Zjawisko bezrobocia w warunkach polskich i nie tylko, jest bardzo poważnym problemem ogólnospołecznym i ekonomicznym.
Jego źródła leżą przede wszystkim w błędach i zupełnie niedostosowanych do polskich realiów gospodarczych i szeroko pojmowanych uwarunkowań społecznych i socjologicznych doktrynalnych teoriach wdrażanych a właściwie wmanipulowywanych w obszar transformacji polskiej gospodarki, bez obiektywnej kontroli kierunków oddziaływań i skali skutków.
Dzieje się tak pomimo oczywistych i niezaprzeczalnych obserwowanych powszechnie wielu różnorodnych bardzo negatywnych konsekwencji jakie bezrobocie ,,przynosi'' zarówno gospodarce ,,en bloc'' jak i rzeszy ludzi dotkniętych bardzo często, wbrew własnej woli skutkami bezrobocia i jego pochodnymi.
Bezrobocie bez względu na jego odmiany w każdej praktyce gospodarczej przynosi wielorakie straty w postaci między innymi wymiernej
i niewymiernej w obszarach jak poniżej:
* Niewykorzystywania znacznej części istniejącej i przygotowanej siły roboczej.
* Obniżonej produkcji zarówno w sferze wytwórczej jak i innych.
* Drastycznej obniżki poziomu życia osób dotkniętych trwałą utratą pracy.
* Frustracji i niezadowolenia i ,,niewykluczonego nieposłuszeństwa'' obywatelskiego wymiernie przekładalnych na spadek wydajności,
motywacji itp.
* Nieuniknionego i coraz dynamiczniej rosnącego co do rodzaju i wielkości niekorzystnych i wręcz destrukcyjnych zjawisk społecznych.
* Wzrostu realnych wydatków budżetowych na:
- zasiłki dla bezrobotnych,
- programy pomocy społecznej (przy ich antymotywacyjnym charakterze),
- programy walki z biedą.
Dla zobrazowania, uświadomienia przybliżonej skali wielkości strat jakie w gospodarce narodowej wywołuje wysoki stan bezrobocia zostanie przytoczony bardzo uproszczony rachunek.
Przyjmując za wiarygodną ogólnie dostępną informację, iż liczba bezrobotnych (B) w Polsce wynosi około 2,5 mln., na przełomie roku 2000 otrzymamy skalę straty jak poniżej:
B = 2,5 mln osób(
Przyjmując jednocześnie, że wśród ogółu bezrobotnych gross stanowią ludzie o bardzo niskich kwalifikacjach (co nie jest do końca prawdziwe - patrz statystyki struktury bezrobocia, lecz niewątpliwie obniży skalę strat) możemy bez większego błędu przyjąć dalsze także uproszczone założenia.
Bp - płaca bezrobotnego (brutto) w wymiarze miesiąca
Bp = 800 zł/m-c
PB - produkt brutto bezrobotnego
Przyjmuje się, że płaca stanowi ok. 25% wartości wytwarzanego produktu.

to oznacza skalę strat około 96 mld zł gdyby przyjąć uproszczoną redystrybucję powyższej straty to otrzymamy:
* Utrata podatków
[96 x 0,19] = 18,2 mld [zł]
* Utrata składek ubezpieczeniowych
[96 x 0,37] = 35,52 mld [zł]
* Utrata popytu rynkowego
0,85 - współczynnik korygujący - uwzględnia fakt, że dochód nie
stanowi w całości popytu rynkowego.
{96 - [18,2 + 35,52]} 0,85 = 45,52 mld [zł]
W świetle rachunku z poprzednich stron należałoby przedstawić rachunek zysków jakie miałyby wynikać z urzeczywistniania doktryny bezzatrudnieniowego wzrostu (a nie rozwoju) gospodarczego ,,uprawianego''
w Polsce od kilku lat.
Niestety prosty i zrozumiały rachunek pokazuje obrazowo, że takiego rzędu straty nie są do ,,odrobienia'' przez pozostałą w kraju część populacji będącej w wieku produkcyjnym albowiem ich stricte teoretyczna wydajność musiałaby osiągnąć stabilny w wymiarze co najmniej roku
wzrost rzędu 103
a to jest nierealne!
W tym miejscu należy postawić retoryczne pytanie na kanwie innej egzotycznej doktryny: globalizacji.
Gdzie przepływają i koncentrują się dodatnie efekty zaistniałej i trwającej przy wzrostowej tendencji bardzo wysokiego bezrobocia w Polsce?
Otóż odpowiedź jest prosta:
Tam gdzie notuje się rozwój gospodarczy
a nie tylko wzrost gdyż bezrobocie maleje.
Stąd zrozumiałe jest pojawienie się hasła o imporcie bezrobocia do Polski.
Na podkreślenie zasługuje fakt, iż w procesie transformacji zaistniało już również bezrobocie nieobjęte żadną statystyką ani jego rozmiarów ani skutków.
Skutki takiego stanu rzeczy są ogromne zarówno w skali krótko jak
i długofalowej w sferze przede wszystkim:
* spadku konkurencyjności polskiej gospodarki,
* wzrostu luki technologicznej między Polską a otoczeniem zewnętrznym,
* utraty płynności przyrostu efektów z tytułu badań podstawowych z lat ubiegłych,
* spadku efektywności i poziomu nauczania na uczelniach zwłaszcza technicznych.
Ten obszar bezrobocia należy rozważać łącznie z problem zapaści finansowej krajowych uczelni na których wymusza się znaczne samofinansowanie w sytuacji kiedy:
* potencjalna ,,pompa'' efektów nauki - przemysł ulega ,,quasi'' transformacji - degradacji,
* państwo (jego stosowne agendy) nie promują i nie transferują efektów pracy polskiej nauki,
* kraj zalewają przechodzone technologie zagraniczne bez żadnej kompetentnej selekcji, stopnia ich nowości i przydatności.
