Jesteś w: STRONA GŁÓWNA Opracowania
 
POLSKIE GÓRNICTWO WĘGLA KAMIENNEGO 
W DOBIE PRZEMIAN 
dr Gabriel Kraus
1. Istota problemu
2. Kiedy Polska "węglem stała"
3. Początek regresu
4. Bank Światowy - jednym z prekursorów obecnych reform
5. "Nic nowego pod słońcem"
6. Owoce porozumień "okrągłostołowych"
7. Rządowe programy restrukturyzacji polskiego górnictwa węgla kamiennego
8. Reformy, a rola węgla kamiennego w polskiej gospodarce
9. Dotychczasowy przebieg reform i ich skutki
10. Główne zagrożenia i ich źródła
11. Środki zaradcze
 



1. Istota problemu

Górnictwo węgla kamiennego zajmuje szczególne miejsce w dokonywujących się w Polsce od roku 1989 przemianach gospodarczych, społecznych i politycznych. Ta "szczególność'' wynika zarówno ze specyfiki samej tej branży i wyjątkowo doniosłej roli, jaką odgrywała ona dotychczas w polskiej i światowej gospodarce, jak też z wyjątkowej, i na pierwszy rzut oka zupełnie niezrozumiałej, zajadłości, z jaką jest, w ramach odgórnie inicjowanych reform, niszczona przez ich architektów i realizatorów.

Istota problemu polega na tym, że od roku 1989, w sposób planowy i zorganizowany, a ekonomicznie bezzasadny, ograniczane są zdolności wydobywcze polskiego górnictwa węgla kamiennego, czemu towarzyszą drastyczne redukcje stanu zatrudnienia - z perspektywą doprowadzenia tego podsektora energetyki w niedalekiej przyszłości do sytuacji finansowej podobnej do tej w jakiej znalazła się obecnie Stocznia Gdańska.

Wszystko to dzieje się na żądanie naszych zagranicznych partnerów i konkurentów, pod pretekstem rzekomej nadprodukcji węgla i głębokiej nierentowności procesów wydobywczo przeróbczych, czego gospodarka rynkowa tolerować nie może. W oparciu o zagraniczne programy i zalecenia - z likwidacji polskiego górnictwa węgla kamiennego, jako głównego źródła zasilania naszej gospodarki w energię pierwotną i z prywatyzacji tego co z tej branży pozostanie, uczyniono jeden z warunków wejścia Polski do Unii Europejskiej. Tani polski węgiel ma zostać zastąpiony w dużej mierze drogim importowanym z Rosji gazem, a setki tysięcy górników i pracowników pracujących na rzecz górnictwa ma stracić pracę. Ci zaś, którzy utrzymają pracę w tej dziedzinie produkcji, mają mniej zarabiać.

Sprawa ta jest wysoce bulwersująca, ponieważ - między innymi za sprawą WZZ ,,Sierpień 80'' - od dawna już wiadomo, że formalna deficytowość tego sektora, podobnie zresztą jak całe jego gigantyczne zadłużenie, jest w całości wynikiem programowo niekorzystnej dla niego polityki cenowo-kosztowej i kursowej państwa. Podobnie jest z rzekomą nieopłacalnością eksportu węgla.

W tej sytuacji za skandaliczne i niedopuszczalne należy uznać publiczne wypowiedzi przedstawicieli rządu, głoszące tezy, że wystarczyłoby natychmiast zamknąć 17 nierentownych kopalń, zwolnić 60 tysięcy pracowników i zlikwidować eksport, aby uzdrowić polskie górnictwo. Logicznym uzupełnieniem tych "recept" jest, wyrażana explicite czy implicite, opinia, że jedyną przeszkodą w ich zastosowaniu w praktyce jest lęk władzy przed masowymi i gwałtownymi protestami społecznymi.

W tym kontekście zdumieniem i prawdziwym przerażeniem napawają wypowiedzi niektórych wpływowych działaczy związkowych, uznające nieuniknioną konieczność głębokiej restrukturyzacji nie tylko górnictwa węgla kamiennego, ale w ogóle wszystkich wielkich przedsiębiorstw państwowych, nazywanych "molochami", "dinozaurami" czy "mastodontami" socjalizmu. Źle rokuje związkowcom głoszone przez tych przywódców hasło, że na obecnym etapie transformacji systemowych główną misją związku musi być przeprowadzenie pracowników przez ten trudny i kosztowny proces z możliwie tylko najmniejszymi stratami.

To wszystko zakrawa nie tylko na sabotaż i manipulację, ale także na prowokację polityczną, ponieważ przytoczone powyżej stwierdzenia są merytorycznie fałszywe i bałamutne społecznie, a przy tym bardzo groźne w skutkach decyzyjnych. Być może ci, którzy tymi stwierdzeniami tak często i niefrasobliwie szermują, chcą tak finansowo podciąć górnictwo żeby już na jesieni, kiedy powstanie rząd niekomunistyczny, zabrakło pieniędzy na wypłaty dla górników i żeby ci górnicy podjęli jakieś rozpaczliwe niekontrolowane formy protestu. Wówczas można będzie powiedzieć, że stało się tak dlatego, iż za bardzo i za długo cackano się z tą branżą i z zatrudnionymi w niej ludźmi i że za dużo do powiedzenia miały takie nieodpowiedzialne związki jak np. "Sierpień 80".

Wtedy liberałowie, którzy zdołali rozmieścić się we wszystkich liczących się ugrupowaniach politycznych, wykażą temu nowemu rządowi, że nie ma innego wyjścia jak radykalnie przyspieszyć likwidację kopalń, zwolnić dziesiątki lub ponad sto tysięcy górników, ustawowo ograniczyć uprawnienia związków zawodowych, a pracodawcom dać prawo do lokautu. Przygotowania w tym kierunku są czynione od dawna (m.in. przygotowywana ustawa o ograniczeniu prawa zrzeszania się w związki zawodowe pracowników NIK, ograniczenie prawa do strajków kolejarzom, przygotowywanie kodeksu zbiorowych stosunków pracy, dyskusje w sprawie przyznania pracodawcom prawa do lokautu).

My, jako działacze WZZ "SIERPIEŃ 80", zwykliśmy uprzedzać rozwój wydarzeń. Współorganizowaliśmy to sympozjum po to, aby móc nareszcie powiedzieć, głośno i publicznie: REFORMATORSKI KRÓL JEST NAGI ! - i UDOWODNIĆ TO, a następnie ZNALEŹĆ SPOSOBY WYJŚCIA Z KRYTYCZNEJ SYTUACJI I WSPÓLNIE USTALIĆ, CO POWINNIŚMY ROBIĆ, ABY UNIKNĄĆ NIEBEZPIECZEŃSTW GROŻĄCYCH POLSKIEMU GÓRNICTWU I PRACUJĄCYM W NIM LUDZIOM, A TAKŻE CAŁEJ POLSKIEJ GOSPODARCE I PAŃSTWU POLSKIEMU.

Chcemy to wszystko powiedzieć przy tym w taki sposób, aby o każdym, kto zechce później powtarzać dalej bzdury o trwałej nierentowności polskiego górnictwa i konieczności likwidowania kopalń posiadających jeszcze niewybrane zasoby węgla lub o socjalnym zatrudnieniu i potrzebie radykalnych redukcji stanów zatrudnienia - było wiadomo, że albo nie ma żadnego pojęcia o tym co mówi, albo świadomie służy naszym zagranicznym konkurentom ze szkodą dla polskich interesów i interesów polskich górników.

 Aby wydobyć spod szerzonego dotychczas zakłamania prawdę o polskim górnictwie węgla kamiennego, ujawnić rzeczywiste przyczyny obecnej krytycznej sytuacji tej branży i dać wszystkim ludziom dobrej woli właściwe przesłanki do znalezienia optymalnych rozwiązań na przyszłość - trzeba najpierw sięgnąć do przeszłości, bo i teraźniejszość i przyszłość górnictwa mają swoje korzenie w jego historii i są przez nią w dużym stopniu zdeterminowane.



2. Kiedy Polska "węglem stała"

 Przez czterdzieści lat po Drugiej Wojnie Światowej mówiło się, że "Polska węglem stoi". I nie był to tylko frazes. Górnictwo węgla kamiennego było nie tylko głównym źródłem zaopatrzenia naszej gospodarki w tanią energię pierwotną i liczącym się bardzo źródłem dopływu wymienialnych walut, ale także jedną z branż najbardziej efektywnych ekonomicznie.

 Mimo iż miało nie najwyższą wydajność, bo zatrudnionych w nim było około 400 tys. pracowników, pod względem taniości wydobycia biła na głowę wszystkie górnictwa zachodnioeuropejskie. Jeśli zaś chodzi o podziemną eksploatację węgla, to uzyskiwała wyniki porównywalne z najlepszymi w świecie.

 Te wyniki nie znajdowały pełnego odzwierciedlenia w statystykach i nie docierały do opinii publicznej tylko dlatego, że były one celowo zniekształcane przez sztucznie zaniżane przez rząd ceny zbytu węgla i nierealnie niski urzędowy kurs dolara. Powyższe zabiegi, formalnie, czyniły górnictwo branżą deficytową, wymagającą dotowania z budżetu państwa.

