energetyki jądrowej, która miała według poprzednich opracowań w zależności od wariantu stanowić w 2015 r. 2,1÷4,5 %, a w 2020 r. 8,8÷10,1 % udziału w planowanym zużyciu energii pierwotnej.

Rezygnacja z planowanej produkcji energii elektrycznej na bazie energii jądrowej nie znajduje jednak odpowiedniego odzwierciedlenia w propozycji zwiększenia udziału krajowych paliw stałych, takich jak węgiel kamienny i węgiel brunatny.

Zużycie węgla kamiennego w elektrowniach i elektrociepłowniach zawodowych kształtujące się w roku 1997 na poziomie 44,3 mln Mg ma w roku 2020, w zależności od scenariusza gospodarczego, oscylować w granicach 47,3÷53,6 mln Mg, natomiast wydobycie węgla brunatnego wykorzystywanego praktycznie wyłącznie w energetyce ma utrzymać się do roku 2020 na aktualnym poziomie, czyli 65,5 mln Mg. W zakresie energii odnawialnej nie przewiduje się istotnego wzrostu do roku 2020, bo z 5,5 Mtoe w 1997 r. do rzędu 5,9÷7,7 Mtoe w zależności od scenariusza gospodarczego. Pokrycie wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną planowane jest przez wzrost zużycia gazu ziemnego z 12,0 mld m3 w 1997 r. do rzędu 26÷29,3 mld m3 w 2020 roku w zależności od scenariusza gospodarczego.

Nie podano jednak źródeł pokrycia kosztów importu tego gazu i jaka gałąź krajowego przemysłu je zapewni. Należy więc liczyć się z tym, że przy kolejnych wersjach tych planów, poza rezygnacją z energetyki jądrowej, będą dokonywane następne korekty w kierunku racjonalnego, większego wykorzystania krajowych paliw stałych.

Zagadnienie pokrycia zapotrzebowania na planowanym poziomie na węgiel brunatny jako ważnego paliwa w energetyce, rozpatrywane było przez Porozumienie Producentów Węgla Brunatnego pod kątem maksymalnego wykorzystania zasobów we wszystkich czynnych zagłębiach węgla brunatnego, a także możliwości uruchamiania nowych zagłębi.

Według planu maksymalnego wykorzystania zasobów węgla brunatnego w poszczególnych regionach jest możliwe:

- przedłużenie żywotności KWB "Adamów" do roku 2021 poprzez uruchomienie czwartej odkrywki Koźmin-Północ,

- przedłużenie wydobycia w KWB "Konin" do roku 2037 przez budowę kolejnych sześciu odkrywek: Jóźwin IIb, Drzewce, Piaski, Mąkoszyn-Grochowiska, Tomisławice i Dęby Szlacheckie,

- przedłużenie żywotności Zagłębia Bełchatowskiego przez budowę odkrywki Szczerców (do roku 2038) oraz zagospodarowanie kolejnego złoża satelitarnego (Złoczew lub Kamieńsk) do roku 2058.

Kopalnia "Turów" może pracować do wyczerpania zasobów, tj. do 2035 r.

Jednak przy maksymalnej koncentracji wydobycia w czynnych kopalniach węgla brunatnego można osiągnąć w roku 2020 łączne wydobycie 56,5 mln Mg, czyli o 10 mln Mg mniej niż przyjęto w założeniach Polityki Energetycznej Polski do 2020 r.

Ten niedobór może być pokryty poprzez najbardziej predysponowany do zagospodarowania perspektywiczny rejon Legnica.

Kopalnia "Legnica" według wstępnych koncepcji może zapewnić wydobycie węgla na poziomie 25 mln Mg rocznie przez ponad siedemdziesiąt lat zapewniając paliwo dla elektrowni o mocy 3000 MW.

Budowa kopalni "Legnica" z uruchomieniem wydobycia krótko przed 2020 rokiem zbiegła by się z powolnym obniżaniem produkcji zagłębia miedziowego powodując przedłużenie gospodarczej działalności tego regionu.

Decyzje o rozbudowie poszczególnych zagłębi wydobywczych węgla brunatnego mają adresatów w postaci działających tam przedsiębiorstw, natomiast w sprawie budowy nowego zagłębia węglowego "Legnica" niezbędne są formalne ustalenia decyzyjne na szczeblu rządowym. Należy zatem oczekiwać, że w ślad za przyjęciem przez Radę Ministrów "Założeń Polityki Energetycznej Polski do roku 2020" - działania takie będą podjęte. Jest to tym bardziej konieczne, że zagospodarowanie złoża Legnica łącznie z budową nowej elektrowni wymagać będzie, jak wykazuje to doświadczenie, stosunkowo długiego okresu czasu.

7. Przedsiębiorstwa budownictwa górniczego w procesie restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego

Dla zabezpieczenia intensywnego rozwoju przemysłu węglowego w Polsce po II wojnie światowej utworzono między innymi od podstaw branżę budownictwa górniczego.

W latach 1945÷1989 przedsiębiorstwa robót górniczych i Przedsiębiorstwo Budowy Szybów w Bytomiu wybudowały w Polsce 23 kopalnie węgla kamiennego oraz rozpoczęły budowę 24 - kopalni "Budryk" - oddanej do eksploatacji w 1994 r. Wybudowały trzy kopalnie soli oraz wykonały około 135 poziomów wydobywczych.

Rozwinięty potencjał branży budownictwa górniczego umożliwił budowę obiektów podziemnych hydroelektrowni w kraju takich jak: hydroelektrownia "Porąbka-Żar", Młoty (budowa przerwana), "Czorsztyn-Niedzice", tuneli dopływowych do hydroelektrowni zaporowych w Tresnej, Dobczycach, Świnnej Porębie oraz budowy tuneli metra w Warszawie, która to budowa jest kontynuowana.

Przedsiębiorstwa budownictwa górniczego miały duży udział w pracach przy zabezpieczaniu i rekonstrukcji obiektów polskiej kultury materialnej oraz wykonawstwie obiektów budownictwa komunalnego.

Umiejętności i kwalifikacje zawodowe załóg znalazły również uznanie za granicą, gdzie polscy górnicy budowali kopalnie w Indiach, Chinach, b. Jugosławii, Chile, Turcji, Francji, we Włoszech, Niemczech, na Węgrzech, w Czechach i w Tunezji, a także obiekty podziemne, jak:

- tunele na trasie szybkiej kolei podziemnej "Ankaray" w Turcji,

- tunele kolejowe w Algierii,

- tunele kolejowe w Izmit w Turcji,

- tunele drogowe w Hongkongu,

- tunel drogowy w Izraelu,

- tunel drogowy w Czarnogórze w b. Jugosławii,

- wyrobiska podziemne dla hydroelektrowni "Markersbach" i "Goldisthal" w Niemczech,

- wyrobiska podziemne hydroelektrowni w Messochora w Grecji,

- sztolnię wodną "Eibenstoch-Burkersdorf" w Niemczech.