Jak widać bezrobocie jest dobrym lustrem w którym odbijają się błędy prowadzonej polityki makroekonomicznej polegające między innymi na braku spójności, rozbieżności instrumentów ekonomicznych z jakich usiłuje się sklecić więzi gospodarcze.
Tak skonstruowane więzi muszą prowadzić do dysharmonii, wewnętrznych sprzeczności, jednostronnego pozornego krótkotrwałego i fluktuującego wzrostu gospodarczego, który nie może wykreować trwałego rozwoju gospodarki.
Na tak w miarę skromnie zarysowanej i niepełnej kanwie szerokiego problemu bezrobocia i jego bezwzględnym wymiarem strat nasuwa się kilka istotnych pytań o charakterze retorycznym:
* Czy, aby bezrobocie jest nieuchronną konsekwencją - atrybutem funkcjonowania gospodarki rynkowej?
* Jaka wielkość skali bezrobocia i jego wielostronnych negatywnych skutków byłaby przejściowo dopuszczalna z punktu widzenia możliwości powstania impulsów rozwoju krajowej gospodarki?
* Jakie środki należy zastosować aby ograniczyć rozmiary bezrobocia i skali jego skutków (konieczna likwidacja przyczyn i skutków równolegle)?
Tego rodzaju problemowe pytania będą przedmiotem rozważań niniejszego rozdziału w dalszej jego części.
Przekształcenia gospodarcze
Od momentu rozpoczęcia w Polsce programu przekształceń gospodarczych pojawiły się praktycznie dwa przeciwstawne poglądy dotyczące:
* zakresu przemian,
* sposobu realizacji
natomiast zupełnie zignorowano zarówno:
* rolę czynnika czasu i jego wpływu na dokonywane wyboru zakresu
i sposobu urzeczywistnienia
oraz nie przeprowadzono symulacji nieuniknionych a negatywnych w zakresie:
* rodzaju,
* skali,
* metod przeciwdziałania
skutków społecznych w możliwie szerokim ich spektrum.
Ponadto nie zwrócono w ogóle uwagi na wtórne niejako konsekwencje zbyt gwałtownych i żywiołowych przemian gospodarczych w postaci także nieuniknionych negatywnych następstw:
* deregulacji gospodarki,
* utraty więzi poziomych i pionowych,
* lokowania się w powstałe luki spekulacyjnego kapitału zagranicznego,
* stymulowanego zburzenia równowagi między sektorem wytwórczym
a kapitałowym,
* ortodoksyjnego podejścia do skokowej likwidacji ,,luki'' budżetowej.
Wspomniane wcześniej poglądy mimo swoich ewidentnych błędów, niedoskonałości ścierały się na różnych poziomach, lecz zawsze takich, które miały ,,a priori'' zagwarantowaną osłonę przed skutkami wdrażania przemian, bez względu na cenę jaką zdaniem elit ,,volens - nolens'' musi zapłacić społeczeństwo.
Z jednej strony ultrareformatorzy nie bacząc na skutki postulowali szybki w stylu ,,blitz krieg'' proces żywiołowych przekształceń obejmujący praktycznie prawie natychmiastowe zamknięcie bądź ekonomiczne zablokowanie działalności wielu pozornie lub rzeczywiście nieefektywnych państwowych przedsiębiorstw pod płaszczykiem restrukturyzacji.
Konsekwencją takiego kierunku działań był drastyczny ubytek miejsc pracy na dużą skale, który w połączeniu z brakiem nowych miejsc pracy otworzył drogę do rozwoju bezrobocia.
Nawet pierwszy potężny impuls i dalsza groźba strukturalnego już bezrobocia nie spowodowały korekt polityki gospodarczej, nadal twierdzono wbrew logice i faktom na krajowym rynku pracy, że bezrobocie w okresie transformacji to konieczność o charakterze krótkotrwałym i wręcz zbawiennym w postaci hamulca wzrostu płac.
Magicznie interpretowane przemiany, bezrobocie, zubożenie społeczeństwa miały wespół z kapitałem zagranicznym miały stworzyć wszechwładny sektor prywatny, który wraz z niskimi podatkami wywoła ,,lawinę'' nowych miejsc pracy.
Efekty takiego ,,rozumowania w kompilacji z działaniami, które coraz bardziej zmniejszały sterowalność gospodarczą z rodzimych centrów decyzyjnych doprowadziły (bo musiały) do dalszego rozwoju bezrobocia
i dynamizacji jego skutków we wszystkich teoretycznie możliwych obszarach.
Na drugim biegunie przeciwstawnych poglądów twierdzono,
że przekształcenia gospodarcze winny być takie aby implikować możliwie najniższe bezrobocie.
Zgodnie z tymi poglądami wysokie bezrobocie znacznie obciąży budżet z tytułu zasiłków dla bezrobotnych oraz innych systemów osłon socjalnych oraz w istocie nie wywrze znaczącego wpływu na zahamowanie wzrostu płac oraz nie przysporzy nowych miejsc pracy.
Zwolennicy tych poglądów nie do końca słusznie uważają, że dynamika zatrudnienia w sektorze prywatnym zależy od czynników zewnętrznych, nie związanych bezpośrednio z rynkiem pracy takich jak: podatki, polityka kredytowa, charakter i zakres ochrony handlu wewnętrznego oraz modernizacja infrastruktury produkcyjnej.