 Pozwalało to władzom komunistycznym realizować dwa cele. Pierwszy z nich, to wykorzystywanie górnictwa jako swojego rodzaju akumulatora dyskretnego zasilania finansowego całej reszty gospodarki i ukrywania w ten sposób rzeczywistej wielkości jej faktycznej ekonomicznej nieefektywności. Natomiast drugi cel, to wykorzystywania formalnej deficytowości wydobywania węgla jako argumentu uzasadniającego niemożność podnoszenia płac górników do poziomu, który mógłby pozostawać w jakiejś rozsądnej proporcji do płac ich zachodnioeuropejskich kolegów i uzyskiwanych rzeczywistych efektów pracy.

  W latach 1946 - 1979 wydobycie węgla kamiennego w Polsce zwiększyło się z 47,3 mln. ton do 201 mln t. Po załamaniach z okresu kryzysu i stanu wojennego, w latach 1983 -1987 ustabilizowało się ono na poziomie 191 - 193 mln t. W tym czasie ten nośnik energii pokrywał ok. 66% krajowego zużycia energii pierwotnej (razem z węglem brunatnym - ok. 77%.). Na ten nośnik przypadało też ok. 64% całkowitej produkcji energii elektrycznej. Prawie cała reszta była wytwarzana z węgla brunatnego.

 W 1985 r. na produkcję energii elektrycznej zużyte zostało ok. 61 ml t., a na produkcję koksu ok. 21 mln t. Inni przemysłowi odbiorcy węgla kamiennego zużyli ok. 43 mln t.. Na cele rynkowe i deputaty poszło ok. 32 mln t. Eksport wyniósł 36 mln t. Uzyskane z tego tytułu waluty wymienialne stanowiły 20% całkowitych wpływów eksportowych pochodzących z wymiany towarowej z krajami spoza bloku sowieckiego.

 Warto dodać, że najwięcej, bo blisko 43 mln t. węgla, wyeksportowaliśmy w 1984 r. O znaczeniu Polski w świecie jako producenta i eksportera tego surowca świadczyć może najlepiej fakt, że w 1978 r., z eksportem niespełna 40 mln t zajęliśmy pierwsze miejsce w świecie, wyprzedzając takie ówczesne potęgi węglowe i eksportowe jak USA, Australia, ZSRR i RPA oraz Kanada. Pod względem wielkości wydobycia zarówno w wartościach bezwzględnych, jak też w przeliczeniu na jednego mieszkańca, zajmowaliśmy miejsce czwarte.



3. Początek regresu

 Ta dobra passa polskiego górnictwa węgla kamiennego uległa wyraźnemu załamaniu w 1980 r. i odtąd zaczął się regres tej branży. Wprawdzie wydobycie węgla, po spadkach z okresu kryzysu i stanu wojennego, w latach 1983 - 1987 ustabilizowało się na stosunkowo wysokim poziomie, bo oscylowało w granicach 191 - 193 mln t, ale na wynikach techniczno - produkcyjnych i ekonomiczno - finansowych kopalń zaczęły się negatywnie odbijać skutki rynkowych reform realizowanych przez komunistyczne rządy pod auspicjami Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego.

  Już w 1989 r. wydobycie węgla kamiennego spadło do poziomu 177,4 mln t. i później już, aż do 1993 r. systematycznie dalej malało, by dopiero w następnych latach zatrzymać się na poziomie 132 - 136 mln t. Warto jednak wiedzieć, że mimo to i mimo gwałtownego wzrostu cen na większość towarów i usług, jaki nastąpił w związku z urynkowieniem naszej gospodarki, jeszcze w I półroczu 1990 r. wydobywanie węgla kamiennego było procesem niezwykle opłacalnym. W tym czasie rzeczywista wartość rynkowa polskiego węgla kamiennego, mierzona uzyskiwanymi zań cenami transakcyjnymi, wynosiła średnio dla całego górnictwa 47,52 PLN/t. Natomiast koszt wydobycia jednej tony węgla kształtował się wówczas na poziomie 17,64 PLN. Tak więc faktycznie uzyskiwana za sprzedawany węgiel cena transakcyjna była 2,7 razy wyższa od kosztu wydobycia. Na każdej tonie wydobytego węgla polska gospodarka zyskiwała 29,88 PLN.

 Ponieważ średnia wartość opałowa polskiego węgla wynosiła wówczas 22,89 GJ/t więc koszt wydobycia 1 GJ wynosił 0,77 PLN, co przy ówczesnym kursie 1 PLN = 0,95 USD dawało 0,73 USD/GJ. W tym czasie w górnictwach zachodnioeuropejskich, mimo dużo wyższej wydajności pracy, koszt ten był kilkakrotnie wyższy. W wielkiej Brytanii wynosił on około 2,7 USD/GJ, a więc w przybliżeniu 3 razy więcej, a w RFN - 5,68 USD/GJ, tj. prawie 8 razy więcej. Trzeba też wiedzieć i pamiętać, ze koszt wydobycia jednej tony węgla w Polsce był wówczas mniej więcej 2,5 razy niższy od kosztu pozyskania jednej tony węgla w drodze importu (1 GJ z tego węgla musiałby nas kosztować około 1,94 USD).

 A teraz - jak się to mówi - ciekawostka, tylko nie przyrodnicza, a ekonomiczna: Jak państwo myślicie, jaką cenę zbytu węgla dla produkujących go, samodzielnych, samorządnych i samofinansujących się kopalń, ustaliło Ministerstwo Przemysłu pod światłym kierownictwem wielkiego naukowca i liberała, Leszka Balcerowicza, twórcy programu rynkowych reform w Polsce i kandydata do nagrody Nobla? - 10,57 PLN (sic!). Pokrywała ona zaledwie 60% kosztów wydobycia. Stało się to na wniosek ówczesnego Ministerstwa Przemysłu kierowanego przez - również czołowego liberała - pana Tadeusza Syryjczyka.

 Tłumaczenie, że na węgiel kamienny utrzymano tak niską, urzędową cenę węgla kamiennego, bo górnictwu nadano rolę inflacyjnej "kotwicy" całego programu reform, można byłoby zrozumieć i przyjąć gdyby nie to, że powstałą w ten sposób głęboką, a fikcyjną w gruncie rzeczy deficytowość górnictwa i konieczność dotowania wydobycia z budżetu państwa - zaczęto od razu oficjalnie traktować jako skutek nadmiernie wysokich kosztów własnych kopalń i argument mający przemawiać za potrzebą zamykania tych z nich, które okażą się "trwale nierentowne."

 Stało się to od razu smakowitym żerem i niejako "dyżurnym" tematem dla dziennikarzy propagujących ultra liberalne reformy i niezbędność restrukturyzacji połączonej z masowym zwalnianiem pracowników. Ta sytuacja utrzymuje się do dziś, choć już od dawna wiadomo, że mamy tu do czynienia ze wspomaganiem nieuczciwej zagranicznej konkurencji i działaniem na szkodę polskich narodowych interesów.

 Bez wyjaśnienia tego skąd bierze się ta determinacja i zapamiętanie w zwalczaniu polskiego górnictwa węgla kamiennego - nie zrozumie się niczego z obecnej polityki rządu wobec tej branży i z tego co się w tej branży dzieje. Spróbujmy więc sięgnąć do właściwych źródeł.



4. Bank Światowy - jednym z prekursorów obecnych reform

 Pierwszym dokumentem dostępnym opinii publicznej, w którym w sposób ostrożny, ale nie pozostawiający wątpliwości co do intencji, zasygnalizowana została konieczność zasadniczej zmiany roli i miejsca górnictwa węgla kamiennego w polskiej gospodarce - była ekspertyza wykonana przez Misję Banku Światowego po jej pobycie w Polsce w czasie od 20 października do 8 listopada 1986 r. Prace nad nią zostały zakończone w lipcu 1987 r, a opublikowana została przez Wydawnictwo Interpress w 1988 r. w formie raportu pt: "POLSKA: reforma, dostosowanie i wzrost"

 Zamiast własnych interpretacji i komentarzy na temat tego co w sprawie tej branży Bank Światowy sugerował ówczesnemu komunistycznemu rządowi polskiemu, przytoczę dwa cytaty:

1. "Węgiel ma nadzwyczajne znaczenie dla gospodarki Polski i jej handlu zagranicznego. Przy obecnym i przewidywanym poziomie kursu walutowego, koszt finansowy produkcji węgla wydaje się być bardzo konkurencyjnym przy obecnym i przewidywanym poziomie cen eksportowych, bez kosztów transportu. Wydajność już dziś jest bardzo wysoka; nawet skromny przyrost wydobycia rzędu 5 - 14% przewidywany przez rząd w latach 1985 - 2000, wymagać będzie znacznych nakładów inwestycyjnych, i trudno go będzie osiągnąć. Mimo nadania im wysokiego priorytetu, inwestycje węglowe i decyzje wydobywcze muszą spełniać kryteria ekonomiczne. Istnieje pewna liczba kopalń, w których koszty produkcji są powyżej cen eksportowych, nawet jeżeli się weźmie pod uwagę wysokie prawdopodobieństwo dalszych dewaluacji. W długim okresie kopalnie te powinny być zamykane." (s.101/102)

2. "(...) węgiel jest towarem o bardzo wysokim potencjale eksportowym za walutę wymienialną, którego sprzedaż za granicę jest wykorzystaniem jego krańcowej użyteczności; niemniej jednak sugerujemy wzięcie pod uwagę zaniechania przez Polskę większości głównych przedsięwzięć w tej dziedzinie." (s. 112)

 Szersze komentarze są tu zbyteczne, ale wypada zauważyć, że po pierwsze - w kraju, którego gospodarka oparta jest na węglu i w którym odczuwało się wówczas jego brak, cena eksportowa węgla nie może być traktowana jako kryterium oceny opłacalności utrzymywania wydobycia w poszczególnych kopalniach (rolę takiego kryterium może spełniać przede wszystkim cena importowa), i po drugie - krajowi tak bardzo zadłużonemu za granicą, jak Polska, który na dodatek nie ma na eksport innych, równie jak węgiel, "chodliwych" towarów - zalecanie zaniechania większych przedsięwzięć, mających na celu zwiększenie eksportu węgla, nie można uznać za życzliwą radę.