Przełom polityczno-gospodarczy kraju, jaki dokonywał się w 1989 r. zastał górnictwo węgla kamiennego z poziomem zdolności produkcyjnych o wiele przerastającym aktualne potrzeby rynku krajowego, które wskutek spadku produkcji przemysłowej i recesji gospodarczej uległy znacznemu zmniejszeniu. Wysoki poziom zdolności produkcyjnych przemysłu węgla kamiennego przy malejących możliwościach zbytu węgla w kraju i ograniczonym jego eksporcie doprowadził sektor górniczy do kryzysu ekonomicznego. Narastający kryzys ekonomiczno-finansowy w przemyśle węglowym stał się powodem systematycznego zmniejszania zleceń kopalń na roboty górnicze, opóźniania lub wręcz nie regulowania należności za ich wykonanie. Zmuszało to przedsiębiorstwa wykonawcze do zaciągania wysoko oprocentowanych kredytów na wypłaty wynagrodzeń dla pracowników, spłatę podatków i zobowiązań oraz do systematycznego obniżania poziomu zatrudnienia. Część przedsiębiorstw ogłosiła upadłość i zakończyła swą działalność.

Na przestrzeni lat 1990÷1999 zakończyły działalność produkcyjną wskutek upadłości następujące przedsiębiorstwa wykonawcze:

- Przedsiębiorstwo Robót Górniczo-Wiertniczych w Sosnowcu,

- Przedsiębiorstwo Robót Górniczych w Wałbrzychu,

- Przedsiębiorstwo Robót Górniczych w Katowicach,

- Przedsiębiorstwo Robót Górniczych w Mysłowicach,

- Przedsiębiorstwo Robót Górniczych "ROW" S.A. w Jastrzębiu Zdroju,

- Przedsiębiorstwo Robót Górniczo-Budowlanych "Progobex" S.A. w Łęcznej.

Również funkcjonujące do dzisiaj na rynku usług górniczych przedsiębiorstwa zmuszone zostały do zmniejszenia zatrudnienia aż o prawie 90 % w stosunku do zatrudnienia w 1990 r.

W tablicy podano statystykę zmian zatrudnienia w okresie 1990÷1999.

Zdając sobie sprawę z konieczności doskonalenia struktur organizacyjnych i wzajemnego współdziałania przedsiębiorstw wobec rygorów usług górniczych, przedsiębiorstwa te podjęły w 1996 r. decyzję o powołaniu Konsorcjum Przedsiębiorstw Robót Górniczych i Budowy Szybów w formie Spółki Akcyjnej.

Przedsiębiorstwa te zachowały podmiotowość prawną i niezależność finansową, a powołany organ spełnia funkcję sztabu strategicznego branży budownictwa górniczego. Prowadzi obsługę organizacyjno-prawną, koordynację wykorzystania zasobów produkcyjnych i finansowych oraz reprezentuje interesy przedsiębiorstw wobec instytucji państwowych, finansowych i związków zawodowych.

Obecnie w Konsorcjum zgrupowane są przedsiębiorstwa:

- Przedsiębiorstwo Budowy Szybów SA w Bytomiu,

- Przedsiębiorstwo Robót Górniczych SA Bytomiu,

- Przedsiębiorstwo Robót Górniczych SA w Gliwicach,

- Przedsiębiorstwo Robót Górniczych ROW w Rybniku,

- Przedsiębiorstwo Robót Górniczych w Mysłowicach Sp. z o.o.

Program inwestycyjny przewidziany w reformie górnictwa węgla kamiennego w Polsce w latach 1998÷2002 i perspektywicznie do roku 2010, wynika z potrzeb restrukturyzacji górnictwa i dostosowania zdolności wydobywczych kopalń do potrzeb rynku, z uwzględnieniem zagadnień ochrony środowiska.

Realizacja przedsięwzięć ma spowodować:

- uproszczenie modelu kopalń,

- zwiększenie koncentracji wydobycia,

- poprawę jakości węgli energetycznych,

- udostępnienie nowych pokładów i rejonów wydobywczych,

- poprawę stanu ochrony środowiska oraz ograniczenie występowania szkód górniczych.

Do ważniejszych zadań inwestycyjnych ujętych w programach spółek węglowych, które mogą być przedmiotem działania przedsiębiorstw wykonawstwa górniczego należy zaliczyć:

- dokończenie budowy 7 poziomów wydobywczych dla utrzymania koniecznych mocy produkcyjnych,

- pogłębienie 5 szybów wydobywczych oraz dokończenie budowy 8 szybów, a ponadto modernizację kilku innych,

- budowę 4 instalacji do lokowania odpadów na dole kopalń.

Trudna nadal sytuacja ekonomiczno-finansowa w jakiej znajduje się górnictwo węglowe, nie pozwala na szerszą realizację zadań inwestycyjnych przyjętych przez spółki węglowe i samodzielne kopalnie w ramach posiadanych środków własnych. Odbija się to negatywnie na sytuacji ekonomiczno-finansowej przedsiębiorstw zgrupowanych w Konsorcjum. Szansą na poprawę tej sytuacji jest rozszerzenie frontu pracy w budownictwie podziemnym, w którym obok budownictwa górniczego (na potrzeby kopalń), polskie przedsiębiorstwa wykonawstwa górniczego mają duże doświadczenie, o czym wyżej wspomniano. Obecnie w kraju z zakresu budownictwa podziemnego, przedsiębiorstwa budownictwa górniczego kontynuują jedynie budowę tuneli metra w Warszawie. Zarysowują się także możliwości rozszerzenia frontu robót o nowe obiekty - są to m.in.:

1. Tunel o długości 780 m na drodze ekspresowej w Lalikach oraz dwa tunele po 1930 m między Milówką a Węgierską Górką na Podbeskidziu.

Informacja na ten temat ukazała się 5 listopada 1999 r. w dodatku katowickim "Gazety Wyborczej". W informacji tej podano, że nie wiadomo kto będzie budował tunele, gdyż podobno wg opinii Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych w Warszawie, polskie firmy nie mają doświadczenia w projektowaniu i budowie tuneli. Wobec tego kuriozalnego stwierdzenia Konsorcjum i Główna Komisja Budownictwa Gór-

niczego przy Zarządzie Głównym SITG zareagowały pismami wyjaśniającymi do "Gazety Wyborczej" oraz do Ministra Gospodarki i Generalnej Dyrekcji Budowy Dróg Publicznych w Warszawie oraz do Urzędu Zamówień Publicznych. W wyniku tych pism jedynie Ministerstwo Gospodarki wystąpiło z prośbą do Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej o poparcie starań polskich przedsiębiorstw o uzyskanie zleceń na wykonawstwo wymienionych tuneli.

2. Tunel na odcinku drogi w Mikuszowicach w dzielnicy Bielska Białej. Długość tunelu około 2 370 m. Aktualnie istnieje spór w sprawie budowy tego tunelu między zarządem miasta Bielsko-Biała, który nie chce tego tunelu, a komitetem społecznym mieszkańców Mikuszowic, który bardzo aktywnie stara się o jego budowę.

3. Budowy tunelu pod Martwą Wisłą w rejonie Gdańska.

4. Budowy tunelu pod Świną w Świnoujściu.

5. Budowy parkingów podziemnych w centrum Katowic. W tej sprawie katowicki dodatek "Gazety Wyborczej" z 22 lutego br. umieścił informację prezentując poglądy na ten temat ze strony władz miasta. W związku z tym Konsorcjum skierowało w dniu 23.02.br. pismo do Prezydenta Katowic z propozycją podjęcia się realizacji tych kilku podziemnych parkingów, łącznie z ich zaprojektowaniem.