Mimo tego, że powyższe poglądy prowadziłyby niewątpliwie
do powstania znacznie niższego bezrobocia to poglądy nie zdołały się ,,przebić'' gdyż zabrakło jej zwolennikom stosownej i kompetentnej argumentacji w postaci symulacji i racjonalnie zbudowanych prognoz, której prezentacja zmusiła by nawet sejmową maszynkę do demokratycznego głosowania, do co najmniej refleksji i odpowiedzialnego rozstrzygania w sprawie zarówno:
* kierunków przemian,
jak i przede wszystkim
* metod realizacji.
Niestety sposób realizacji przemian ekonomiczno-gospodarczych związanych z żywiołowym a niekiedy absurdalnie pośpiesznym wtłaczaniem ,,na siłę'' mechanizmów ,,quasi'' rynkowych (na obszar z dopiero rodzącym się rynkiem) uruchomił nie kontrolowany wzrost bardzo negatywnych zjawisk:
* wzrost bezrobocia,
* rozrost ,,szarej'' strefy,
* tworzenie trwałych fundamentów biedy międzypokoleniowej,
* wzrost skrajnego ubóstwa i bezdomności,
* dynamiczny wzrost przestępczości,
które niewiele mają wspólnego z harmonijnym rozwojem kraju stymulowanym jego wzrostem gospodarczym, który ma służyć całemu krajowi i społeczeństwu.
Można bez większego ryzyka błędu skonstatować, że stworzona w Polsce swoista karykaturalna hybryda gospodarki rynkowej, która nikomu nie gwarantuje stabilności warunków działalności gospodarczej, ani osobom prawnym, ani fizycznym, ani pracodawcom, ani pracobiorcom rujnując automatycznie i nieuchronnie stabilność finansów Państwa nawet przy niebezpiecznie niskim poziomie dochodów.
Bardzo wysokie bezrobocie o tendencji wzrostowej (na skutek schładzania gospodarki oraz rosnącego udziału w rynku wewnętrznym obcego kapitału) stało się stałym elementem polskiej rzeczywistości społeczno-gospodarczej.
Pomijając kwestię:
Czy można było uniknąć tak wysokiego bezrobocia.
oraz
które ugrupowanie ponosi winę?
Obecnie najistotniejsze i najważniejsze musi być to co można i należy zrobić aby możliwie szybko zmniejszyć:
* bezrobocie,
* straty ekonomiczne i społeczne z tytułu bezrobocia
oraz znaleźć instrumenty, któreby skutecznie zablokowały na przyszłość możliwość odtworzenia bezrobocia w obecnych rozmiarach i zasięgu samego zjawiska i jego społecznych skutków.
Jest to zadanie bardzo trudne, którego z pewnością nie powinni realizować twórcy obecnego stanu bezrobocia, lecz autentycznie niezależni profesjonaliści.
Rozmiary i fluktuacja bezrobocia w obrazie danych NIK-u
Liczba bezrobotnych, szacowana w opracowaniu pod tytułem Uzasadnienie wynosiła w roku 1998 na około 1.700 tys. osób i 1.655 tys. osób w końcu 1999 roku wzrosła w ciągu 1999r z poziomu 1 831,4 tys. zarejestrowanych bezrobotnych w grudniu 1998 r do 2 349,8 tys. osób.
Stopa bezrobocia, która w końcu 1998 roku wynosiła 10,4%
w końcu rok 1999 osiągnęła poziom 13,0%
by w końcu I kwartału 2000 roku osiągnąć poziom 13,9%
co oznacza powrót do poziomu z 1996 roku
przy jednoczesnym regresie ilorazu PKB / ilości zatrudnionych
Oznacza to, że efektywność sektora kapitałowego dofinansowywanego i preferowanego przez kolejne ekipy koalicyjne są nieefektywne z punktu widzenia interesów Państwa.
Spadek inwestycji w 1999 roku ,,zaowocował''
* spadkiem zatrudnienia,
* wzrostem stopy bezrobocia.
Widoczna wyraźnie tendencja spadkowa PKB przy dynamicznym wzroście bezrobocia doskonale ilustruje tezę: o potencjalnych stratach na skutek bezrobocia (vide rachunek)
Wykres poniższy obrazuje deregulację polskiej gospodarki.
Wykres nr 1
Źródło: M.Kabaj: ,,Program przeciwdziałania ubóstwu i bezrobociu''. Raport
IPISS, Warszawa 2000r.
Zaprezentowane logiczne wywody zobrazowane dodatkowo wykresem wraz z zaprezentowanym rachunkiem strat pozwalają na sformułowanie oczywistego wniosku:
,,Produkcja'' oraz ,,import'' bezrobocia
nie jest rekompensowany przez wzrost (ok. 65%)
dochodów podatkowych państwa
pochodzących z praktycznie już prywatnego sektora kapitałowego!
(vide tabela)
Tabela Nr 1
Dochody z podatku dochodowego od osób prawnych (tys. zł)
Zestawiając ze sobą wartość wykonania podatków od osób prawnych
w skali kraju wynoszącą 16 308 000 000 zł ze stratami w wysokości około
96 000 000 000 z tytułu blisko 14% bezrobocia każdy myślący ekonomista
i rynkowiec musi dojść do wniosku, że sposób w jaki dokonuje się restrukturyzacji polskiej gospodarki niewiele ma wspólnego z rachunkiem opłacalności.
Ten obiektywny wniosek oparty o dość długi okres czasowy potwierdza, że w istocie osiągany wskaźnikowo wzrost gospodarczy nie jest rozwojem całego kraju a zaordynowana asymetria gałęziowa na korzyść sektora kapitałowego nie przynosi efektów któreby uzasadniały założone:
* dysproporcje gałęziowe w gospodarce,
* bezzatrudnieniowy model napędu wzrostu gospodarczego,
* koszty społeczne transformacji.