  I warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden fragment cytowanego tu dokumentu, istotny dla dalszych rozważań i ocen realizowanych obecnie kapitalistycznych "reform":

 "Rozległy program reformy gospodarczej przyjęty przez Zjazd partii w 1981 r. i wprowadzony w postaci szeregu aktów w okresie obowiązywania stanu wojennego a ostatnio potwierdzony w >Tezach drugiego etapu reformy gospodarczej< jest w zasadzie dobrze zaplanowany (s.6) /.../ z przyjemnością zauważamy, że prawdopodobnie wiele zarzutów Misji w odniesieniu do różnych aspektów systemu ekonomicznego wkrótce będzie już nieaktualnych, i że nowy program kierował się będzie podobnymi priorytetami co do dalszych kierunków reformy jak zaproponowane w rozdziale II (Programu Banku Światowego - dop. mój G.K.)" (s.5)



5. "Nic nowego pod słońcem"

 Jak widać Bankowi Światowemu bolszewizm w Polsce nie przeszkadzał, a jego przepoczwarzanie się w totalitarno - technokratyczny system kapitalistyczny, tylko w bardziej cywilizowanym, jakby "aksamitnym" wydaniu - zupełnie mu się podobał. Nawet stan wojenny, Bank, postrzegał jako pożyteczny we wdrażaniu dobrze zaplanowanych reform.

 To, myślę, dobrze wyjaśnia jakich argumentów używał Bank i czym kierowały się nie tylko elity rządowe, ale także elity tzw. konstruktywnej opozycji - nastawiające się już na jesieni 1988 r. na ograniczanie wydobycia i eksportu węgla kamiennego m.in. w drodze zamykania kopalń. Z tego punktu widzenia bardzo symptomatyczne mogą być trzy wypowiedzi, które znalazły się w 6 numerze "Tygodnika Powszechnego" z dnia 2 października 1988r.:

  Notatka w rubryce "Obraz tygodnia":
,,Ministerstwo Przemysłu proponuje (na razie nieśmiało) całkowite odwrócenie dotychczasowych koncepcji. Nie eksport energii - w formie bezpośredniej (węgiel) i pośredniej (energochłonne towary) - lecz jej import z pieniędzy przeznaczonych dotąd na rozwój nieefektywnych segmentów gospodarki. Przy dotychczasowej polityce grozi nam już wkrótce poważny deficyt energii pogłębiony całkowicie nieopłacalnym eksportem węgla."

  Ernest Skalski: Expressis verbis.
,,Żądania strajkujących górników, by zlikwidować strukturę zarządzającą górnictwem, a kopalnie uczynić przedsiębiorstwami samodzielnymi i samorządnymi idą w dobrym kierunku. Trudno jednak przewidzieć jaka będzie ich siła i jakie stanowisko górników, gdy realizacja tego postulatu będzie oznaczała zamykanie szybów i kopalń."

  Stefan Bratkowski: Zawrócić z drogi do katastrofy.
,,Odpowiedni wydział w administracji zrekonstruowanego w przyszłości, miejmy nadzieję Skarbu Państwa, powoła radę nadzorczą dla każdego przedsiębiorstwa osobno i te rady będą się martwić o rentowność prowadzonych interesów. Pracownicy zaś przedsiębiorstw do zamknięcia, wraz z całą biurokracją, przejdą wówczas na utrzymanie Skarbu Państwa, na dwa lata, by mogli przygotować się do nowych ról gospodarczych. Wypadnie to nieporównywalnie taniej od wydobycia kosztowniejszego skalą niż przychody z niego."

 Powyższe cytaty przytaczam nie jako ponure ciekawostki z niedalekiej przyszłości, lecz jako przykład rodzącego się wówczas współdziałania konstruktywnej opozycji z władzami komunistycznymi w realizowaniu szkodliwych dla Polski reform zalecanych czy też narzucanych nam przez naszych zachodnich protektorów i mentorów zarazem. Opozycja nie uczestnicząca jeszcze wówczas bezpośrednio w podejmowaniu decyzji przesądzających o przyszłości górnictwa i kraju, przygotowywała sobie jednak grunt do włączenia się do tych procesów, manifestując swoje postawy i indoktrynując odpowiednio swoich członków i sympatyków. W przypadku górnictwa polegało to na tworzeniu i wdrukowywaniu w świadomość społeczną szkodliwych dla tej branży mitów i stereotypów oraz zgubnych nadziei co do zbawczych skutków wdrażanych przez komunistów liberalno-demokratycznych reform. Te stereotypy i mity funkcjonują w świadomości społecznej do dziś, stanowiąc jeden z istotnych elementów współczesnej, wspomnianej już poprzednio, "political correctness". Wszystko to nieprzyjemnie się kojarzy ze znanymi w działalności wywiadowczej takimi pojęciami, jak "covert action" i "agentura wpływu". (Ryszard Czarnecki: CIA i pierestrojka. /w:/ "Głos" nr. 64-66, IX-XI.1990r.) O rozległości i złożoności zewnętrznych wpływów, niekoniecznie zresztą tylko wywiadowczych, jakim podlegają realizowane w Polsce reformy - piszą m.in. Mathis Bortner w książce pt. "Jak dobija się gospodarkę polską od 1989 roku." i Edward Kowalczyk w artykule pt. "Integracyjna inicjatywa" ("Nauka i przyszłość", nr 10, październik 1996).



6. Owoce porozumień "okrągłostołowych"

 To wszystko dało się zauważyć już w czasie rozmów przygotowawczych do "Okrągłego Stołu", jakie rozpoczęły się w październiku 1988 r. Brałem w nich udział jako ekspert NSZZ "Solidarność" w ramach - jak się to wówczas mówiło - "Podstolika Górniczego". Wystarczyło mi wzięcie udziału w kilku posiedzeniach aby nabrać przekonania, że na tej drodze dla górnictwa niczego dobrego załatwić się nie da. Zbyt wyraźna była dominacja wyznawców liberalizmu i rzeczników podporządkowania dalszych reform wpływom naszych zagranicznych konkurentów. W związku z tym zgłosiłem swoją rezygnację i w dalszych obradach już nie uczestniczyłem.

 Jak się później okazało zrobiłem dobrze, bo to co w porozumieniach okrągłostołowych było dla górnictwa dobrego, to się później długo nie utrzymało, a to co było w nich dla tej branży zgubnego, to okazało się nie tylko trwałe, ale i bardzo brzemienne w negatywne skutki.

 Pozytywów było niewiele. Zaliczyć do nich można tylko pewne preferencje płacowe i socjalne oraz gwarancje bezpieczeństwa. Natomiast zdradliwe w skutkach stały się takie wywalczone z trudem przez tzw. "stronę solidarnościową" zmiany, jak likwidacja ponadkopalnianych struktur zarządzania i przekształcenie kopalń w samodzielne, samorządne i samofinansujące się przedsiębiorstwa państwowe, pozbawione jednak statusu przedsiębiorstw użyteczności publicznej. Fatalnym i niewybaczalnym błędem przedstawicieli "Solidarności" było stwierdzenie, że "należy rozważyć propozycję, by nierentowne lub zagrażające środowisku kopalnie mogły być poddane postępowaniu sanacyjnemu a w ostateczności likwidacji, jeśli wskaże na to obiektywny rachunek ekonomiczny oparty o urealnienie ceny, po skonsultowaniu ze związkami zawodowymi i załogami. W razie likwidacji należy podjąć działania osłonowe w stosunku do załóg i ich rodzin, w uzgodnieniu ze związkami zawodowymi."

 Pretensje do "Solidarności z tego tytułu są tym bardziej uzasadnione, że nie przejawiła, mimo środowiskowych nacisków, dostatecznej troski i starań o wspomniane urealnienie cen węgla w oparciu o ceny transakcyjne W związku z tym trzeba wyraźnie powiedzieć, że strona OPZZ była zdecydowanie przeciwna likwidacji kopalń właśnie ze względu na brak obiektywnych kryteriów oceny efektywności górnictwa.