Starania o rozszerzenie frontu robót dla przedsiębiorstw wykonawstwa górniczego o obiekty budownictwa podziemnego, tj. tunele i inne obiekty podziemne, napotykają na duże trudności już na etapie projektowania tych robót. Dzieje się tak dlatego, że do tej pory projektowanie tych obiektów leży w gestii biur projektowych związanych z przedsiębiorstwami budowy dróg i mostów.

Z uwagi na dotychczasowe, bardzo ograniczone wykonawstwo tego rodzaju obiektów w kraju, nie posiadają one odpowiedniego doświadczenia w tym zakresie i już w fazie projektowania dróg robią wszystko, ażeby ewentualne tunele zastępować obiektami powierzchniowymi takimi jak: objazdy, mosty czy wiadukty. Ponadto głoszona jest nieprawdziwa teza, że obiekty podziemne są wielokrotnie droższe od powierzchniowych. Konsorcjum Przedsiębiorstw Robót Górniczych prostując tego rodzaju fałszywe informacje, prowadzi jednocześnie intensywne starania o uzyskanie frontu robót w budownictwie podziemnym i tym samym zwiększenie zatrudnienia dla swoich wysoko specjalistycznych załóg górniczych.

Działania te ukierunkowane są przez dezyderaty opracowywane w ramach działań statutowych Głównej Komisji Budownictwa Górniczego i wspierane autorytetem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa w Katowicach.

Dalsza redukcja zatrudnienia, pozbywanie się doświadczonych inżynierów i górników, może doprowadzić do sytuacji, kiedy wzrastające zapotrzebowanie na obiekty podziemne (tunele, parkingi, magazyny), będzie zaspakajane przez firmy zagraniczne. Będzie to kolejny i w tym wypadku chyba całkowicie uzasadniony argument o ułomności naszej drogi do systemu gospodarki rynkowej i rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.

8. Wbrew wszelkim trudnościom

Czarne złoto. Tak określano w Polsce przed dziesięciu laty węgiel kamienny. Nie bez przyczyny. W okresie 1945÷1989 łączny eksport węgla kamiennego wyniósł blisko 1,2 mld ton, co oznaczało wpływy rzędu 50 mld USD i to w tzw. "żywej gotówce".

Dawniej węgla w kraju wciąż brakowało mimo, że jego wydobycie w 1979 r. osiągnęło rekordowy poziom 201 mln ton. Później, po gwałtownym spadku w 1981 r., wydobycie wzrosło do 191÷193 mln ton i ustabilizowało się na tym poziomie do 1988 r. Od roku 1989 następuje dość systematyczny spadek wydobycia, poza latami 1994 i 1995, kiedy nastąpił jego wzrost. W 1999 r. wydobycie wyniosło już tylko 109 mln ton.

Warto przypomnieć, że jeszcze premier Tadeusz Mazowiecki w dramatycznym apelu mówił, że jeśli będzie trzeba, to on sam przyjedzie do górników i będzie ich prosił o zwiększenie wydobycia, żeby dzieci i chorzy nie marznęli w szkołach i w szpitalach.

Przyjazd okazał się niepotrzebny. Węgla było pod dostatkiem. Ale można umownie przyjąć, że był to pewnego rodzaju moment przełomowy dla obrazu polskiego węgla w mediach. Od tego czasu rozpoczęła się krytyka węgla. Nie jest ważne, że uprawiają ją nieraz ci sami dziennikarze, którym wcześniej brakowało słów pochwały dla węgla, ważne jest to, że w tej krytyce nagminnie stosowano i stosuje się technikę niepełnej informacji, przemilczeń, dezinformacji, a czasem po prostu kłamstw, które miały na celu wywołać w społeczeństwie tzw. złą opinię o węglu.

Trudno się domyśleć jaki był i jest cel tej wieloletniej już kampanii. Można się tylko dziwić, a nawet mieć pewną satysfakcję, że do społeczeństwa ta krytyka jakoś nie trafiła. Świadczą o tym wyniki niedawnego (listopad 1999 r.) sondażu jaki był przeprowadzony w skali ogólnopolskiej. Otóż aż 71 % ogółu Polaków potwierdziło konieczność reformowania górnictwa i aż 64 % ogółu Polaków potwierdziło stanowisko, że o dalsze losy zawodowe górników powinno zadbać państwo i władze wojewódzkie.

To nie oznacza, że krytyki węgla można nie zauważać czy ją lekceważyć. Chodzi tu nie tylko o obawę przed samospełnieniem się - w wyniku uporczywości krytyki - znanego powiedzenia, że "kropla drąży skałę", ale przede wszystkim o przywrócenie polskiemu górnikowi dobrej opinii, na którą w świetle dokonań ostatniego dziesięciolecia w pełni zasługuje.

Przytoczmy kilka liczb. Wydobycie wynoszące w 1988 r. - 193 mln ton zmalało w 1999 r. do 109 mln ton. Zatrudnienie z 428,1 tys. w 1988 r. zmniejszyło się do 171,2 tys. osób w 1999 r. W omawianym okresie wydobycie zmniejszyło się o 84 mln ton, czyli o 43 %, a zatrudnienie o 256,9 tys. osób, czyli o 60 % (!).

W tym samym czasie poziom koncentracji wydobycia w ścianach kompleksowo zmechanizowanych wzrósł z 993,9 ton na dobę ze ściany do około 2 300 ton w 1999 r., przy czym wydobycie z tego typu ścian stanowiło już 94 % całkowitego wydobycia przemysłu. Odpowiednio wzrosła wydajność ogólna w węglu handlowym z 1938 kg/pdn do 3 256 kg/pdn. Natomiast wydajność dołowa w urobku węglowym wzrosła z 3 843 kg/rdn do 6 705 kg/rdn.

Według wszelkich zasad ekonomiki odpowiednio powinny także zmaleć koszty produkcji. Trudno tu jednak przytoczyć właściwe liczby ponieważ w minionym dziesięcioleciu wielokrotnie zmieniano zasady gospodarki finansowej kopalń.