Dane zawarte w opracowaniu NIK-u pozwalają dostrzec charakterystyczną cechę polskiego rynku pracy jaką jest bardzo wysokie terytorialne zróżnicowanie bezrobocia.
Otóż wg danych z grudnia 1999 roku stopa bezrobocia rozkładała się terytorialnie jak poniżej:
* woj. mazowieckie - 9,6 %
* woj. śląskie - 9,9 %
podczas gdy
* woj. warmińsko-mazurskie - 22,8 %
Ponieważ jednak wielkość stopy bezrobocia rzędu 22 -25 % nie jest odosobniona w kraju należy uzmysłowić sobie i innym co to oznacza w wymiarze społeczno-ludzkim.
Otóż jeśli wiemy, że ilość bezrobotnych pozbawionych prawa do zasiłku - czytaj środków do życia wynosi około 83% to zakładając, że tylko 50% bezrobotnych w takich rejonach to jedyni żywiciele np. tylko 3-y osobowych rodzin to oznacza, że w takim rejonie pozostaje bez środków do życia aż:
[(22,8% x 0,5) x 3] x 83% = 28,3%
czyli ponad 1/4 żyjącej populacji. Tu rodzi się pytanie retoryczne:
Jakie racje polityczne czy ekonomiczne w postaci doktryn, hipotez, rachunku mogą dać legitymacje do działalności przynoszącej takie rezultaty o dalekosiężnych i wręcz nieludzkich skutkach?
Zwłaszcza, że państwo polskie także bezrobotnych uważa za podatników a zainteresowanie i pomoc powołanych agend rządowych dla bezrobotnych jest iluzją.
Polski rynek pracy w opinii Komisji Europejskiej
Na uwagę zasługuje fakt, iż nie należy spodziewać się aby starania Polski o przystąpienie do Unii Europejskiej wpłynęły na poprawę istniejącej sytuacji w zakresie bezrobocia, a raczej wręcz przeciwnie.
Z raportu opublikowanego przez Komisję Europejską (KE) wynika,
iż przystąpienie Polski do Unii Europejskiej może
zdestabilizować rynek pracy krajów "15".
Wynika to głównie ze znacznie niższych dochodów, zbyt dużego zatrudnienie w rolnictwie, a także faktu, że wzrost gospodarczy prowadzi w Polsce przede wszystkim do poprawy wydajności pracy, a nie zwiększenia zatrudnienia.
Możliwość masowej emigracji w poszukiwaniu pracy na zachodzie to jedna z głównych obaw, powstrzymujących "15" przed szybkim przyjęciem Polski do UE. Szczególnie niepokoi to Niemcy i Austrię, choć także m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech i Belgii liczba nielegalnie pracujących Polaków jest duża. Sięgająca 9,5% stopa bezrobocia jest zasadniczym problemem politycznym i społecznym w UE. Dlatego Unia Europejska opowiada się za odłożeniem - na wiele lat po przystąpieniu Polski do UE - prawa obywateli polskich do podejmowania tam legalnej pracy.
Z raportu komisji wynika, ze mimo szybkiego wzrostu gospodarczego ryzyko migracji Polaków na zachód w poszukiwaniu pracy pozostaje duże
i w praktyce musi nastąpić.
Dochód przypadający na statystycznego Polaka wynosił wprawdzie w ubiegłym roku 37% przeciętnej unijnej przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej, jeśli jednak liczyć go przy uwzględnieniu kursów walut - tylko
18% (w 1993 r. - 12%).
Według raportu, ryzyko emigracji jest tym większe, że poprawa sytuacji na polskim rynku pracy była w ostatnich latach wolniejsza niż wzrost PKB,
a liczba bezrobotnych ponownie intensywnie rośnie (vide wykres Nr ......).
Z analizy KE (posługującej się metodologia Eurostatu) wynika, że w Polsce dopiero od 1995 r. zaczęła rosnąć liczba miejsc pracy.
Wykres Nr 2
Źródło: GUS, Rocznik Statystyczny 1999r.
Według komisji, polski PKB wzrósł w latach 1993-97 o 27,4%, a liczba zatrudnionych - o 1,9%. Zdaniem Brukseli, tak będzie zapewne nadal, bo choć w okresie 1992-97 średnia wydajność robotnika przemysłowego zwiększyła się o 80%!, to wciąż jest mniejsza niż na zachodzie, a prawo pracy w tym przepisy podatkowe i regulacje płacowe zwłaszcza w sferze bezpośredniego zarządzania nie sprzyjają zwiększaniu zatrudnienia.
Komisja podkreśla, że:
* w Polsce pracuje tylko 57,4 % osób w wieku produkcyjnym,
* w Unii jest to 67,7 %,
* w USA - ponad 75 %.
Wśród krajów naszego regionu tak niski poziom aktywności zawodowej odnotowują Bułgaria i Macedonia.
W przypadku kobiet współczynnik ten spada w Polsce poniżej 50%.
KE zwraca uwagę na wysokie bezrobocie wśród osób w wieku 15-25 lat
(23,3 %) podkreślając, ze w Polsce liczba młodych ludzi pojawiających się na rynku pracy rośnie najszybciej w Europie: o 200 tys. rocznie.
Za kolejne "polskie zagrożenie" dla rynku pracy UE w raporcie uznaje się nadal zbyt duże zatrudnienie w rolnictwie. KE przyjmuje, ze udział pracujących na roli w całym zatrudnieniu wynosi 19% i podkreśla, że od 1995 roku wskaźnik ten zmalał o 4 pkt. proc., zaznaczając jednak, ze w UE jest to około 5%. W jej opinii słabością Polski jest także wciąż duży udział (32%) zatrudnionych w przemyśle, wynikający przede wszystkim z przerostów zatrudnienia w wielkich przedsiębiorstwach państwowych. Sytuacja Polski jest pod tym względem lepsza, niż np. Czech czy Rumunii, gdzie proces restrukturyzacji jest o wiele mniej zaawansowany.