 W tym kontekście nie można pominąć faktu, że czołówka najbardziej przedsiębiorczych działaczy "Solidarności", która w ramach procesu powstawania Komitetów Obywatelskich stopniowo emancypowała się z NSZZ "Solidarność", w ścisłej współpracy z naszymi zagranicznymi partnerami i przy cichym poparciu elit postkomunistycznych, intensywnie pracowała nad złożeniami wyraźnie likwidatorskiego programu restrukturyzacji polskiego górnictwa węgla kamiennego.

 W rezultacie, już na jesieni 1989 r, kiedy w wyniku porozumień Okrągłego Stołu, uformowany został pierwszy niekomunistyczny Rząd Tadeusza Mazowieckiego, a wicepremierem i ministrem finansów - Leszek Balcerowicz - stało się jasne, że jednym z głównych zadań przygotowywanych i częściowo już wcześniej realizowanych reform rynkowych będzie programowe niszczenie polskiego górnictwa węgla kamiennego. Dał temu niedwuznacznie wyraz Bronisław Geremek m.in. na spotkaniu z robotnikami "Ursusa" w dniu 23 października, gdzie powiedział, że zostanie stworzony system finansowy, który doprowadzi do samolikwidacji nierentownych przedsiębiorstw, dotowanych przez państwo. Do nich miały należeć kopalnie węgla kamiennego.

 To założenie realizował program Balcerowicza, który zaczął funkcjonować w całej rozciągłości w praktyce z dniem 1 stycznia 1990 r. Wbrew zasadom rynkowym wprowadzał on kopalnie w zupełnie absurdalną sytuację, polegającą na tymże jako samodzielne i samofinansujące się podmioty gospodarcze wszystko czego potrzebowały kupować miały po rosnących szybko cenach rynkowych, a same wydobywany przez siebie węgiel musiały sprzedawać po śmiesznie niskich cenach ustalanych przez Ministerstwo finansów. Działo się to w sytuacji gwałtownego spadku popytu na węgiel na rynku krajowym spowodowanego recesją. Aby kopalnie nie mogły ratować swojej pogarszającej się błyskawicznie sytuacji wysoko opłacalnym eksportem, wprowadzone zostały limity eksportowe na węgiel, a sam eksport obłożono niezwykle wysokim, bo w pewnym czasie sięgającym 80% podatkiem obrotowym. Jeśli - jak to zostało już wcześniej powiedziane - faktycznie uzyskiwane ceny transakcyjne wynosiły średnio 47,52 PLN, koszty wydobycia 17,64 PLN, a odgórnie narzucone urzędowe ceny zbytu 10,57 PLN, to kopalnie nie tylko nie mogły być rentowne, ale nie mogły także, oczywiście, zachować płynności finansowej i musiały zaciągać pożyczki w bankach na horrendalnie wysokie oprocentowanie. To właśnie wówczas zostały wpędzone w pułapkę zadłużeniową z której Rząd nie pozwolił im wydostać się do dzisiaj i która zaowocowała obecnym, zupełnie katastrofalnym zadłużeniem przekraczającym 10 mld PLN.
Jak widać historia w naszym współczesnym górnictwie ma długie ręce i jakby zza grobu, jeszcze dzisiaj, ledwie dyszącej branży, sięga do gardła żeby ją doprowadzić do upadłości. W tym wszystkim nie ma cienia przypadku. A bezwzględne prawa rynku i rachunek ekonomiczny spełniają tylko rolę wciąż jeszcze nie dość sprawnego, narzędzie mordu.



7. Rządowe programy restrukturyzacji polskiego górnictwa węgla kamiennego

 Naszym rodzimym strategom i logistykom nie stało wyobraźni i sprytu, a może i odwagi, żeby własnymi siłami opracować dla górnictwa założenia zabójczego, ale ekonomicznie w sposób przekonywujący uzasadnionego, programu fizycznej likwidacji tej branży, jako głównego źródła zasilania naszej gospodarki w energię pierwotną. Charakterystyczna z tego punktu widzenia jest wypowiedź ówczesnego ministra przemysłu Tadeusza Syryjczyka wygłoszona w lipcu 1990 r. na spotkaniu z KKG NSZZ "Solidarność": " Rząd będzie korzystał z pomocy zachodnich ekspertów dlatego, iż na problemy polskiego górnictwa potrzebne jest spojrzenie z zewnątrz. Eksperci krajowi są związani z tą branżą i przez to nie mogą być obiektywni." Minister Syryjczyk powiedział to wówczas, gdy za pół miliona dolarów program taki, pod auspicjami i według zaleceń Banku Światowego, już od dłuższego czasu robiła firma Athur Andersen & CO. Wardell Armstrong. National Economic Research Associates w ramach opracowania (ukończonego w styczniu 1991 r.) pt.: "Restructuring Program Polish Hard Coal Subsector."

 Przewidziane tam zostały cztery scenariusze regresu polskiego górnictwa węgla kamiennego, w zależności od dynamiki płac, jako głównej determinanty kosztów wydobycia:

Wariant I
 - krótkookresowy, przy utrzymaniu płac realnych na
     poziomie z lipca 1990 r:

 - liczba rentownych kopalń       54
 - liczba nierentownych kopalń      17
 - zatrudnienie w nierentownych kopalniach
  w tys. pracowników        74

Wariant II
 - krótkookresowy, przy dwukrotnym wzroście płac w
   stosunku do poziomu z lipca 1990 r.:

  - liczba rentownych kopalń       45
 - liczba nierentownych kopalń      26
 - zatrudnienie w nierentownych kopalniach
  w tys. pracowników        126

Wariant III
 - długoterminowy, przy trzykrotnym wzroście płac w
   stosunku do poziomu z lipca 1990 r.:

  - liczba nierentownych kopalń      36
   - zatrudnienie w nierentownych kopalniach
    w tys. prac.         193

Wariant IV
 - długoterminowy, przy czterokrotnym wzroście płac w
   stosunku do poziomu z lipca 1990 r.:

  - liczba nierentownych kopalń      53
  - zatrudnienie w nierentownych kopalniach
    w tys. pracowników       302

  Aby uzyskać właściwe punkty odniesienia, trzeba wziąć pod uwagę, że w czerwcu 1990 r, a więc tuż przed formalnym uwolnieniem cen na węgiel, 71 polskich kopalń zatrudniało 394 tys. pracowników, których średnie płace miesięczne wynosiły 1381,5 tys. PLZ, co przy ówczesnym kursie dolara dawało 145,42 USD. Cena transakcyjna węgla kamiennego wynosiła wówczas 471,1 tys. PLZ/t. (49,59 USD/t.), jednostkowy koszt sprzedaży węgla, loco kopalnia, 189,6 tys.PLZ/t. (19,96 USD/t), a urzędowa cena zbytu węgla - jedynie 115,0 tys.PLZ/t. (12,11 USD/t.)

 Ten program mimo skandalicznie niskiej, w mojej ocenie, jakości merytorycznej i metodologicznej - stał się podstawą dla wszystkich dalszych prac programowych i praktycznych działań restrukturyzacyjnych w polskim górnictwie węgla kamiennego.

Przewidywał on działania w sześciu głównych kierunkach:

- urynkowienie cen węgla, zniesienie dotacji i zrezygnowanie z wprowadzana ceł zaporowych na węgiel,

- połączenie samodzielnych dotąd kopalń, będących przedsiębiorstwami państwowymi, w większe, konkurujące ze sobą przedsiębiorstwa górnicze, działające na zasadach komercyjnych,

- przekształcenie Państwowej Agencji Węgla Kamiennego w Komisję Węglową zajmującą się kontrolowaniem sprawności nowo utworzonych przedsiębiorstw górniczych i likwidacją nierentownych kopalń czy też całych przedsiębiorstw,

- uwolnienie kopalń od działalności nie wchodzącej w skład głównego ciągu technologicznego

- wprowadzenie konkurencji w handlu węglem i sprywatyzowanie "Węglokoksu"

- likwidacja nierentownych kopalń,

 Na tej bazie w latach 1990 - 1996 Państwowa Agencja Węgla Kamiennego oraz Ministerstwo Przemysłu i Handlu cały czas, realizując w sposób niesłychanie chaotyczny generalne założenia powyższego programu, usiłowały opracować jakiś własny kompletny, długofalowy, program. Nigdy się im to jednak nie udało. Nawet obecny, po raz pierwszy przyjęty przez rząd, dokument tego typu, pod nazwą: "Górnictwo węgla kamiennego - polityka Państwa i sektora na lata 1996 - 2000. Program dostosowania górnictwa węgla kamiennego do warunków gospodarki rynkowej i międzynarodowej konkurencyjności." - spotkał się z tak poważnymi zastrzeżeniami ze strony naszego Związku i Sejmu, że jest obecnie przez Ministerstwo Gospodarki gruntownie przepracowywany.

