Witold
St.Michałowski
tel./fax (022) 872-04-30,789-61-08
e-mail:psbr@polbox.pl
Choroba polskich elit
Realizowana przez obecny Rząd III RP polityka techniczno-ekonomiczna powinna być jednym z zasadniczych elementów polityki wewnętrznej, prowadzić do intensyfikacji procesów transferu nowoczesnych technologii z zagranicy oraz wdrażania ich w kraju.
W zakresie małych i średnich przedsiębiorstw jest to ustawowe i podstawowe zadanie powołanej do życia w 1996 roku Agencji Techniki i Technologii oraz jej regionalnych odpowiedników.
Zadanie tym bardziej ważkie, że po wejściu do NATO , przygotowując integrację gospodarki III RP z krajami Unii Europejskiej staje się ono pilną koniecznością. Jest też koniecznym zharmonizowanie krajowych standardów technicznych, oraz systemów jakości z obowiązującymi w UE.
Warto choćby skrótowo zająć się problematyką dotychczas pomijaną przez przeważająca większość wysoko naukowo utytułowanych autorów podejmujących temat transferu technologii. Jednym z nich był autor BIAŁEJ KSIĘGI POLSKA-UNIA EUROPEJSKA ,NAUKA I TECHNOLOGIA wydanej pod auspicjami Urzędu Rady Ministrów, Biura Pełnomocnika Rządu ds. Integracji Europejskiej oraz Komitetu Badań Naukowych.
Przez ostatnie dziesięciolecia nastąpił drastyczny spadek innowacyjności naszej gospodarki. Zgodnie z Rocznikiem Statystycznym w latach 1980 a 1990 ilość zgłoszonych projektów wynalazczych, w skali całego kraju spadła aż o przeszło 1/3 osiągając wskaźnik 1: 10.000.
Zaledwie jeden zgłoszony projekt wynalazczy na 10.000 mieszkańców.
Należy podkreślić, że chodzi tu o projekty .Podobnie kompromitujące dane dotyczą ilości zarejestrowanych patentów, wzorów użytkowych etc.
To już nie jest tylko zatrważający sygnał, że w naszym społeczeństwie zachodzą niekorzystne procesy mające związek z transformacją systemową gospodarki. To znak, że zaczęliśmy się cofać w rozwoju cywilizacyjnym.
Tak jest cofać, mimo że, w wielkich miastach pełne wszelkiego dobra witryny sklepowe i ilość sprzedawanych samochodów będzie jeszcze przez pewien czas dość skutecznie maskowała stan faktyczny.
Do głównych stymulatorów innowacyjności gospodarki powinien należeć odpowiednio wysoki poziom i zakres badań naukowych. Tak jest .na całym cywilizowanym świecie.
Nie sposób nie zgodzić się z stwierdzeniem zawartym w cytowanej BIAŁEJ KSIEDZE, że" w rozwoju cywilizacyjnym, ogromną rolę ogrywają elity intelektualne, kulturotwórcze, opiniotwórcze" Oczywiście tak. Tylko że mało kto uświadamia dziś sobie, że mechanizm generacji elit w Polsce jest od paru wieków zainfekowany śmiertelną chorobą. Ona właśnie doprowadziła do upadku i wyeliminowania z mapy politycznej Europy jedne z największych terytorialnie państw jakim była pod koniec XVIII wieku Rzeczypospolita.
Za tragedię rozbiorów nie wińmy sąsiadów. Warto zapoznać się z opinią Carla von Clausewitza .jaką ma on o ówczesnych mu polskich elitach..
"Ich nikczemne obyczaje państwowe i niezmierzona lekkomyślność szły ręka w rękę i w ten sposób pędzili w przepaść. Na długo przed podziałem Polski Rosjanie czuli się tam jak u siebie w domu-pojęcie niepodległego, odgraniczonego z zewnątrz państwa już nie istniało i było rzeczą najpewniejszą ,że Polska ,gdyby nie uległa rozbiorom, stałaby się prowincją rosyjską...Żądać jednak, aby utrzymanie jakiegoś państwa było troską tylko sił zewnętrznych ,to doprawdy zbyt wiele" ( O WOJNIE str.449.450 Wydawnictwo TEST Lublin 1995.)
Pamiętających niedawną wypowiedź Jana Jeziorańskiego, w wywiadzie telewizyjnym poraża zbieżność ocen dotyczących zdolności do obrony naszego terytorium byłego dyrektora radia Wolna Europa z wcześniejszą o blisko dwieście lat niemieckiego generała.i...ostatnio na łamach Gazety Wyborczej opublikowanym stanowiskiem rosyjskiego MSZ w sprawie agresji Armii Czerwonej w dniu 17 września 1939 roku.
Musimy niestety sine ira et studio uświadomić sobie, że pożal się Boże "elity" III RP są w znaczącej części nader kontrowersyjnej proweniencji, znacząco rzutuje i musi rzutować na ich jakość.
W którym z demokratycznych krajów świata zaliczano by do elity władzy osobników, których nazwiska wprawdzie nie znikają od lat z pierwszych stron gazet ale okazali się być w niezbyt odległej przeszłości płatnymi agentami tajnych służb utrwalającymi dominację nad krajem śmiertelnego wroga. lub agentami zaoceanicznego imperium traktującego nader instrumentalnie lokalnych "wojowników o wolność"
To przecież członkowie naszych obecnych "elit" finansowych zajmujący czołowe miejsca w rankingach najbogatszych , skutecznie unikają płacenia podatków. Oni też są bohaterami różnego rodzaju afer "przekrętowych" biorą udział w praniu brudnych rubli, handlu bronią, amfetaminą i są związani z mafiami przemycającymi na wschód kradzione w krajach UE samochody.