Komisja zwraca uwagę, że rozwój gospodarczy i stabilizacja na rynku pracy to wynik przede wszystkim inicjatywy Polaków i zakładanych przez nich drobnych przedsiębiorstw, w mniejszym zaś stopniu - przejmowania przez prywatny kapitał majątku firm państwowych. Z kolei zagraniczni inwestorzy zaczęli się bardziej angażować od 1995 roku, gdy wzrost gospodarczy już trwał.
Komisja twierdzi, ze zmniejszenie ryzyka napływu emigrantów z Polski na zachód zależy przede wszystkim od tempa wzrostu gospodarczego. Z tego punktu widzenia KE ocenia krytycznie politykę prowadzoną w latach 1989-91 wskazując m.in. na:
* zbyt długo utrzymywane za wysokie stopy procentowe, które doprowadziły do zbytniego zadłużenia gospodarki,
* bardzo płynną politykę fiskalną prowadzoną w tym czasie wobec przedsiębiorstw państwowych uniemożliwiającą ich restrukturyzację i nie sprzyjającą prywatyzacji,
* "zbyt ostrą dyscyplinę makroekonomiczną i naiwny leseferyzm" pogłębiający kryzys gospodarczy.
KE wskazuje natomiast, ze "pragmatyczna, niechętna podejmowaniu ryzyka polityka lat 1992-97 pozwoliła na spektakularny i krótkotrwały sukces gospodarczy".
Jej zdaniem, spowolnienie wzrostu PKB od 1998 r. to wynik zarówno kryzysu w Rosji, jak i "schładzania" gospodarki.1
Aktywna i pasywna polityka na rynku pracy
Polityka państwa na rynku pracy w gospodarce rynkowej obejmuje część aktywną, mającą na celu redukcję bezrobocia, oraz część pasywną, której celem jest pomoc socjalna dla osób bezrobotnych.
Aktywna polityka na rynku pracy opiera się teoretycznie na:
* wykorzystaniu szeregu instrumentów fiskalnych (podatków, wydatków budżetowych) i pieniężnych (stopy procentowej, podaży pieniądza)
do oddziaływania na rozmiary agregatowego popytu na towary,
* organizowaniu publicznych programów zatrudnienia,
* subsydiowaniu zatrudnienia,
* organizowaniu szkoleń zawodowych itp.
Pasywna polityka państwa obejmuje różnorodne formy pomocy finansowej dla bezrobotnych. Należy tu wymienić przede wszystkim zasiłki dla bezrobotnych, jednorazowe odszkodowania dla osób zwalnianych z pracy oraz dodatki związane z wcześniejszym przechodzeniem na emeryturę. Najważniejszą formą pomocy finansowej są zasiłki dla bezrobotnych.2
Według danych z raportu NIK wskaźnik osób uprawnionych do zasiłków dla bezrobotnych wzrósł w ciągu 1999r. z 22,9% w grudniu 1998r. do 23,6% w grudniu 1999r.3 (wskazuje to na fiasko oddziaływań aktywnych - str. ...).
Poniższy wykres obrazuje w sposób jednoznaczny, że im dalej posuwamy się w transformację tym bardziej rozwierają się nożyce dysproporcje między uprawnionymi a nieuprawnionymi do otrzymywania zasiłku. Niezależnie
od obiektywnych warunków, które stwarza państwo bez udziału woli
i aktywności ludzi dotkniętych utratą pracy i pozbawieniem zasiłku. Wynika stąd jasno, że transformacja nie służy ogółowi społeczeństwa.
Natomiast kryteria takiego podziału w stylu ,,divide et impera'' nie zostały w ogóle sprecyzowane i poddane społecznemu osądowi.
Wykres Nr 3
Źródło: M.Kabaj: ,,Program przeciwdziałania ubóstwu i bezrobociu''.
Raport IPISS, Warszawa 2000r.
Na zasiłki dla bezrobotnych (bez składki na ubezpieczenia społeczne) wydatkowano kwotę 2.027.838 tys. zł, tj. 89,7% planu. Przeciętna wysokość zasiłku podstawowego w 1999r. wyniosła 392 zł (w 1998 - 363 zł).
? = 10,3% nie znajduje wyjaśnienia
Zagadnienie zasiłków dla bezrobotnych wiąże się nierozerwalnie
z zagadnieniem tzw. ,,pułapki bezrobocia''. Chodzi tu o opłacalność przebywania na zasiłku w porównaniu z podjęciem legalnej pracy i - tym samym - zrezygnowaniem z zasiłku. Generalnie relatywna opłacalność przebywania na zasiłku jest tym większa, im wyższy jest zasiłek w porównaniu z alternatywnym dochodem z legalnej pracy. A to z kolei zależy od:
* wysokości zasiłku,
* stopnia opodatkowania niskich dochodów, a więc dochodów z pracy.
Wyższe zasiłki zniechęcają do podejmowania legalnej pracy - wyrabiając jednocześnie postawę w bezrobotnych ,,to się należy'' wpędzając w ten sposób ludzi, którzy wcześniej stracili pracę, w pułapkę bezrobocia.
Podobny skutek ma progresja podatkowa w przedziale niskich dochodów. Oznacza ona bowiem, że dostaje się ,,na rękę'', tzn. po opodatkowaniu, mało pieniędzy.4
Należy podkreślić, że często osoby zatrudnione są wynagradzane na poziomie minimalnego wynagrodzenia, co często po opodatkowaniu i odjęciu kosztów dojazdu do pracy daje czasem niewiele ponad zasiłek dla bezrobotnych. Istnienie takiej sytuacji działa zniechęcająco na społeczeństwo
i część osób woli wziąć zasiłek licząc na to, że coś się dorobi ,,na czarno''.