 Z ważniejszych dokumentów programowych, jakie w ciągu minionych siedmiu lat zostały opracowane, wymienić można następujące:

1. List intencyjny Rządu Polskiego do Banku Światowego z 14 czerwca 1991 r. w sprawie programu restrukturyzacji, prywatyzacji i reformy w sferze regulacyjnej sektora energetycznego.

2. Założenia polityki energetycznej RP na lata 1990 - 2010.

3. Uchwała Sejmu z 9 listopada 1990 r w sprawie założeń polityki energetycznej Polski do 2010 r. oraz 10 maja 1991 r. w sprawie polityki ekologicznej i w sprawie realizacji ustawy o ochronie i kształtowaniu środowiska.

4. Propozycje w sprawie programów restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego i brunatnego, gazownictwa, elektroenergetyki, ciepłownictwa i przemysłu paliw ciekłych z marca 1992 r.

5. Ustalenia z narad ze związkami zawodowymi, odbytych w Warszawie w okresie lipiec - listopad 1992 r.

6. Program restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego w Polsce - z grudnia 1992 r.

7. Restrukturyzacja górnictwa węgla kamiennego w Polsce. Realizacja pierwszego etapu w 1993 r. w ramach możliwości finansowych państwa. - marzec 1993 r.

8. Raport o stanie i perspektywach programu restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego w Polsce - maj 1993 r.

9. Restrukturyzacja górnictwa węgla kamiennego. Część I. Realizacja "Programu powstrzymania upadłości górnictwa" w 1993 r. (marzec 1994 r.)

10. Restrukturyzacja Górnictwa węgla kamiennego. Część II. Program dla realizacji II etapu w okresie 1994 - 1995 r. - kwiecień 1994 r.

11. Program III etapu realizacji restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego w latach 1996 - 2000.

12. Kilka wersji dokumentu pt. Górnictwo węgla kamiennego - polityka państwa i sektora na lata 1996 - 2000 /.../ - przyjętego przez Radę Ministrów w dniu 30 kwietnia 1996 r.

13. Uchwała Sejmu RP w sprawie w.w. dokumentu wnioskująca o dokonanie weryfikacji i koniecznych zmian niektórych przyjętych w nim założeń. - 98 posiedzenie Sejmu w dniu 23 stycznia 1997 r.

14. Założenia polityki energetycznej Polski do 2010 roku wraz z załącznikiem pt. Sytuacja obecna i prognozy zaopatrzenia Polski w energię na tle Unii Europejskiej i Świata. Wrzesień 1995 r.

  W miarę jak postępuje prywatyzacja i deregulacja naszej gospodarki, pozostająca w związku z programowym ograniczaniem funkcji regulacyjnych państwa, pogarsza się jakość rządowych opracowań planistycznych. wiąże się to z zastępowaniem "programowania" - "prognozowaniem", co właściwe jest dla instytutu meteorologicznego, ale nie dla państwa. Oznacza to bowiem w istocie rzeczy rezygnację z prowadzenia jakiejś konkretnej, określonej, polityki. Prognozować trzeba tylko to, na co się nie ma żadnego wpływu. Tam natomiast, gdzie zakłada się jakieś ważne gospodarczo i społecznie cele oraz metody i środki ich osiągania - samo prognozowanie nie wystarczy. Niezbędne jest programowanie, które może co najwyżej brać pod uwagę nie jeden, ale kilka wariantów czy scenariuszy. Ten wymóg dotyczy w szczególności kształtowania przyszłości sektorów o znaczeniu strategicznym, wysoce kapitałochłonnych i o długich cyklach inwestycyjnych.

 Najlepszym przykładem i ilustracją upadku sztuki, a także misji, rządowego programowania - jest wciąż jeszcze aktualny program restrukturyzacji znany pod nazwą: "Górnictwo węgla kamiennego. Polityka państwa i sektora na lata 1996 - 2000. Program dostosowania górnictwa węgla kamiennego do warunków gospodarki rynkowej i międzynarodowej konkurencyjności."

 W myśl tego programu do roku 2000 wydobycie ma zostać zmniejszone do 120 mln t, czyli o dalsze 16 mln t. Zdolność wydobywcza ma ulec zmniejszeniu o 20 mln t, a stan zatrudnienia ma zejść do poziomu 195 tys. pracowników, czyli ma się zmniejszyć o dalsze 58 tys. Eksport ma zmniejszyć się z 32,3 mln t. w 1995 r. i 28,8 mln t. w 1996 r. do 19 mln t. w 2000 r. Ten regres ma być osiągnięty przez kontynuowanie procesów likwidacyjnych w kopalniach, w których został on już wcześniej rozpoczęty i przez obejmowanie tymi procesami nie ustalonej jeszcze ostatecznie liczby dalszych kopalń. Przewiduje się też zmianę postanowień art. 80 pkt. 2 ustawy - prawo geologiczne i górnicze, poprzez wprowadzenie zasady zabezpieczenia nie wykorzystanej części złoża tylko w przypadku możliwości zaistnienia w przyszłości warunków do jego ekonomicznie efektywnej eksploatacji.

 Na lata 1996 - 2000 program przewiduje na realizację przyjętych w nim celów - bezpośrednie obciążenie budżetu państwa dotacjami w wysokości ok. 5,2 mld zł. oraz pośrednie - kilkoma dalszymi miliardami złotych w formie pożyczek zagranicznych, funduszów gwarancyjnych, umorzeń lub odroczeń spłat należności dla ZUS i na rzecz wielu innych podmiotów. Planuje się także wprowadzenie cen zbytu ekonomicznie uzasadnionych, powiększonych o specjalną opłatę węglową oraz wyłączenie z podatku od nieruchomości podziemnych budowli górniczych.

 Do tego należy doliczyć straty, które górnictwo poniesie na skutek nie wydobycia i nie sprzedania w kraju czy za granicą setek milionów ton węgla, a cała gospodarka - w związku z koniecznością tworzenia nowych, zastępczych, stanowisk pracy w miejsce tych, które już zostały zlikwidowane i które mają zostać w przyszłości zlikwidowane w górnictwie. Warto przypomnieć, że np. we Francji na przełomie lat 80' i 90' przesunięcie jednego górnika z górnictwa do sfery pozagórniczej kosztowało średnio ok. 70 tys. dolarów.

 Z ważniejszych przedsięwzięć w zakresie przekształceń organizacyjno - własnościowych program przewiduje:

- przekształcenie Państwowej Agencji Węgla Kamiennego SA w Państwową Agencję Restrukturyzacji Górnictwa Węgla Kamiennego SA,

- rozważana jest koncepcja utworzenia jednej wielkiej organizacji gospodarczej pod nazwą "Polski Węgiel", która obejmowała by całe górnictwo węgla kamiennego i która miała by charakter holdingu,

- wydzielenie kopalń przewidzianych do likwidacji w jedną spółkę

- kontynuowanie prywatyzacji powierzchni kopalń i ich majątku nieprodukcyjnego z przekazaniem niektórych jego elementów gminom górniczym,

- prywatyzację z zachowaniem kontrolnego pakietu akcji Skarbu państwa trzech największych spółek prowadzących obrót węglem w kraju i z zagranicą,

-podjęcie do końca 1999 r. w trybie pilotażowym prywatyzacji dwóch samodzielnych kopalń (bez ustalenia zasad przydzielania bezpłatnych akcji pracownikom i bez określenia możliwości udziału kapitału zagranicznego).

 Ponadto program przewiduje rozwiązanie problemu wcześniejszego nabywania uprawnień do emerytury górniczej przez pracowników odchodzących z górnictwa.

 Oceniając go jako całość, trzeba powiedzieć, że jest on kompromitujący pod względem metodologicznym i warsztatowym, a przy tym - jak to zostało już wcześniej powiedziane - wysoce szkodliwy nie tylko dla samego górnictwa i pracujących w nim ludzi, ale także dla całej polskiej gospodarki i społeczeństwa oraz dla suwerenności państwa polskiego.

 Przede wszystkim nie wolno planować tak wielkich redukcji zdolności wydobywczych oraz wydobycia i eksportu węgla, nie przedstawiając ani wiarygodnych uzasadnień ekonomicznych, ani długofalowych skutków ekonomiczno - finansowych i społecznych, ewentualnie nawet politycznych. Nie wystarczą tu nawet najbardziej szczegółowe kalkulacje opłacalności planowanych przedsięwzięć dokonane na szczeblu i w skali pojedynczych przedsiębiorstw czy nawet górnictwa jako całości. Muszą być one dokonane przy zastosowaniu rachunku ciągnionego w skali całego kraju. A w programie takich analiz nie przedstawiono. Nie można też w ogóle takich zasadniczych zmian w górnictwie programować na okresy pięcioletnie, nie mówiąc ani słowa o tym co zamierza się dalej robić z tą branżą i co się z nią może dziać przynajmniej w pierwszej dekadzie przyszłego wieku. A w programie nie ma na ten temat ani słowa.