Spróbujemy poniżej omówić co najmniej ważniejsze z tych zmian, poczynając od problemu zadłużenia kopalń tak chętnie wytykanego kopalniom przez krytykę. Żeby ta sprawa stała się jasna, trzeba jednak sięgnąć do lat kiedy węgiel przynosił zysk, co jest dzisiaj - przynajmniej nominalnie - celem wszystkich zainteresowanych. A ten zysk - niezależnie od wpływów dewizowych - kopalnie uzyskiwały przez długie lata powojenne. Jeszcze w 1973 r. koszt własny 1 tony węgla wynosił 360,44 ówczesnych złotych i był wyraźnie niższy od ceny zbytu wynoszącej 378,34 zł. Zmiana nastąpiła dopiero w 1974 r., kiedy to koszty produkcji przewyższyły cenę zbytu. Wówczas - oczywiście na najwyższym szczeblu i poza przemysłem węglowym - podjęto decyzję zamrażającą dalszy wzrost cen węgla, a w to miejsce wprowadzono dotację dla górnictwa węgla kamiennego. Nie analizując bliżej słuszności tej decyzji, trzeba stwierdzić, że miała ona dwa ważne skutki. Z jednej strony nie denerwowała społeczeństwa kolejnymi podwyżkami cen, a z drugiej zapewniała normalne funkcjonowanie kopalń. Taki stan rzeczy trwał do początku lat dziewięćdziesiątych. Tak zwana dotacja przedmiotowa do sprzedanego węgla jeszcze w 1990 r. wyniosła 932,7 mln PLN. W 1991 r. zmniejszono ją do 500,7 mln PLN, a w 1992 r. wypłacono w ramach dotacji tylko w I kwartale szczątkowe 75 mln PLN zł. Byłoby to normalne, gdyby doszło do deklarowanego wcześniej przez czynniki rządowe uwolnienia cen na węgiel. To jednakże nie nastąpiło w praktyce nawet do dnia dzisiejszego. Początkowo były różne decyzje Ministerstwa Finansów. Później pojawiły się także inne okoliczności. Energetyka na przykład nie wyraziła zgody na podwyżkę cen węgla, mimo uchwały Sejmu z 24 stycznia 1997 r. zobowiązującej Rząd do uregulowania wzajemnych relacji cenowych pomiędzy energetyką a górnictwem węgla kamiennego. Między innymi w konsekwencji powyższego w informacji NIK z sierpnia 1999 r. można przeczytać: "Taki rynek trudno jest jednak określić mianem rynku wolnej konkurencji, ... rynek węgla jest w istocie rynkiem regulowanym administracyjnie".

Cóż zatem miały robić dyrekcje kopalń w miarę zbliżania się terminów kolejnych wypłat. Pozostawała tylko jedna droga. Kredyt bankowy, ogromnie drogi z początkiem lat dziewięćdziesiątych i szybko narastający dług wobec utrzymującej się blokady cen. Ale jakby tego było mało, na szczeblu rządowym wskutek kompletnego braku rozeznania wymyślono nowe pociągnięcie. Była nim blokada eksportu uzasadniana tym, że braknie węgla na rynku krajowym jeżeli eksport będzie kontynuowany. A był to okres, w którym eksport węgla był wysoce opłacalny. W ten sposób doprowadzono do powstania poważnej nadpodaży węgla - eksport w tym czasie wynosił około 25 mln ton węgla. W konsekwencji takiej polityki dotyczącej przemysłu węglowego, ale prowadzonej bez jego uczestnictwa, doprowadzono kopalnie do zadłużenia, o wyraźnej tendencji narastającej. Takie są praprzyczyny zadłużenia górnictwa. Ale są i dalsze konsekwencje tej polityki. Blokada cen oraz blokada eksportu - całe szczęście, że tylko okresowa - pozbawiły kopalnie znacznej części możliwych do uzyskania w innej sytuacji wpływów. Tak więc z jednej strony kopalnie zostały zmuszone do zaciągania kredytów, a z drugiej strony doprowadzając do zmniejszenia wpływów, ograniczono tym samym możliwości ich spłacania.

Spowodowana blokadą eksportu nadpodaż węgla mimo systematycznego obniżania wydobycia doprowadziła do powstania nowego, nieznanego dawniej, a bodajże jeszcze gorszego w skutkach zjawiska. Pojawiły się bardzo liczne spółki pośredniczące w sprzedaży węgla, kosztem uzyskania od kopalń odpowiednich upustów cenowych. Szacuje się, że co najmniej okresowo liczba tych spółek sięgała kilkuset. Można zatem przyjąć i to raczej z pewną rezerwą, że w skali roku straty kopalń bądź spółek węglowych z tego tytułu sięgały wielu set milionów zł. Zjawisko to jest dość szeroko opisane w cytowanym już raporcie NIK. W swym raporcie NIK postawił również zarzuty wobec central handlowych stanowiących jednoosobowe spółki Skarbu Państwa takich jak "Węglozbyt" i "Węglokoks".

W raporcie tym można przeczytać: "Korzyści te pośrednicy, (tj. "Węglokoks" i "Węglozbyt") uzyskiwali m.in. jako rekompensatę za udzielanie pożyczek spółkom węglowym lub gwarantowanie spłaty kredytów zaciąganych przez nie w bankach.... W efekcie powyższego ich sytuacja ekonomiczna była w latach 1996÷1997 dobra, a pogarszające się wyniki finansowe przedsiębiorców produkujących węgiel kamienny nie miały na nią większego wpływu". I dalej: "Refinansowanie kredytów bankowych CZW "Węglozbyt" S.A. uzależniał także od realizacji przez producentów węgla takich świadczeń, jak np. wydłużanie terminów płatności zobowiązań za otrzymany węgiel i dodatkowy upust cenowy". Nie wiadomo kto i ile na tym zyskał. Wiadomo, że straciły kopalnie. Na tym tle musi budzić zdziwienie fakt, że raport NIK w żadnym z trzech zaledwie wniosków w ogóle tego tematu nie porusza. A media w dalszym ciągu malują coraz czarniejszy obraz górnictwa.

Ze szczególnym uporem media krytykują jako nieopłacalny eksport węgla, nie chcąc przyjąć do wiadomości wyników wielu już analiz poświęconych temu zagadnieniu. Wynika z nich, że w sytuacji nadwyżki węgla na rynku krajowym, eksport węgla, jeżeli tylko uzyskiwane ceny przekraczają koszty eksploatacyjne - a to ma miejsce - jest w pełni uzasadniony i pozwala na zmniejszenie kosztów produkcji węgla, co jest wynikiem pełniejszego wykorzystania zdolności produkcyjnych kopalń. Odrębnym niejako zagadnieniem są zyski jakie osiągają eksporterzy węgla kamiennego. Warto zauważyć, że w rankingach tygodnika "Wprost", od szeregu lat Węglokoks mieści się w ścisłej czołówce trzech największych eksporterów w skali ogólnopolskiej. Biorąc pod uwagę istniejący, a nawet rosnący deficyt w handlu zagranicznym trudno sobie wyobrazić konsekwencje zlikwidowania eksportu węgla kamiennego, wynoszącego obecnie około 25 mln ton. Nie należy przy tym zapominać, że eksporterzy też płacą odpowiednie podatki oraz realizują inne płatności wzbogacając budżet państwa, ZUS itp. niemałymi kwotami. Należy dodać, że w 1999 r. właśnie dzięki eksportowi węgla kamiennego, województwo śląskie uzyskało jako jedno z bardzo nielicznych, jeśli nie jedyne, dodatni rezultat w obrotach z zagranicą.