Ponadto konieczność wspierania bezrobotnych w postaci zasiłków ma jeszcze inny demotywacyjny charakter. Zasiłki bowiem stanowią część składową wydatków opłacanych przez podatników. Wzrost wydatków na tę pomoc nakłada większy ciężar na pracowników płacących podatki. Z tego powodu, grupy pracujące mogą mieć mniejszą motywację do pracy.
Zarówno aktywna jak i pasywna polityka na rynku pracy jest finansowana z Fundusz Pracy. Skoro stopa bezrobocia rośnie
(z 10,4% w 1998 roku do 13,0% w 1999 roku) warto może zastanowić się nad zależnością:
PONOSZONE NAKŁADY - OSIĄGANE EFEKTY
Wydatki z Funduszu Pracy w 1999r w porównaniu do roku 1998
były wyższe w ujęciu nominalnym o 762.921 tys zł, tj. o 15,8%, a realnie o 8%.
Jak wynika z danych statystycznych
za zwiększonymi nakładami nie idą w parze lepsze wyniki
w postaci niższego bezrobocia!
Warto więc może zastanowić się nad sposobami wykorzystywania tych środków:
* na zasiłki dla bezrobotnych (bez składki na ubezpieczenia społeczne) przeznaczono 2.27.838 tys. zł,
dla porównania
* na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu wydatkowano kwotę 1.430.384 tys. zł. Kwota ta w porównaniu z wydatkami w 1998 r. jest niższa nominalnie o 8,4%, a realnie o 15%.
Wyjaśnia to w pewnym stopniu osiągnięte efekty w sferze zwalczania bezrobocia. Stawianie na pasywną politykę na rynku pracy na pewno nie przyniesie zmniejszenia liczby bezrobotnych. Wykres Nr 4 obrazuje stosunek ponoszonych nakładów do osiąganych efektów.
Wykres nr 4
Wzrost bezrobocia
oraz spadek dochodów i wydatków Funduszu Pracy, 1998 - 2000
(1997 = 100).
Wydatki funduszu pracy planowane w 2000 r. będą zbliżone do roku poprzedniego. Nastąpił dalszy, niewielki spadek dotacji z budżetu państwa w kategoriach realnych (ok. -2,8%), również dochody ze składki obowiązkowej realnie nie zwiększą się. Natomiast wszystkie prognozy sugerują, że bezrobocie będzie rosło (vide wykres). Nastąpi więc dalszy regres w polityce rynku pracy, a rozpiętości między potrzebami a środkami pogłębią się, co wpłynie na poszerzenie się sfery ubóstwa. Niekorzystną sytuację pogłębia jeszcze bardziej sposób dzielenia środków na programy aktywnego zwalczania bezrobocia. Połowę tych skromnych środków pozostawiono w rezerwie KUP (Krajowy Urząd Pracy), w wielu powiatach przyznane środki stanowią 30 - 50% w porównaniu z 1999 r.
Widoczny wyraźnie regres nakładów wskazuje na wewnętrzne błędy transformacji gospodarki, która coraz mniej zarabia na likwidację rosnących skutków w miarę upływu czasu, który winien przynosić poprawę relacji gospodarczych i społecznych.
Ekonomiczne skutki bezrobocia
Bezrobocie jest marnotrawstwem czynników wytwórczych. Dobra
i usługi, które mogłyby być wyprodukowane przez bezrobotnych, stracone są praktycznie bezpowrotnie. Zwiększona produkcja w przyszłości nie nadrobi tego, co mogłoby być wyprodukowane, gdyby bezrobotni pracowali. Należy tutaj zadać pytanie:
Czy Polska w obecnej sytuacji gospodarczej
może pozwolić sobie na ,,stricte'' doktrynalny
bezzatrudnieniowy wzrost gospodarczy?!
Rachunku takiej opłacalności nie przedstawiono
a doktryna powyższa jest praktykowana!
W ,,Uzasadnieniu'' założono, że w 1999r. zatrudnienie w gospodarce narodowej wyniesie 9.863 tys. osób i w stosunku do zatrudnienia z roku 1998r. będzie większe o 96 tys. osób, czyli o ok. 1%.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego przeciętne zatrudnienie w gospodarce narodowej (bez resortów obrony narodowej oraz spraw wewnętrznych i administracji) było w 1999 r o ok. 49 tys. osób (o 0,6%) mniejsze niż w roku 1998 i o ok. 150 tys. osób mniejsze niż przewidywano
w ,,Uzasadnieniu''.
Czy w warunkach zmniejszającego się zatrudnienia można mówić
o solidnych podwalinach wzrostu i rozwoju gospodarczego, czy raczej
o krótkotrwałym wzroście, bez cech rozwoju który prędzej czy później musi niekorzystnie odbije się na polskiej gospodarce?
Teoretycy makroekonomii wskazują na prawo Okuna które głosi, że na każdy procent, o jaki faktyczna stopa bezrobocia przewyższa naturalną stopę bezrobocia(, realny PKB jest o 3% niższy od potencjalnego PKB przy pełnym wykorzystaniu zdolności produkcyjnych.
Jeśli np. przyjmiemy, że naturalna stopa bezrobocia wynosi 5% zasobów siły roboczej, zaś faktyczna stopa bezrobocia przewyższa stopę naturalną o 3%, wówczas zgodne z prawem Okuna realny PKB będzie mniejszy od potencjalnego PKB o 9%. Jest to szacunkowa ocena skali niewykorzystania istniejących zdolności produkcyjnych, spowodowana wyższym bezrobociem niż przyjęta stopa bezrobocia naturalnego.