 Inną, podstawową wadą tego programu są zupełnie fałszywe lub fikcyjne dane liczbowe i przesłanki, na jakich zostały oparte jego podstawowe założenia wyjściowe. W programie przytoczonych zostało wiele argumentów mających przemawiać za: utrzymaniem przez okres kolejnych dziesięcioleci trwałej i znaczącej pozycji węgla kamiennego w polskiej gospodarce i pozycji Polski jako głównego producenta tego paliwa w Europie Środkowej, po czym następuje stwierdzenie, że oznacza to potrzebę ograniczenia istniejących zdolności produkcyjnych i likwidację wielu kopalń. Dane liczbowe mające ilustrować wyniki finansowe górnictwa za rok 1995 różniły się o kilkadziesiąt procent od faktycznego stanu rzeczy, a o realności planowanej poprawy ekonomicznej efektywności górnictwa i opłacalności projektowanych przedsięwzięć restrukturyzacyjnych najlepiej świadczą przyjęte w programie "prognozy" dotyczące kształtowania się jednostkowych kosztów sprzedaży węgla i "ekonomicznie uzasadnionych" cen zbytu. Przy kilkunasto procentowej inflacji w latach 1997 i 1998 i przy - dajmy na to - kilku procentowej inflacji w latach 1999 i 2000 - w 2000 roku te pierwsze miałyby być aż o około 10% niższe, a te drugie zaledwie o 3,4% wyższe aniżeli w roku 1996 r. Wszelkie komentarze są tu zbyteczne, bo przecież jest sprawą oczywistą, że obie planowane na rok 2000 wielkości są absurdalnie niskie.

 W świetle tych faktów i w sytuacji gdy w roku 1996 zamiast przewidywanego w programie ujemnego wyniku finansowego w wysokości -0,8 mld PLN uzyskany został wynik ujemny w wysokości 1,6 mld PLN - planowane uzyskanie dodatniego wyniku finansowego netto już w roku 1998 wysokości 0,05 mld PLN, a w 2000 r. +0,6 mld PLN musi być uważane za czystą fikcję. Dziwić się tylko należy, że wszystkie te mankamenty programu uchodziły jakoś uwagi pozytywnie oceniającym go recenzentom, pretendującym do miana specjalistów najwyższej klasy i wchodzącym w skład najwyższych gremiów opiniodawczych.


8. Reformy, a rola węgla kamiennego w polskiej gospodarce

 Według przytoczonych poprzednio długoterminowych scenariuszy ekspertów Banku Światowego przewidywany popyt na węgiel w 2010 r. miałby wynosić (w zależności od dynamiki wzrostu gospodarczego) od 130 do 170 mln ton, a ekonomicznie uzasadnione wydobycie jedynie od 111 do 61 mln ton. W związku z tym, jak twierdzili ci eksperci, jasno wynikało z porównania tych wielkości, że Polska do roku 2010 będzie musiała stać się importerem netto węgla, gdy umożliwi się import bez ceł zaporowych.

 Te sugestie Banku Światowego i niektórych krajów członkowskich Unii Europejskiej oraz innych wysoko rozwiniętych krajów zamorskich, będących wielkimi eksporterami węgla i członkami OECD, spowodowały, iż w "Założeniach polityki energetycznej RP na lata 1990 - 2010", opracowanych w 1990 r, - przy wydobyciu węgla kamiennego, w zależności od osiągniętej dynamiki wzrostu gospodarczego, od 145 do 144 mln. t. w 2000 r. i od 145 do 162 mln t. w 2010 r. - przewidziany został import netto węgla kamiennego w wysokości od 4,2 mln t. w 2010 r, przy scenariuszu niskim (dolnym) do 2,5 mln t. w 2000 r. i 15,9 mln t. w 2010 r., przy scenariuszu wysokim. Powyższe założenia nie zostały przyjęte przez Sejm w listopadzie 1990 r, ale presja Banku Światowego w kierunku maksymalnego ograniczenia wydobycia i eksportu polskiego węgla kamiennego z możliwością zastąpienia go paliwami importowanymi - pozostała.

 Znalazło to swój wyraz w przyjętym niedawno przez Sejm rządowym dokumencie pod nazwą: "Założenia polityki energetycznej Polski do 2010 roku" - wraz z załącznikiem pt." Sytuacja obecna i prognozy zaopatrzenia Polski w energię na tle Unii Europejskiej i Świata". Przyjęte tam zostało założenie, że "zmiana struktury energii pierwotnej na bardziej zdywersyfikowaną paliwowo i o większym udziale szlachetnych nośników energii powinna być - obok racjonalizacji użytkowania paliw i energii - głównym zadaniem długoterminowym w polityce energetycznej państwa."

 Jak przyznali to publicznie ministrowie Klemens Ścierski i Roman Czerwiński, Bank Światowy naciska, aby Polska zwiększyła zużycie gazu z obecnych kilkunastu miliardów i planowanych na 2010 rok 18 - 27 mld m3 do około 43 mld m3, w tym 15 mld m3 dla energetyki. To w skrajnym przypadku mogłoby oznaczać zmniejszenie zapotrzebowanie na węgiel kamienny nawet o 40 mln ton w skali rocznej. Mogłoby również zagrozić popytowi na węgiel brunatny. Gdyby Polska zgodziła się na realizację tych żądań Banku Światowego, to zamiast dopływu dewiz w ilości rzędu jednego miliarda dolarów z tytułu eksportu węgla musiała by rocznie wydawać około 8 - 12 mld USD na import paliw. Przy ogromnym i wciąż rosnącym deficycie w handlu zagranicznym, sięgającym kilkunastu miliardów dolarów rocznie i przy rocznych kosztach obsługi zadłużenia zagranicznego, które w pierwszej dekadzie przyszłego stulecia również sięgnąć mogą 8 - 10 mld USD - nadmiernie zwiększony import gazu może doprowadzić do załamania się naszego bilansu płatniczego. Zastąpienie w szerokim zakresie rodzimego węgla dużo droższym i w całości importowanym gazem musiałoby tez poważnie zmniejszyć międzynarodową konkurencyjność naszej gospodarki i obciążyć ją ogromnymi kosztami likwidacji dodatkowych kopalń oraz pogorszeniem wyników finansowych kopalń kontynuujących wydobycie. Gdyby nastąpiło to poprzez odpowiednie zwiększenie dostaw gazu z Rosji, oznaczałoby dążenie do umożliwienia jej pełniejszego wykorzystania przepustowości "wielkiej rury" wynoszącej ponad 60 mld m3/rok i finansowanie przez Polskę, zamiast przez bogaty Zachód i wielkie międzynarodowe organizacje finansowe, zarówno rosyjskich reform, jak i - pośrednio - jej potężnej mafii.

 Wprawdzie obaj wymienieni wyżej ministrowie zapewniali, że Rząd polski oparł się tym żądaniom i zużycie gazu w 2010 r. nie przekroczy górnej granicy planowanych dotychczas wielkości (tj. 27 mld m3), a wiceminister Herbert Gabryś dowodził niedawno nawet, że zapotrzebowanie energetyki na węgiel kamienny do roku 2020 zwiększy się w stosunku do stanu obecnego prawie dwukrotnie, bo sięgnie wówczas około 80 mln t/rok, ale niestety te zapewnienia nie usuwają niepokoju. Trudno je brać poważnie, jeśli PGNiG ma już w tej chwili konkretne zapotrzebowania na gaz do roku 2010 w ilościach przekraczających 33 mld. m3, w tym 15 mld m3 dla energetyki.

 Równocześnie wiadomo przecież, że w aktualnie obowiązującym programie restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego do roku 2000, przewidziane jest zmniejszenie zdolności wydobywczych tej branży o 20 mln ton. Ma to nastąpić poprzez zamknięcie kilkunastu kopalń. Koszt tego przedsięwzięcia wynieść musi kilku miliardów złotych. Jego realizacja musi również pogorszyć znacznie, już i tak katastrofalne obecnie, wyniki finansowe utrzymanych w toku procesów wydobywczo - przeróbczych. Wysokie koszty stałe i koszty obsługi ogromnego zadłużenia będą musiały rozkładać się na coraz mniejsze wydobycie. W związku z tym bardzo szybko jednostkowy koszt sprzedaży węgla może przekroczyć barierę popytową lub importową. I w jednym i w drugim przypadku może to stanowić impuls do poszerzania programu likwidacji kopalń węgla kamiennego lub postawienia całej tej branży w stan likwidacji.

 Istniejące niedobory budżetowe nie pozwalają na uniknięcie tych niebezpieczeństw przez odpowiednio wysokie dotowanie dotychczasowego programu likwidacji kopalń z budżetu państwa.
Dlatego rząd, chcąc uniknąć ponoszenia kosztów swojej polityki wobec górnictwa, przygotowuje od dłuższego czasu projekt ustawy o restrukturyzacji finansowej tej branży. Jej celem miało być oddłużenie spółek węglowych i kopalń i poprawienie ich sytuacji finansowej przez odpowiednie obciążenie finansowe użytkowników węgla, ZUS i budżetów samorządów gmin górniczych. Te koncepcje napotkały jednak na duże opory ze strony tych wszystkich przymusowych "sponsorów" i projekt nie trafił jeszcze do Sejmu.


