Witold
St.Michałowski
tel./fax (022) 872-04-30,789-61-08
e-mail:psbr@polbox.pl
Od wydawcy ,,Rurociągów"
Cząsteczki gazu płynące Gazociągiem Tranzytowym ze wschodu na zachód nie mają paszportów. Są skumulowaną energią, strategicznym surowcem, znaczącym argumentem w uprawianych przez światowych gigantów grach na geopolitycznej szachownicy ziemskiego globu. Mają też swoją cenę. Malejącą dla niektórych odbiorców w miarę wzrostu odległości od ukrytych pod wieczną zmarzliną gazowych pól Syberii. Jak dotychczas wygląda na to, ze ceny rosyjskiego gazu nie mają żadnego związku z kosztami jego wydobycia i przesyłu.
Biją światowe rekordy ekonomicznych absurdów rodem z tak niedawno minionej epoki. Jak można wytłumaczyć fakt, że dla ukraińskich odbiorców gaz kosztuje 80 USD za 1000 m3, dla nas kilkanaście procent więcej, dla Białorusinów 35 USD za 1000 m3, a Niemcy płacą mniej więcej połowę tego co my.. Negocjatorzy GAZPROMU uzyskawszy w niezwykle zagadkowy sposób zwolnienie z opłaty tranzytowej za przesył gazu przez terytorium III RP w krajach UE mogą rozdawać gazowe karty. Są niewątpliwie najtańsi.
Uzyskując gwarancje zakupu w Kontrakcie Stulecia ogromnej ilości gazu i sfinansowanie przez polskich podatników kosztów budowy niepotrzebnego naszemu krajowi gigantycznego gazociągu zyskali daleko idącą życzliwość swoich niemieckich i francuskich partnerów. Polska została zmuszona do bardzo poważnej redukcji wydobycia węgla aby w bilansie potrzeb energetycznych znalazło się miejsce dla syberyjskiego gazu. Wyśrubowana zaś jego cena gazu dla polskich odbiorców umożliwi wcześniej czy później przejęcie za bezcen polskiego przemysłu nawozów sztucznych przez światowe koncerny. Gaz ziemny jest głównym surowcem używanym do ich produkcji. We Francji i w Niemczech producenci nawozów sztucznych kupują go taniej więc nie należy się dziwić, że będą go sprzedawali odpowiednio taniej i polskim rolnikom.
Ostatnio na łamach prestiżowego branżowego czasopisma NAFTA & GAZ BIZNES dr Andrzej Piwowarski doradca prezesa Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa ujawnił, że ROMGAZ udostępniając dostęp do rumuńskiej sieci niemieckiemu WINTERSHALLOWI związanemu z GAZPROMEM już parę lat temu pobierał 2,7 USD za przesłanie 1000 m3 gazu na odległość 100 km. Jest to zaledwie o 5 centów mniej od opłaty jaką powinna pobierać Polska sugerowanej w publikacji na łamach ostatnich RUROCIAGÓW przez amerykańskiego eksperta .Johna Cieślewicza.
Niestety dotychczasowe skierowane do Rządu RP apele o podjęcie negocjacji ze stroną rosyjską które musiały by doprowadzić do odkupienia od spółki GAZPROMU znaczącej części udziałów przebiegającego przez Polskę odcinka Gazociągu Tranzytowego co pozwoli raz na zawsze uzdrowić istniejącą sytuację pozostają bez echa. Można nie brać pod uwagę nie kochanych przez rządzącą koalicję apeli działających na wsi związków zawodowych oraz SIERPNIA 80. Ale ignorowanie opinii suwerennych intelektualnie ekspertów z Polskiego Lobby Przemysłowego i wielu posłów w tym jednego z b. premierów i ministrów ma już niestety inny wymiar. Konieczność pilnego podjęcia renegocjacji pakietu wasalnych porozumień gazowych z GAZPROMEM przerasta jak widać zdolności pojmowania polskiej racji stanu przez obecnych decydentów. Wcześniej czy później musi to doprowadzić do poważnego pogorszenia niezwykle dla naszego kraju ważnych dobrych stosunków z Rosją. Można mieć tylko nadzieje, że niedawno wybrany pragmatyczny prezydent Putin przywoła do porządku swoje służby, że najwyższy już czas aby zrezygnowały z dotychczasowych metod działalności na terenie byłych demoludów. Są zbyt brutalne, mało finezyjne i mogą się okazać w ostatecznym rozrachunku diabelnie kosztowne. Politycznie również.Zamykanie ust oponentom przez wytaczanie im spraw o ochronę dóbr osobistych agentów wpływu GAZPROMU w kraju nad Wisłą których nazwiska dzięki internetowi i niezależnej prasie polonijnej są powszechnie znane również w Australii i w Stanach Zjednoczonych jest zabiegiem nie tylko śmiesznym ale wręcz dla interesów rosyjskich szkodliwym i co najważniejsze nie skutecznym. Przestrzegając jednak obowiązującego w III RP porządku prawnego w imieniu FUNDACJI ODYSSEUM dotychczasowego wydawcy RUROCIAGÓW i swoim własnym muszę zakomunikować, że prawomocnymi orzeczeniami sądowymi zostałem skazany na wysoką grzywnę której nigdy nie będę w stanie zapłacić, zajęcie samochodu, renty i wynagrodzenia za pracę oraz co jest dużo bardziej dotkliwe na pisemne przeproszenie za nazwanie agentami wpływów GAZPROMU panów .A. Gudzowatego A.Findzińskiego i A.Bracha oraz K.Adamczyka i paru pomniejszych urzędników odpowiedzialnych za wynegocjowanie niekorzystnych dla strony polskiej kontraktów ze stroną rosyjską.
Wysoki Sąd niestety w znacznej części rozpraw w 5 czy 6 równolegle toczonych sprawach będących pokłosiem mego polemicznego z dyrektorem PGNiG J.Tokarzewskim artykułu opublikowanego w PRZEGLĄDZIE TECHNICZNYM w grudniu 1996 r. i parę miesięcy późniejszych publikacji w TYGODNIKU SOLIDARNOŚC orzekając zaocznie wyroki skazujące, nie wyrażał zgody na przesłuchiwanie świadków obrony. Odmówił również przyjęcia dowodów twierdząc, że nie są nimi kserokopie dokumentów. Nie ośmielając się kwestionować prawomocnych wyroków niezawisłych sądów mam tylko nadzieję, że lektura dokumentów dotyczących Kontraktu Stulecia których publikację rozpoczyna się na stronach internetowych www.wzz.org.pl będzie dla wielu bardzo interesująca.
Witold Michałowski