Jak się ma praktyka gospodarcza do prawa Okuna? Wygląda na to, że nie potrafimy wyciągnąć z niego słusznych wniosków, ciągle bowiem ogranicza się miejsca pracy i rosną zastępy bezrobotnych!
Ignorancja obiektywnych praw to nienajlepszy instrument
realizacji praktyki ekonomiczno-gospodarczej w jakimkolwiek kraju.
Obecnie ze zrozumiałych ekonomicznie względów kładzie się coraz większy nacisk na rozwój technik kapitałochłonnych - implikują one większe nakłady na nowoczesne technologie kosztem ilości zatrudnianych osób bez gwarancji.
Występuje tutaj efekt substytucji, czyli zastępowania jednego czynnika produkcji innym. W tym przypadku zastępowanie czynnika pracy, czynnikiem kapitału burzy to harmonijny rozwój. Jest to nierozerwalnie związane z faktem, iż wyższemu poziomowi kapitałochłonności odpowiada wyższe tempo wzrostu wydajności pracy. Wzrost wydajności powoduje brak konieczności zatrudniania kolejnych pracowników, ze względów ekonomicznych wynikających z chęci zminimalizowania kosztów produkcji, ogranicza się ilości zatrudnionych do niezbędnego minimum.
Więcej osób bezrobotnych z wyższym wykształceniem
Obecnie obserwuje się niepokojącą tendencją do zwiększania się odsetka osób z wykształceniem wyższym - od 1,3 % w 1996r. do 2,0 % w 1999r.
Bez pracy pozostaje więc coraz więcej osób które dysponują dużym potencjałem intelektualnym.
Jest to szczególnie niekorzystne, państwo traci bowiem możliwość wykorzystania wysokich kwalifikacji i umiejętności osób, na których wykształcenie poniesiono często wysokie nakłady, które przy takim trendzie są faktycznie niezwracalne.
Czy Polskę stać na to by marnotrawić już zainwestowane
w wykształcenie społeczeństwa pieniądze?
Z czego wynika fakt samoistnego i chyba świadomego pozbawiania się korzyści i dochodów z podatków mogących wynikać z pracy tych osób.
Społeczne skutki bezrobocia
Oprócz niekorzystnych konsekwencji gospodarczych zjawisko bezrobocia niesie za sobą również niekorzystne skutki społeczne.
Bezrobocie jest z reguły większe na obszarach peryferyjnych wielkich miast, w rejonach słabo rozwiniętych, na obszarach poddanych restrukturyzacji w przemysłach surowcowych i przetwórczych.
Brak miejsc pracy, złe warunki życia i środowiska, bieda i izolacja prowadząca do powstania tzw. wspólnot desperacji i rozpaczy. Wielu mieszkających w takich wspólnotach nie ma nadziei na przyszłość, ani dość środków do życia.
Im dłużej ktoś pozostaje bez pracy, tym mniej staje się interesujący dla potencjalnych pracodawców, ponieważ jego umiejętności stopniowo się dezaktualizują. Wynika to także z uprzedzenia pracodawców do ludzi żyjących przez dłuższy czas z zasiłku lub zapomogi społecznej.
Nawet gdy bezrobocie ogólnie ulega zmniejszeniu, pojawiające się nowe miejsca pracy otrzymują przeważnie osoby bezrobotne dopiero od niedawna, młode i cieszące się dobrym zdrowiem.
Przy dłuższym okresie pozostawania bez pracy rozpoczyna się proces destrukcji. Wyraża się on:
* znaczące zubożenie społeczności bezrobotnych,
* brakiem kontaktu ze znajomymi,
* izolacją społeczną,
* brakiem zaufania dla samego siebie,
* dysfunkcją rodziny, degradacją społeczną,
* spadkiem kondycji intelektualnej i duchowej,
* pogorszeniem zdrowia psychicznego i fizycznego, bardziej ograniczonym dostępem do rynku mieszkaniowego,
* mniejszymi możliwościami transportu,
* niewystarczającym stopniem mobilności zawodowej,
* zwiększonymi trudnościami znalezienia nowej pracy.
W Polsce sytuację utrudnia dodatkowo panujący wśród pracodawców pogląd ,,na twoje miejsce czeka 10 następnych''. Takie podejście wpływa istotnie na sposób traktowania pracowników oraz na sposób w jaki tracą oni pracę.
Warto przyjrzeć się w jaki sposób można by zwalniać, aby zmniejszyć maksymalnie społeczne skutki zwolnienia.
,,Outplacement''
,,Outplacement'' to usługa, której przedmiotem jest przekwalifikowanie odchodzących pracowników, tak aby rozstanie z nimi odbyło się w jak najmniej zaognionej atmosferze.
W Polsce tylko nieliczne, duże i szanujące się firmy zwracają uwagę na kwestię zwalniania pracowników. Wbrew pozorom sposób zwalniania jest niezmiernie ważny i ma wpływ zarówno na zwalnianego jak również pośrednio na firmę o czym często pracodawcy zdają się zapominać.
Zła opinia pracodawcy może w przyszłości utrudniać rekrutację wykwalifikowanych i najbardziej wartościowych kadr. Niekorzystny wizerunek pracodawcy powoduje także wyraźny spadek wydajności pracy u tych, których wprawdzie nie zwolniono, ale i tak tracą poczucie własnej wartości.
Tak więc, opanowanie sztuki możliwie delikatnego wyprowadzenia pracowników z przedsiębiorstwa oraz łagodzenia skutków tego rozstania to nie tylko kwestia tzw. kultury firmy.
,,Outplacement'' to także rezultat kalkulacji zysków i strat.