9. Dotychczasowy przebieg reform i ich skutki

 W realizacji dotychczasowych reform polskiego górnictwa wyróżnić można kilka jakościowo różnych etapów:

1. Rok 1989 i pierwsze półrocze 1990r. W tym okresie następuje likwidacja Wspólnoty Węgla Kamiennego oraz podległych jej czterech przedsiębiorstw eksploatacji węgla. Poszczególnym kopalniom nadawany jest status samodzielnych, samorządnych i samofinansujących się przedsiębiorstw państwowych, pozbawionych jednak statusu przedsiębiorstw użyteczności publicznej. Dla kopalń węgla kamiennego utrzymany zostaje system sztucznie zaniżonych urzędowych cen zbytu węgla, loco kopalnia. Administracyjnie limitowany jest eksport węgla i obciążany jest on wysokim podatkiem obrotowym. Niedostateczne jest dotowanie kopalń. Rozpoczęte zostaje ograniczanie wielkości wydobycia węgla kamiennego.

2. Drugie półrocze 1990 r. i lata 1991-1992. Dla tego okresu najbardziej charakterystyczne są: Utworzenie Państwowej Agencji Węgla Kamiennego SA. Zastąpienie urzędowych cen zbytu węgla cenami regulowanymi z utrzymywaniem ich wzrostu znacznie poniżej ścieżki inflacji, przy nagłym i dużo wcześniejszym od planowanego poprzednio terminu, zniesieniu dotowania wydobycia węgla kamiennego. Znaczne podwyższenie opłat na ochronę środowiska i wprowadzenie opłat eksploatacyjnych. Rozpoczęcie programowej likwidacji kopalń. Kontynuowanie intensywnego zmniejszania wydobycia i administracyjnego ograniczania eksportu węgla. Podjęcie w czerwcu 1992 r. przez pracodawców próby okresowego gwałtownego obniżenia wydobycia, oficjalnie jako środka nacisku na rząd i energetykę mającego wymusić podwyżkę cen zbytu węgla, a faktycznie - jak można się domyślać - ostateczne załamanie finansowe słabszych kopalń i przyspieszenie ich likwidacji. Okupacja PAWK SA przez działaczy związkowych, których duża część należy dziś do WZZ "Sierpień 80" - jako formy protestu przeciwko ograniczaniu wydobycia i eksportu, likwidacji kopalń, redukcji stanów zatrudnienia i planowanemu przekształceniu kopalń w jednoosobowe spółki Skarbu Państwa oraz skupianiu ich w spółki węglowe, działające na zasadach prawa handlowego. Ten protest zmusił Rząd do podjęcia ze związkami zawodowymi pertraktacji na wszystkie te tematy. Ich efektem było późniejsze zniesienie administracyjnych form ograniczania eksportu i wydobycia, a także opóźnienie o pół roku komercjalizacji kopalń i utworzenia spółek węglowych. Źle, moim zdaniem, ukierunkowany strajk górniczy, zorganizowany przez NSZZ Solidarność w grudniu 1992 r, zaprzepaścił szanse skutecznego zablokowania dalszej realizacji szkodliwych dla górnictwa węgla kamiennego reform. Prywatyzacja kopalń otwiera drogę do gigantycznych afer węglowych. W roku 1992 pojawia się wysoko ujemny wynik finansowy.

3. Lata 1993 i 1994. To okres formalnego urynkowienia górnictwa węgla kamiennego. Uchwalona zostaje przez Sejm w dniu 5 lutego 1993 r. ustawa o przekształceniach własnościowych niektórych przedsiębiorstw państwowych o szczególnym znaczeniu dla gospodarki państwa. Kopalnie przekształcone zostają w jednoosobowe spółki Skarbu Państwa, a następnie połączenie w sześć koncernów i jeden holding węglowy. Przyhamowane zostaje ograniczania wydobycia i eksportu węgla, ale rozpoczyna się likwidacja lub przygotowania do całkowitej lub częściowej likwidacji około 30 kopalń. Rozpoczyna się na szeroką skalę prywatyzacja powierzchni kopalń i podejmowane są przez zarządy kopalń i spółek węglowych pierwsze próby prywatyzacji dołu kopalń. Przeciwko prywatyzacji powierzchni protestuje tylko "Sierpień 80". Przeciwko prywatyzacji dołu - "Sierpień 80" i "Kontra" oraz parlamentarna reprezentacja KPN. W końcu 1993 i 1994 r. górnictwo węgla kamiennego uzyskuje przejściowe poprawy wyników finansowych.

4. Lata 1995 - 1997. To okres ponownego intensyfikowania procesów likwidacyjnych kopalń i równoczesnego uruchamiania mechanizmów finansowych, z których jedne - w warunkach gospodarki rynkowej podcinały podstawy dalszej egzystencji górnictwa węgla kamiennego, a drugie - odraczały ostateczną jego katastrofę w postaci postawienia go stan upadłości. Do pierwszego typu mechanizmów zaliczyć należy ostre hamowanie wzrostu cen zbytu węgla, grubo poniżej stopy inflacji, oraz sztuczną aprecjację złotówki, co pozbawiało górnictwo dużej części należnych mu przychodów i czyniło pozornie nieopłacalnym eksport węgla. Do mechanizmów grupy drugiej należały liczne zabiegi, które można byłoby nazwać pozorowaniem oddłużenia. To różnego rodzaju ulgi podatkowe i umorzenia zobowiązań górnictwa wobec budżetu państwa czy ZUS-u oraz pokrywanie z budżetu państwa części kosztów likwidacji kopalń, a także liczne postępowania układowe i ugodowe w wyniku których część zobowiązań górnictwa przerzucana była na jego komercyjnych wierzycieli. W 1996 największym źródłem strat stały się koszty obsługi niezawinionych, a nie spłacanych terminowo długów i odsetków od nich. Okres lat 1995 - 1997 to także czas walki WZZ
"Sierpień 80" o uchronienie przed likwidacją kopalń posiadających jeszcze niewybrane do końca zasoby węgla i posiadające szanse opłacalnego ich wyeksploatownia. Ogromnym sukcesem Związku i współpracujących z nim posłów było uratowanie dwóch kopalń - KWK Jowisz i KWK Polska. Obecne wyniki tej ostatniej kopalni są najlepszym dowodem, że program likwidacji kopalń nie ma podstaw geologicznych i ekonomicznych.



10. Główne zagrożenia i ich źródła.

 Realizowane w polskim górnictwie procesy restrukturyzacyjne zamiast poprawy - przyniosły tej branży ogromny regres produkcyjny i ekonomiczny, w tym kompletną zapaść finansową.

 W latach 1989 - 1996 wydobycie węgla kamiennego zmniejszone zostało z 193 mln t. do 136 mln t., czyli o 57 mln t., tj. o około 30%, a zatrudnienie zmalało z 416 tys. do 253 tys. pracowników. W tym drugim przypadku spadek wyniósł 163 tys. pracowników, co oznaczało redukcję o około 40%. eksport zmniejszył się z 43 mln t. w 1984 r. do 30 mln t. w 1996 r. Procesami likwidacyjnymi zostało objętych ponad 20 kopalń.

 Rok 1996 górnictwo węgla kamiennego zamknęło ujemnym wynikiem finansowym brutto i netto w wysokości -1,6 mld zł. Zadłużenie per saldo na koniec 1996 r wyniosło 7,1 mld zł.

 Większość spółek i kopalń albo już spełnia warunki aby postawione zostały w stan upadłości, albo jest bardzo bliska takiej sytuacji. Można tu znaleźć wiele analogii do sytuacji Stoczni Gdańskiej Tylko skala grożącej katastrofy ekonomicznej i społecznej jest w przypadku górnictwa dużo większa. I jest tu jeszcze jedna istotna różnica. Górnictwu nie można postawić żadnych zarzutów udokumentowanych zarzutów dotyczących zawinionych przez nie samo strat ekonomicznych. Cała jego formalna nierentowność i ogromne zadłużenie zostały spowodowane przez narzuconą mu odgórnie restrukturyzację i programowo niekorzystną dla niego politykę cenowo - kosztową, kursową i eksportową państwa. Według wyliczeń specjalistów Górniczej Izby Przemysłowo - Handlowej tylko w latach 1990 - 1995 w drodze opisanych wcześniej manipulacji cenowo - kosztowych ze strony państwa i energetyki oraz zabójczej dla eksporterów polityki kursowej NBP - górnictwo węgla kamiennego pozbawione zostało należnych mu przychodów w wysokości około 13,6mld PLN. Jeśli od tego odliczy się różnorodną pomoc finansową, otrzymaną przez górnictwo ze strony państwa, szacowaną na około 5,4 mld PLN, to otrzymamy niezawinioną przez górnictwo stratę w wysokości rzędu 8,2 mld PLN, a więc dużo większą niż całe obecne zadłużenie górnictwa per saldo. Gdyby więc nie te straty, to górnictwo nie tylko nie było by dziś zadłużone, ale mogłoby dysponować własnymi wolnymi środkami sięgającymi wielu miliardów złotych. Tym samym nie musiało by obecnie ponosić niewiargodnie wysokich kosztów obsługi istniejącego zadłużenia. W 1996 r. były one najprawdopodobniej wyższe niż cały ujemny wynik finansowy branży.