Trudna sytuacja finansowa górnictwa węgla kamiennego ulega z biegiem lat dalszemu pogorszeniu. Chodzi tu o wprowadzenie do kopalń opłat z tytułu naruszania równowagi środowiska naturalnego. Nie negując celowości stosowania powyższych opłat trzeba stwierdzić, że stanowią one stosunkowo nową pozycję w bilansie kosztów kopalni. Jakby tego było mało, kolejne decyzje administracyjne z roku na rok podwyższają wysokość tych opłat. Opłaty za odprowadzenie ładunku soli do wód powierzchniowych wzrosły z 11 gr/kg w 1995 r. do 20,57 gr/kg w roku 1999. Opłaty za lokowanie kamienia odpadowego na zwałowiskach powierzchniowych wzrosły z 3,71 zł/tonę w 1995 r. do 7,0 zł/tonę w roku 1999. Mimo, że chodzi tu o podwyżkę prawie 100 procentową, na tym się nie skończyło. Od stycznia 1998 r. wprowadzono 3 procentową opłatę roczną za całą masę kamienia odpadowego zalegającego w danym roku na składowisku, którą płaci się do czasu likwidacji składowiska. Biorąc pod uwagę, że kamień nieodłącznie towarzyszy eksploatacji węgla kamiennego, trudno w tym przypadku mówić o opłacie. To w gruncie rzeczy nowy podatek jaki muszą płacić kopalnie.

Kolejną pozycję kosztów stanowią opłaty za odprowadzanie szkodliwych składników do atmosfery. W tym przypadku wzrost opłat wynosił w 1995 r. - 25 %, w 1996 r. - 26 %, w 1997 r. - 16 %, w 1998 r. - 12 % i w 1999 r. - 11 %.

Ta wyraźna tendencja do zwiększania poszczególnych opłat niedwuznacznie wskazuje na kompletne ignorowanie trudnej sytuacji finansowej w jakiej znajduje się przemysł węgla kamiennego.

Niezwykle interesującym jest problem cen węgla kamiennego. Wiadomo, że wzrost cen paliw jest zjawiskiem powszechnym. Jednym ze skrajnych tego przykładów jest trwający od dłuższego już czasu systematyczny wzrost cen benzyny. Bardzo silnie rosną ceny energii. Tymczasem wzrost cen węgla kamiennego jest bądź niewielki, bądź też okresowo następuje jego spadek. Tak np. w 1997 r. cena zbytu węgla w kraju wzrosła z 122,23 zł/tonę w styczniu do 134,76 zł/tonę w grudniu, przy pewnych wahaniach w ciągu roku. Porównując średnie roczne ceny zbytu węgla okazuje się, że cena węgla w 1998 r. wynosiła 133,09 zł/tonę i była wyższa od średniej ceny w 1997 r. o 5,6 %. Tymczasem inflacja w 1998 r. wyniosła 11,8 %. A więc wzrost cen węgla był w 1998 r. niższy od inflacji, co jest ewenementem w skali krajowej.

Obserwując kształtowanie się cen węgla w poszczególnych miesiącach okazuje się, że począwszy od stycznia 1998 r. kiedy cena węgla wynosiła 148,87 zł/tonę następuje stała tendencja spadkowa, w wyniku czego w sierpniu 1999 r. cena zbytu węgla na rynku krajowym zmalała do zaledwie 92,7 zł/tonę. Nie trzeba dużej wyobraźni by zdać sobie sprawę z tego, co dla przedsiębiorstwa, dla jego gospodarki finansowej, oznacza zmniejszenie się o 1/3 w ciągu 1,5 roku wpływów ze sprzedaży swej produkcji, w tym przypadku węgla.

Powyższe zjawisko tłumaczy się ogromnymi zyskami pośredników, łatwymi do osiągnięcia wobec nadwyżki podaży nad popytem w znacznym stopniu wykreowanym wspomnianą już blokadą eksportu. A media nadal mówią o narastaniu długów górnictwa, nie chcąc widzieć ani spadku wpływów kopalń, ani przyczyn - znajdujących się oczywiście poza kopalniami - które do takiego stanu rzeczy doprowadziły.

Osobną kwestią na tym tle jest niemal powszechne łamanie przez producentów węgla kodeksu handlowego, który zabrania sprzedaży produktu poniżej kosztów produkcji. Znowu nasuwa się pytanie: gdzie są wszystkie instytucje i instancje nadzorujące i kontrolne, do obowiązku których powinno należeć podjęcie działań mających m.in. na celu udzielanie pomocy kopalniom w zmianie tych niezdrowych, a przecież niezawinionych przez nie stosunków.

Przyznać trzeba, że w ostatnich latach miał raz miejsce przypadek dużego wzrostu cen zbytu węgla, które z dnia na dzień zostały podwyższone aż o 15 %. Myliłby się jednak ktoś, kto by przypuszczał, że w ten sposób spełniły się, przynajmniej w części, oczekiwania kopalń. Wzrost o którym mowa był znowu konsekwencją administracyjnego zarządzenia, zgodnie z którym podatek VAT wynoszący do tej pory dla węgla 7 % został podniesiony do 22 %. A zatem mimo tak poważnej podwyżki cen zbytu węgla, kopalnie nie zyskały na tym ani złotówki. Zyskał budżet. Ale czy budżet należy wzmacniać akurat przy pomocy kopalń? Można co do tego mieć wątpliwości, tym bardziej, że wbrew pozorom podwyżka VAT-u nie jest dla węgla sprawą całkowicie obojętną.

W konsekwencji prowadzonych prac badawczych nad nowymi technologiami spalania węgla kamiennego wdrożona została produkcja kotłów grzewczych charakteryzujących się wysokimi walorami proekologicznymi oraz zapewnieniem sprawności energetycznej powyżej 80 %. Wydaje się, że zwiększenie ceny węgla przez podniesienie VAT-u nie będzie czynnikiem sprzyjającym rozwojowi tej technologii spalania węgla, tym bardziej że do spalania w tych kotłach należy stosować węgiel wysokiej jakości, o wyższej cenie. Innym czynnikiem poważnie ograniczającym rozpowszechnianie tej proekologicznej technologii spalania węgla jest, również w przypadku przedmiotowych kotłów, podniesienie stawki VAT z 7 % do 22 %.

Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z przemyślanym programem działań mającym na celu ograniczenie stosowania paliwa krajowego, jakim jest węgiel, na rzecz paliw importowanych, jak gaz czy ropa. Nie można wykluczyć, że przedstawiona sytuacja jest tylko przypadkowym zbiegiem okoliczności, ale trudno nie zauważać zgodności tych działań z trwającą od lat w mediach kampanią antywęglową. Polega ona między innymi na skrupulatnym informowaniu społeczeństwa o powiększaniu się stanu zobowiązań górnictwa, które na koniec 1999 r. wynosiły około 20,5 mld zł i wzrosły znacznie w stosunku do 1998 r. Nigdzie natomiast nie można znaleźć informacji o wysokości wpłat górnictwa do budżetu z tytułu podatku dochodowego, podatku VAT i innych, które w skali rocznej są wyliczane w miliardach zł. Bardzo duże kwoty uzyskuje z górnictwa także ZUS. Tylko w 1998 r. z tytułu składek górnictwo wpłaciło do ZUS-u 1,4 mld zł.

To jednak nie jest wszystko. Nie należy zapominać o wpływach do budżetu dokonywanych przez przedsiębiorstwa zarabiające na węglu. Można by oczekiwać, że dziennikarska dociekliwość pozwoli ujawnić zyski tych przedsiębiorstw. Są to:

- banki,

- centrale handlowe,

- spółki prywatne,

- PKP,

- porty,

- elektrownie,

- elektrociepłownie,

- koksownie.