Niestety nie można powiedzieć na razie aby ,,outplacement'' był w Polsce rozpowszechniony. Jest on kosztowną usługą - najwięcej kosztuje jednak brak outplacementu.5
Pomimo tego ciągle przyjmuje się raczej
tradycyjną konwencję zwolnienia i przysłowiowego ,,wyrzucania na bruk''!
Tymczasem jak wynika z badań psychologów: Polacy, którzy tracą pracę, potrzebują na początku dużo większego wsparcia psychologów niż mieszkańcy krajów zachodnich, a o dziwo psycholodzy także poszukują pracy.
Przebieg długotrwałego procesu poszukiwania pracy oraz jego wpływ na morale i postawę człowieka prezentuje wykres nr 5
Wykres Nr 5
Szok odrzucenia
FAZA I - poszukiwanie pracy
* najwyższy poziom zapału i chęci podjęcia pracy,
* wiara we własne możliwości,
* pewność swoich kwalifikacji i umiejętności.
FAZA II - szok odrzucenia
* spadająca motywacja do podjęcia pracy,
* utrata poczucia własnej wartości
* zwątpienie, rozczarowanie,
* zrywanie związków międzyludzkich,
* depresja i myśli samobójcze.
Kilka razy w ciągu naszego życia musimy przejść przez ten bolesny proces.
Okres trwania obu faz jest sprawą indywidualną każdego człowieka, zależy to od sposobu reakcji na stres, istnienia lub braku procesu ,,outplacementu'', który z całą pewnością pomaga zapobiegać wejściu w II fazę.
W warunkach polskich nabiera to szczególnego znaczenia z uwagi na długi okres pozostawania bezrobotnym.
Długi okres pozostawania bez pracy wiąże się więc z wieloma niekorzystnymi konsekwencjami dla osób bezrobotnych.
Struktura bezrobotnych według czasu pozostawania bez pracy
w latach 1992-1999 (w %)
Źródło: GUS, Roczniki Statystyczne Pracy 1996-1999, KUP, Informacja
o stanie i strukturze bezrobocia w grudniu 1999.
Finanse państwa a bezrobocie
Zarówno konieczność wypłaty zasiłków dla bezrobotnych jak również fakt, iż w roku 1999 spośród wszystkich bezrobotnych 76,4%6 osób pozbawionych było prawa do zasiłku ma istotne znaczenie dla finansów państwa. Należy postawić sobie następujące pytanie:
Z czego żyją ci ludzie, skoro nie otrzymują zasiłku?
Muszą przecież zaspakajać swoje podstawowe potrzeby, wiąże się to nierozerwalnie z koniecznością posiadania określonych dochodów.
Ludzie ci korzystają więc albo z pomocy społecznej, albo starają się radzić sobie w inny niezgodny z prawem sposób:
* działają w szarej strefie gospodarki - pozbawiając państwo wpływów z podatków,
lub
* wpływają na notowany znaczny wzrost przestępczości - przy niskiej wykrywalności (vide wykresy).
W obu tych przypadkach państwo ponosi ewidentne straty, których skutki ponosi volens - nolens społeczeństwo i jego najuboższe warstwy z których ściągalność jest najłatwiejsza i najskuteczniejsza (vide dane NIK-u).
Wykres nr 6
Źródło: GUS, Mały Rocznik Statystyczny 2000r - wersja elektroniczna.
Wykres nr 7
Źródło: GUS, Mały Rocznik Statystyczny 2000r - wersja elektroniczna.
Przedstawione powyżej diagramy dobitnie ilustrują bardzo niebezpieczną i groźną tezę, że wraz ze wzrostem bezrobocia rośnie przestępczość przy spadającej jej wykrywalności!
Zjawisko bezrobocia na stałe wpisało się już w krajobraz społeczno-ekonomiczny Polski. To, że ono istnieje nie oznacza wcale, że należy się z tym biernie zgadzać i akceptować bezkrytycznie ten fakt czekając na efekty działań ,,niewidzialnej ręki rynku''.
Uzmysłowienie sobie skutków jakie niesie za sobą pozostawanie bez pracy dużej rzeszy osób zarówno dla gospodarki jak i dla bezrobotnych, pozwala spojrzeć na tych ludzi nie przez pryzmat statystyk i procentów, ale jak na osoby ponoszących bezpośrednio koszty transformacji polskiej gospodarki. Świadomość ta powinna być pierwszym krokiem do opracowywania skutecznych programów zwalczania tego zjawiska.
Przypisy:
1 wg danych GUS
2 "Obawy o rynek pracy". Rzeczpospolita Nr 220/99r.
3 Roman Milewski: "Elementarne zagadnienia ekonomii". Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1997r.
4 "Analiza wykonania budżetu państwa i założeń polityki pieniężnej w 1999 roku" - Tom I. Najwyższa Izba Kontroli - Nr ewid. 60/2000.
5 L. Balcerowicz: "Państwo w przebudowie". Wydawnictwo ZNAK, Kraków 1999r.
6 Istnienie bezrobocia naturalnego oznacza, że chęć podjęcia pracy i chęć zatrudnienia nie pokrywają się z ich realizacją. Występują bowiem różnice niedostosowania o charakterze frykcyjnym lub strukturalnym, które powodują, że zamierzenia zarówno po stronie pracodawców, jak i pracowników nie zawsze dają się w pełni urzeczywistnić.
7 Alicja Hendler: "Outplacement czyli troskliwe pa pa". Businessman Nr 70, marzec 98r.
8 Według danych z raportu NIK wskaźnik osób uprawnionych do zasiłków dla bezrobotnych wzrósł w ciągu 1999r. z 22,9% w grudniu 1998r. do 23,6% w grudniu 1999r.
|
|