 W związku z tym oczywisty staje się wniosek, że gdyby nie programowo niekorzystna wobec górnictwa węgla kamiennego polityka cenowo-kosztowa i kursowa państwa, to podsektor ten od 1990 r, przez cały czas, byłby wysoko rentowny i nie tylko nie musiałby zaciągnąć żadnych długów, ale mógłby zasilić polską gospodarkę większymi strumieniami pieniędzy niż zrobiły to dotychczas wszystkie zagraniczne banki razem wzięte.

 Ale to nie zmienia faktu, że rzeczywistość jest dla tego podsektora więcej niż dramatyczna. Będąc cały czas "pod kreską" nie jest on w stanie na bieżąco regulować swoich zobowiązań i pokrywać kosztów obsługi zadłużenia. W związku z tym rośnie ono jak ogromna kula śniegowa staczająca się pod wpływem własnego ciężaru po stromym stoku. Jej masę wyznacza wielkość zobowiązań, która na początku 1997 r przekroczyła 7 mld zł, stromiznę stoku - stopa kredytu refinansowego, wynosząca 22% (plus specjalne oprocentowanie przeterminowanych spłat), a "masę" końcową w 1997 r. - ich iloczyn, który według najbardziej zgrubnych, ale ostrożnych szacunków - można oceniać na około 1,5 - 2 mld zł.

  Jakby jednak nie liczyć, to jedno jest pewne - w świetle prawa upadłościowego i Kodeksu Handlowego górnictwo jako całość od dawna już kwalifikuje się do postawienia go w stan upadłości. Jeśli do tej pory tego nie zrobiono to tylko dlatego, że oznaczało by to katastrofę nie tylko dla 250 tysięcy górników skoncentrowanych głównie w jednym województwie, ale także dla tysięcy podmiotów będących wierzycielami tego podsektora i zachwianie całą polską gospodarką. Ale bomba tyka i nie wiadomo czy po wyborach, gdy nowy rząd odpowiednio szybko jej nie rozbroi - któregoś dnia nie wybuchnie, tak "niespodziewanie" jak stało się to w przypadku Stoczni Gdańskiej.

 Przy takich obciążeniach górnictwo węgla kamiennego nie jest w stanie wyjść o własnych siłach z obecnej zapaści finansowej, szczególnie w sytuacji, gdy jest zmuszane do bardzo kosztownej likwidacji zupełnie dobrych kopalń, mających jeszcze duże udostępnione zasoby węgla. Rosnące koszty obsługi zadłużenia i likwidacji kopalń, w związku z planowanym zmniejszaniem wydobycia, mają się rozkładać na coraz mniejszą ilość sprzedawanego węgla. Każda tona wydobytego węgla musiałaby więc być coraz droższa i już niedługo cena zbytu tego surowca, gdyby miała pokryć koszty jego produkcji, musiałaby przekroczyć poziom cen importowych.



11. Środki zaradcze

 W tej sytuacji, jeśli nie ma nastąpić szybki i gwałtowny koniec polskiego górnictwa węgla kamiennego, to państwo musi zastosować radykalne środki zaradcze. Ich znalezienie nie jest żadnym problemem. Najpierw z górnictwa muszą zostać zdjęte niezawinione przez nie długi. I nie może to nastąpić w drodze przerzucania tych długów na inne podmioty, z wyjątkiem elektroenergetyki, która górnictwu zabrała ładnych kilka miliardów złotych. Drugim, obok elektroenergetyki, głównym winowajcą jest Ministerstwo Finansów i ono powinno przejąć główną część obecnego zadłużenia górnictwa na Skarb Państwa.

  Dalsza część sanacji powinna polegać przede wszystkim na rzeczywistym urynkowieniu górnictwa, przez uwolnienie cen i pozbawienie elektroenergetyki możliwości wykorzystywania swojej dominującej pozycji na rynku węglowym dla narzucania spółkom węglowym niekorzystnych dla tych ostatnich warunków na dostawy węgla dla elektrowni. Ale ważnym postulatem w tej dziedzinie jest również wprowadzenie realnego kursu dolara i dewaluowania złotego proporcjonalnie do stopy inflacji. No i wreszcie rzecz może najważniejsza - rezygnacja z likwidacji kopalń, w których wydobywanie węgla, po zrealizowaniu omówionych wyżej reform, mogłyby stać się opłacalne.

  W założeniach polityki energetycznej musi być zawarte wyraźne stwierdzenie o niedopuszczalności do roku 2020 daleko idącego zastępowania węgla kamiennego i brunatnego gazem, szczególnie jeśli chodzi o produkcję energii elektrycznej i ciepła. Właściwym kierunkiem jest podnoszenie jakości węgla i rozwijanie produkcji węgla niskoemisyjnego. Należało by rozważyć podjęcie w drugiej dekadzie XXI wieku prób wytwarzania z węgla kamiennego paliw płynnych. W związku z prognozowanym na rok 2020 wzrostem zapotrzebowania polskiej energetyki na węgiel kamienny do 80 mln t/rok - za niedopuszczalne uważam przewidziane w obecnym programie restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego do 2000 r. ograniczenie zdolności wydobywczych kopalń o 20 mln.t i zmniejszenie wydobycia tego surowca do 120 mln t/rok. W mojej ocenie za optymalny należałoby uznać poziom wydobycia rzędu 140 mln. t, przy zatrudnieniu około 240 tys. pracowników. Wobec istniejących możliwości eksportowych - tezę o nadprodukcji węgla kamiennego uważam za błędną i szkodliwą, podobnie zresztą jak tezę o nierentowności górnictwa węgla kamiennego i nieopłacalności eksportu tego surowca. Kryteriami efektywności wydobywania i użytkowania węgla kamiennego powinny być nie wydajność i udział płac w ogólnych, jednostkowych kosztach sprzedaży węgla (lokokopalnia) - lecz stosunek w jakim pozostaje koszt jego pozyskania do cen importowych węgla i innych paliw. Rachunki opłacalności wydobycia i eksportu węgla powinny być też dokonywane przy użyciu rachunku ciągnionego w skali całej gospodarki, a nie tylko na poziomie pojedynczej kopalni czy górnictwa jako branży.

 Górnictwo węgla kamiennego, jako sektor strategiczny i szczególnie narażony na niebezpieczeństwo rabunkowej eksploatacji złóż węgla nie powinno być w ogóle prywatyzowane w drodze kapitałowej i dla celów ściśle komercyjnych, w szczególności z udziałem kapitału zagranicznego. Powinno ono stać się przedmiotem powszechnego uwłaszczenia z udziałem funduszy emerytalnych oraz pracowników i Skarbu Państwa. Pracownicy powinni otrzymać swoje bezpłatne akcje jako akcje uprzywilejowane pięcioma głosami każda.

 Za optymalną formę organizacyjną górnictwa uważam jeden holding, obejmujący również największe przedsiębiorstwa eksportujące węgiel. Udziałowcami tych przedsiębiorstw powinny być w głównej mierze kopalnie dostarczające węgiel na eksport.

 Z uwagi na to, że wszelkie przedsięwzięcia inwestycyjne z kredytów (również zagranicznych) są dwa - cztery razy droższe, niż realizowane ze środków własnych - górnictwo powinno się nastawiać na inwestowanie głównie w tej drugiej formie. Potrzebne na ten cel środki powinny pochodzić m. in. ze środków zaoszczędzonych dzięki ograniczeniu programu likwidacji kopalń posiadających jeszcze zasoby węgla, a także ze zwiększonych wpływów z eksportu. Brakujące środki dewizowe można pozyskać z państwowych rezerw dewizowych, które dotychczas są w większości lokowane na bardzo niski procent za granicą. W tym celu potrzebne było by opracowanie projektu odpowiedniej ustawy.

 Płace menedżmentu górniczego powinny być ściśle powiązane z ekonomiczną efektywnością, wielkością wydobycia i - ewentualnie - eksportu węgla oraz wielkością zatrudnienia. Powinna obowiązywać tu zasada, że menedżerowie są nagradzani za osiąganie wysokiej efektywności ekonomicznej przy możliwie największym zatrudnieniu (co zwalniało by państwo i samorządy lokalne z konieczności finansowanie osłon socjalnych dla zwalnianych górników i tworzenia dla nich zastępczych miejsc pracy).

 To, co do tej pory w programach restrukturyzacyjnych i ich realizacji było złe - było w dużej mierze wynikiem podporządkowania generalnych założeń całej koncepcji restrukturyzacji zagranicznym interesom i doktrynom. Dlatego kluczem do wyjścia z obecnych trudności i uniknięcia zagrożeń, jakie rodzi obecny program restrukturyzacji na przyszłość jest podporządkowanie programów restrukturyzacyjno - rozwojowych w pierwszym rzędzie potrzebom i możliwościom polskiej gospodarki, a nie wymaganiom i zaleceniom naszych zagranicznych partnerów.
 

Katowice - Bełchatów, 20 maja 1997 r.


up
Polecamy strony: Trybuna Robotnicza, Polska Partia Pracy, KPiORP
(c) 2000-2001 Biuro KK WZZ Sierpień 80. All Rights Reserved!