Chodzi tu o ogromne kwoty. Budzi przy tym uzasadnione obiekcje słuszność naliczania zysku względnie ustalania odnośnych opłat jakie ponoszą kopalnie na rzecz tych przedsiębiorstw.

Dla przykładu: za przewiezienie 1 tony węgla ze Śląska do portów eksporterzy płacą PKP 12÷14 USD. Są to opłaty znacznie przewyższające analogiczne taryfy obowiązujące na terenie Niemiec czy też USA. Natomiast opłaty za transport 1 tony węgla drogą morską do Amsterdamu czy Antwerpii z RPA, USA, Australii względnie Kolumbii wynosiły w 1999 r. od 4,30 do 8,10 USD.

Nie można tu pominąć także wielu przedsiębiorstw działających na rzecz górnictwa. Chodzi tu przede wszystkim o liczne fabryki maszyn górniczych, a także wiele firm usługowych, w tym transportowych.

Określone kwoty kopalnie przeznaczają corocznie na prowadzenie różnorodnych badań naukowych, wspomagając w ten sposób istotnie działalność zaplecza naukowo-badawczego górnictwa.

Nie od rzeczy będzie również wymienienie gmin górniczych, których budżety w coraz większym stopniu są zasilane opłatami kopalń z tytułu ochrony środowiska naturalnego.

Na tle tego co zostało powiedziane, ogromnie negatywny obraz górnictwa węgla kamiennego prezentowany od szeregu lat w mediach, trudno uznać za uzasadniony, za zgodny z faktycznym stanem rzeczy. Można nawet postawić pytanie, w jaki sposób, przy wszystkich istniejących trudnościach, kopalnie w ogóle mogą funkcjonować. Tym bardziej, że przecież od kilku lat trwa proces restrukturyzacji górnictwa.

Restrukturyzacja nie jest sprawą nową w górnictwie europejskim, Tyle, że nigdzie nie osiągnięto tak dużych zmian w zakresie wydobycia i zatrudnienia w tak krótkim czasie i przy tak niewielkich nakładach.

Tak np. w Niemczech spadek wydobycia rozpoczął się po 1957 r., w którym wynosiło ono 150 mln ton przy zatrudnieniu 600 tys. osób. Uznaje się, że właściwą restrukturyzację rozpoczęto w Niemczech w 1968 r., kiedy wydobyto 112 mln ton przy zatrudnieniu 264 tys. osób. W 1998 r. wydobycie wyniosło 42 mln ton, czyli w ciągu 30 lat uległo zmniejszeniu o 70 mln ton. Zatrudnienie w tym czasie zmniejszyło się o 192 tys. osób. Przypomnieć trzeba, że w Polsce w ciągu 10 lat wydobycie zmniejszono o 84 mln ton, a zatrudnienie o 256,9 tys. osób. Rząd federalny Niemiec restrukturyzację górnictwa kontynuuje nadal, przeznaczając na ten cel w latach 1996÷2005 - 79,3 mld DEM, co w przeliczeniu stanowi 174 mld zł. W efekcie ma nastąpić dalsze zmniejszenie produkcji o 19 mln ton i zmniejszenie zatrudnienia o 49 tys. osób.

W Wielkiej Brytanii pracownik odchodzący z kopalni w ramach restrukturyzacji uzyskiwał odprawę, która przy 30 latach pracy wynosiła 27 000 funtów. Ponadto pracownicy uzyskiwali dodatkowe odprawy w zależności od wieku: 2 500 funtów od 21 lat i 10 000 funtów powyżej 30 lat. Podkreślić należy, że w Wielkiej Brytanii do przeprowadzenia restrukturyzacji zatrudnienia w górnictwie w latach 1984÷1992 powołano specjalną firmę British Coal Enterprise, która stworzyła lub wyszukała miejsca pracy dla 76 000 osób.

Na tym tle trzeba powiedzieć, że restrukturyzację górnictwa w Polsce przeprowadzono bardzo szybko, małymi nakładami osiągając w zakresie zmniejszenia wydobycia i zatrudnienia rewelacyjne wyniki. Na pewno popełniono przy tym szereg błędów, które w uwarunkowaniach, w jakich kopalnie pracowały, były trudne do uniknięcia.

Nikt jeszcze nie mówi o zakończeniu restrukturyzacji górnictwa w Polsce, zwłaszcza jeżeli celami, które chce się dzięki niej osiągnąć jest rentowność kopalń i ich prywatyzacja. Wydaje się natomiast, że w zakresie wydobycia i zatrudnienia osiągnięto już wielkości graniczne lub bardzo do nich zbliżone.

Jeżeli chodzi o wielkość wydobycia, to jak wynika to ze zsumowania potrzeb krajowych określanych przez wielu ekspertów na 80 mln ton oraz możliwości eksportowe szacowane na około 30 mln ton, daje to łącznie 110 mln ton w skali rocznej.

Dalszy spadek zatrudnienia mógłby prowadzić do zaburzeń w funkcjonowaniu kopalń, a nawet do pogorszenia stanu bezpieczeństwa.

Tak więc w rzeczywistości górnictwo węgla kamiennego mimo wszystkich przeszkód i trudności, wydaje się wychodzić na prostą. Byłoby dobrze, gdyby zostało to zauważone przez nasze media.

9. Restrukturyzacja górnictwa węgla kamiennego - Jak robią to inni?

Po zakończeniu drugiej wojny światowej węgiel kamienny odgrywał dominującą rolę w pokrywaniu potrzeb energetycznych większości krajów europejskich. Był on traktowany jako surowiec strategiczny, wywierający znaczny wpływ na rozwój gospodarczy produkujących go krajów. Z uwagi jednak na rosnące koszty jego wydobycia, wynikające głównie z pogarszających się warunków górniczo-geologicznych, przy równoczesnym okresowym spadku światowych cen ropy naftowej i gazu ziemnego - niektóre kraje europejskie skorygowały długofalowe założenia swej polityki paliwowo-energetycznej. Istotny wpływ na to miały również nadzieje związane z rozwojem energetyki jądrowej. Efektem tych zjawisk było sukcesywne zmniejszanie się popytu na węgiel na rzecz innych nośników energii przy równoczesnym intensywnym rozwoju energetyki jądrowej. Sytuacji tej nie zmienił znaczny wzrost cen ropy naftowej na rynkach światowych jaki nastąpił po 1973 r. i kolejny w 1981 r.

W wyniku tego, w większości krajów europejskich będących producentami węgla zaszła konieczność podjęcia działań restrukturyzacyjnych mających na celu nie tylko ograniczenie jego produkcji poprzez częściową likwidację potencjału produkcyjnego, ale także obniżenie kosztów wydobycia drogą modernizacji parku maszynowego kopalń, koncentrację wydobycia i wzrost wydajności pracy - dla zwiększenia konkurencyjności węgla na rynku nośników energii.

Należy podkreślić, że działania restrukturyzacyjne w przemyśle węgla kamiennego są ściśle powiązane ze strategicznymi, długofalowymi programami polityki paliwowo-energetycznej. Uwzględniają ponadto wywołane tym procesem ogólnokrajowe następstwa społeczne i gospodarcze.

Nowe podejście do założeń długofalowej strategii paliwowo-energetycznej było jednak różne w poszczególnych krajach. Istotny wpływ na to miały własne, poza węglem, zasoby surowców energetycznych i wynikające z tego uwarunkowania związane z wewnętrznym bezpieczeństwem energetycznym. I tak dla przykładu Francja, gdzie jeszcze w 1950 r. węgiel pokrywał 75 % zapotrzebowania energetycznego kraju postanowiła swą niezależność energetyczną oprzeć na sieci elektrowni jądrowych pracujących na bazie krajowych zasobów rud uranu. Poprzez zaangażowanie ogromnych nakładów inwestycyjnych zbudowano sieć elektrowni jądrowych pokrywających współcześnie około 70 % potrzeb energetycznych Francji i umożliwiających jednocześnie eksport taniej energii elektrycznej.

Nieco inna sytuacja miała miejsce w Wielkiej Brytanii, która była największym europejskim producentem węgla kamiennego po drugiej wojnie światowej. Odkrycie bogatych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego na Morzu Północnym i podjęcie ich eksploatacji w 1967 r. - wpłynęło na generalną zmianę strategii paliwowo-energetycznej Wielkiej Brytanii. Założono w niej znaczne zwiększenie udziału ropy naftowej i gazu ziemnego kosztem węgla. Podkreślenia wymaga fakt, że proces ten przebiega przy pełnym zachowaniu zasad bezpieczeństwa energetycznego kraju bowiem rodzimy węgiel zostaje zastąpiony rodzinnymi paliwami płynnymi i gazowymi. Proces restrukturyzacji górnictwa węglowego sprowadził się głównie do ograniczenia zdolności produkcyjnych poprzez likwidację znacznej ilości kopalń, zabezpieczono także środki na pokrycie strat operacyjnych kopalń, świadczenia osłonowe z tytułu ograniczenia zatrudnienia oraz usuwania skutków eksploatacji górniczej. Charakterystycznym jest fakt podjęcia przez rząd brytyjski decyzji w sprawie okresowego zakazu budowy elektrowni pracujących na bazie gazu ziemnego. Decyzja ta podjęta trzy lata temu dla wsparcia rodzimego górnictwa węglowego została anulowana w roku bieżącym.

Krajem, w którym proces restrukturyzacji przemysłu węglowego prowadzony jest najdłużej i w sposób najbardziej kompleksowy jest Niemiecka Republika Federalna. Restrukturyzacja zapoczątkowana tam w roku 1968 prowadzona jest w sposób ciągły do dnia dzisiejszego, a więc ponad 30 lat. W jej wyniku wydobycie węgla kamiennego ze 135,1 mln ton w 1965 r. spadło do 41,9 mln ton w 1998 r., czyli o 93,2 mln ton. W tym okresie stan zatrudnienia w kopalniach zmniejszył się z 377,0 tys. do 71,8 tys., czyli o 305,2 tys. osób. Ilość kopalń w tym czasie uległa zmniejszeniu ze 101 do 15, zaś średnio dzienne wydobycie kopalni uległo zwiększeniu z 4 960 ton do 10 640 ton, czyli o 5 680 ton/dobę. W analizowanym okresie wydajność dołowa wzrosła z 2 705 kg do 5 916 kg/prac.dn. Pomoc państwa dla niemieckiego górnictwa tylko w latach 1990÷1999 wyniosła łącznie około 57 mld ECU. Operując pojęciem "pomoc" należy zaznaczyć, że w krajach Unii Europejskiej obowiązują do dzisiaj postanowienia Traktatu ustanawiającego Europejską Wspólnotę Węgla i Stali zabraniające w zasadzie dotowania przez państwa członkowskie swych przemysłów węglowych. Jednakże Decyzją Komisji 2064/86/ EWWiS z dnia 30 czerwca 1986 r. dopuszczono możliwość udzielenia pomocy państwowej dla przemysłu węglowego dla przeprowadzenia restrukturyzacji, modernizacji i racjonalizacji sektora węglowego. Stanowisko to zostało potwierdzone kolejnymi Decyzjami Komisji 3632/93/EWWiS z dnia 28 grudnia 1993 r. (Decyzja traci moc 23 lipca 2002 r.), oraz Decyzją 341/94/ECSC z dnia 8 lutego 1994 r. Tak więc finansowanie przez państwa członkowskie Unii restrukturyzacji swych przemysłów węglowych poprzez udzielaną "pomoc" znajduje pełną akceptację kierowniczych organów Unii Europejskiej.

W wydawnictwach dotyczących górnictwa węgla kamiennego w Niemieckiej Republice Federalnej, jego problemy prezentowane są kompleksowo, w ujęciu ogólnogospodarczym. Mimo stosunkowo wysokich kosztów własnych wydobycia węgla nie eksponuje się tam, w odróżnieniu od naszego kraju, obciążenia finansów państwa kosztami restrukturyzacji górnictwa węglowego, uwypukla się natomiast istotną rolę jaką spełnia górnictwo jako czynnik dynamizujący gospodarkę. Prezentowane są przy tym następujące analizy:

- W roku 1996 górnictwo węgla kamiennego uzyskało pomoc państwową w wysokości 10,5 mld DM;

- W roku tym górnictwo w ramach niezbędnych zakupów sprzętu i materiałów gospodarczych wydało 7,2 mld DM wpływając tym samym na wzrost produkcji poza górnictwem;

- Wynagrodzenia i uposażenia netto pracowników wyniosły 3,7 mld DM. Środki te wydane w głównej mierze na zakup artykułów żywnościowych i dóbr trwałego użytku spowodowały określony wzrost produkcji w przedsiębiorstwach wytwarzających te produkty względnie materiały. Ma to szczególne znaczenie dla handlu regionalnego;

- Przedsiębiorstwa oraz zatrudnieni w przemyśle węgla kamiennego wpłacili 3,6 mld DM z tytułu podatków i opłat socjalnych;

- Inne świadczenia ze strony kopalń oraz pracowników wyniosły 1,0 mld DM. Zasiliły one budżety różnych instytucji i organizacji.

Ocenia się, że świadczenia zewnętrzne przemysłu węgla kamiennego za rok 1996 wpływające na wzrost aktywizacji gospodarczej wyniosły łącznie 15,5 mld DM przy uzyskanej pomocy państwa dla tego sektora w wysokości 10,5 mld DM.

Podobna analiza oparta na wynikach roku 1998 wykazała:

- wielkość dotacji państwowej 8,5 mld DM

- zlecenia górnictwa do innych podmiotów gospodarczych 16,5 mld DM

-wynagrodzenia i uposażenia netto 4,9 mld DM

- podatki i opłaty socjalne 4,8 mld DM

- pozostałe świadczenia 1,5 mld DM.

W roku 1998 łączne świadczenia zewnętrzne przemysłu węgla kamiennego wyniosły 27,7 mld DM przy uzyskanej pomocy państwa dla tego sektora w wysokości 8,5 mld DM.

W marcu 1997 r. Rząd Federalny spowodował zawarcie nowej "umowy węglowej" określającej przyszłość niemieckiego górnictwa węglowego do roku 2005. Ustalono, że pomoc finansowa z 8,5 mld DM w 1999 r. będzie sukcesywnie obniżana do 5,5 mld DM w 2005 r. Ponadto przyjęto, że wydobycie węgla kamiennego zostanie ograniczone do 26÷28 mld ton (41,9 mln ton w 1998 r.), a ilość czynnych kopalń do 10÷11. Zatrudnienie w górnictwie węgla kamiennego ma być ograniczone do 36 tys. osób (w 1998 r. - 71,8 tys.). Nie zakłada się natomiast istotnego spadku krajowego zużycia węgla kamiennego. W swej prognozie energetycznej (Prognos-Institut A.G.) zapotrzebowanie na węgiel kamienny w gospo- darce niemieckiej w roku 2020 określone zostało na 70,0 mln ton.

Tak więc przy spadającym poziomie krajowego wydobycia węgla - zakłada się pokrycie zapotrzebowania poprzez rosnący import węgla.

Można zadać pytanie - dlaczego przy stosunkowo wysokich kosztach wydobycia proces zmniejszania produkcji i likwidacji kopalń w RFN jest tak wydłużony w czasie. Odpowiedź jest stosunkowo prosta. Wynika to nie tylko z troski o bezpieczeństwo energetyczne kraju poprzez częściowe uniezależnienie się od importu paliw oraz troski o możliwie bezkonfliktowe rozwiązywanie problemów społecznych w następstwie ograniczania zatrudnienia w górnictwie. Trzecim bardzo istotnym elementem jest troska o utrzymanie wysokiego poziomu produkcji w tej gałęzi przemysłu, która zajmuje się produkcją maszyn i urządzeń górniczych, a w której to dziedzinie od dziesiątków lat Niemcy zajmują wysoką pozycję. Świadomość, że losy tej gałęzi przemysłu zależą w zasadniczej mierze od posiadania własnej bazy doświadczalnej, gdzie mogą być sprawdzane nowe rozwiązania konstrukcyjne jest równie istotnym argumentem przemawiającym za utrzymywaniem górnictwa węgla kamiennego w Niemieckiej Republice Federalnej. Potwierdzeniem słuszności takiego działania mogą być wyniki dotyczące światowego handlu maszynami i urządzeniami górniczymi, gdzie Niemcy wyprzedzają w sposób zdecydowany pozostałe kraje świata. RFN zajmuje w sprzedaży maszyn i urządzeń dla górnictwa podziemnego czołową pozycję z udziałem 30 %. Na drugiej i trzeciej pozycji znajdują się Stany Zjednoczone i Wielka Brytania z udziałem po 15 %.

Uznanie musi budzić także fakt trwałego zapewnienia rynków zbytu dla niemieckiego przemysłu maszyn górniczych. Celowi temu służy między innymi działalność górnicza prowadzona przez niemieckie koncerny energetyczne RAG i RWE na terenie Stanów Zjednoczonych. Koncern RAG-AG mający swą centralę w Essen, od lat dąży do pozyskania udziałów zamorskich spółek węglowych, szczególnie w USA, Australii i Wenezueli. Punktem przełomowym w działalności tego koncernu stał się zakup piątego co do wielkości producenta węgla w USA - Cyprus Amax Coal ze zdolnością produkcyjną przekraczającą 60 mln ton w skali rocznej. Przedmiotem szczególnego zainteresowania strony niemieckiej są kopalnie głębinowe stosujące ścianowe systemy eksploatacji. Stwarza to możliwość dostaw dla tych kopalń maszyn i urządzeń produkcji niemieckiej. RAG prowadzi swą działalność górniczą w USA poprzez RAG American Coal Holding z siedzibą w Baltimor. W ramach tego holdingu funkcjonują dwie spółki węglowe. Niemieckie Zrzeszenie producentów maszyn i urządzeń górniczych DBT - Deutsche Bergbau Technik - lokuje około 30 % swojej produkcji na rynku amerykańskim, zaś zapotrzebowanie na przenośniki ścianowe i obudowy zmechanizowane pokrywa w 60 %. Podkreślić należy fakt, że zgodnie z tzw. "kompromisem węglowym" z marca 1997 r. Koncern RAG-AG zobowiązany został do partycypacji w finansowaniu górnictwa niemieckiego w latach 2001÷2005 udziałem 200 mln DM rocznie. Środki te RAG zamierza uzyskać w wyniku prowadzenia rentownej eksploatacji węgla w krajach zamorskich, szczególnie na terenie USA, gdzie koncern ten wydobywa około 65 mln ton węgla rocznie przy stanie zatrudnienia 3500 osób i uzyskuje obroty rzędu 1,6 mld DM. Drugi niemiecki koncern energetyczny RWE-AG działa na kontynencie amerykańskim za pośrednictwem swego "oddziału" - Rheinbraun AG i aktualnie posiada prawie 70 % udziałów przedsiębiorstwa Consol Energy Inc (CEI), które z produkcją 68,9 mln ton w 1998 r. zajmowało czwartą pozycję wśród producentów węgla na terenie Stanów Zjednoczonych. Prowadzenie przez koncerny niemieckie wydobycie węgla w wysoko efektywnych kopalniach amerykańskich poza bezpośrednimi zyskami daje możliwość kierowania części tego węgla na rynek niemiecki. Ma to bezpośredni, pozytywny wpływ na stopień bezpieczeństwa energetycznego RFN.

Oceniając założenia oraz przebieg procesów restrukturyzacji przemysłów węgla kamiennego w niektórych krajach europejskich, szczególnie zaś w Niemieckiej Republice Federalnej - nasuwają się następujące, ogólne wnioski:

- Działania restrukturyzacyjne w przemysłach węgla kamiennego są konsekwencją strategicznych, długofalowych programów polityki paliwowo-energetycznej prowadzonej przez poszczególne kraje i są z tymi programami ściśle powiązane.

- Kierując się zasadą bezpieczeństwa energetycznego - w długofalowych programach polityki paliwowo-energetycznej zakłada się maksymalne wykorzystanie własnych zasobów surowców energetycznych (Francja, Wielka Brytania).

- Programy restrukturyzacyjne charakteryzują się spójnością i kompleksowością działań. Uwzględniają one także skutki ogólnogospodarcze ograniczania wydobycia węgla, wykraczające poza bezpośredni obszar samego górnictwa.

- W celu uniknięcia napięć społecznych, mogących powstać w wyniku niezbędnego ograniczania stanu zatrudnienia w górnictwie - proces restrukturyzacji jest odpowiednio rozłożony w czasie. Przykładem tego może być Niemiecka Republika Federalna.

- Znaczne nakłady finansowe niezbędne dla prowadzenia restrukturyzacji są zabezpieczane w niezbędnej wysokości - stosownie do przyjętych założeń realizacyjnych.

- W okresie realizacji procesów restrukturyzacyjnych tworzone są warunki, by przemysły węglowe mogły funkcjonować w warunkach normalnej sytuacji finansowej. Z uwagi na wysokie koszty produkcja węgla kamiennego jest subwencjonowana, co pozwala