Jest powszechnie znane nazwisko b.przewodniczącego ważnej sejmowej komisji, człowieka który jako wysoki urzędnik państwowy przeforsował zawarcie niekorzystnego dla kraju kontraktu z GAZPROMEM przez co płatnicy podatków .w III RP będą tracili przeszło miliard dolarów rocznie.
Jest również powszechnie znane nazwisko oficjalnego agenta wpływów tegoż koncernu który często korzystając z pośrednictwa pozostającego w jego służbie adwokata-parlamentarzysty "wpływa" skutecznie na kogo trzeba aby interesom spółki GAZPROMU w III RP nie stałą się krzywda.
To są obecnie wybitni przedstawiciele polskich elit. Chyba zresztą w dalszym ciągu należą do nich, najzwyklejsi osądzeni już przestępcy w rodzaju panów Bagsików, Grobelnych, senatorów Baranowskich etc.etc.
Lektury HAŃBY DOMOWEJ Jacka Trznadla, czy CZERWONEJ MSZY Bogdana Urbankowskiego dostarczają wiele przykładów kim byli ludzie którzy w okresie komunistycznego zniewolenia PRL robili błyskotliwe kariery, służąc ideologicznym interesom sowieckiego suwerena PRLu, osiągając godność członków KC partii komunistycznej a dziś zaliczają się do: kręgów opiniotwórczych elit intelektualno- kulturalnych. Występują też nader często w środkach masowego przekazu w charakterze "moralnych autorytetów"
To samo zjawisko dotyczy inteligencji technicznej. Nader liczni jej przedstawiciele masowo przecież zasilali szeregi partyjnej nomenklatury PRLu.
Chyba wszyscy pamiętamy, że zasadniczym gwarantem karier jej członków była dbałość o gospodarczo imperialne interesy Związku Sowieckiego. Warto też sobie uzmysłowić fakt, że to głównie przedstawiciele inteligencji technicznej z centralnych urzędów niezwykle skutecznie jeszcze w 10 lat po dość spektakularnym i raczej niespodziewanym odzyskaniu niepodległości skutecznie bronią interesów ex-radzieckich towarzyszy z GAZPROMU.
Dlatego też o renegocjacjach wasalnego pakietu porozumień gazowych z Rosją na razie nic nie słychać mimo, że ich warunki naruszają podstawowe interesy Skarbu Państwa RP. Pytanie czyich interesów bronią w tym przypadku elity techniczne III RP musi jak na razie pozostać pytaniem retorycznym.
W sytuacji w której uważa się powszechnie, że elity naukowe są w Polsce zbyt wąskie a finansowanie nauki zbyt szczupłe wobec potrzeby rozszerzenia elit zagadnieniem pierwszoplanowym jest znalezienie odpowiedzi na pytanie.
Jakie naprawdę mają być te elity. Jak ukształtowane i jakie wartości uważające za własne. Bez jasnego i uczciwego rozstrzygnięcia tego problemu trudno będzie stawić czoła wyzwaniom jakie nas jak naród i społeczeństwo będą nas czekały w nadchodzącym wieku.
Kształcenie dobrych inżynierów jest kosztowne. Kształcenie zaś wysokokwalifikowanych ludzi nauki jest procesem trudnym i niezwykle drogim. Nie wolno narażać pieniędzy podatników na gigantyczne marnotrawstwo jakim jest obserwowany na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza exodus absolwentów polskich wyższych uczelni i młodych pracowników naukowych do krajów o wyższym poziomie materialnego bytowania.. W tej sytuacji apele o zwiększenie kwot na rozwój nauki polskiej mogą zabrzmieć fałszywie i uderzać w pęknięty dzwon..
Bez wychodowania, tak jest wychodowania, a jest to proces dość długotrwały i wcale niełatwy nieskażonych bakcylem służalczości wobec obcych interesów zarówno tych z wschodu jak i tych z zachodu nowych prawdziwie polskich elit jest niezwykle dyskusyjną sprawa dalszego utrzymywanie istniejącej struktury organizacyjnej i systemu finansowania rozwoju nie tylko nauk technicznych. Z zagadnieniem tym jest nierozerwalnie związany problem maksymalnie efektywnego transferu nowych technologii i wytworzenia w ramach narodowej gospodarki struktury innowacyjności otaczanej w krajach Unii Europejskiej szczególną opieką.
Polska dla krajów Unii Europejskiej ma w zasadzie tylko dwa atuty. Unikalne pomostowe czy też tranzytowe położenie geograficzne i niedługo już przeszło 40 milionowy rynek zbytu..
Niestety ciągle jeszcze nie potrafimy w wystarczający sposób tych atutów wykorzystać, a przecież. każdy z krajów o gospodarce rynkowej zażarcie walczy o rynek zbytu na swoje towary i w dla pokonywania konkurencji gotów jest do daleko idących kompromisów.
Polską racją stanu powinno być utrzymanie bazującej na własnych paliwach kopalnych suwerenności energetycznej oraz maksymalne rozszerzenie współpracy małych i średnich przedsiębiorstw, a więc tych które są w stanie przysporzyć stosunkowo najwięcej nowych miejsc pracy z tymi zagranicznymi firmami które gotowe byłyby właśnie u nich ulokować swoje zlecenia.
Obszarami takiej współpracy już od dawna może i powinien być przemysł rolno-spożywczy przy maksymalnym wykorzystaniu pracy nakładczej członków gospodarstw rodzinnych, wykorzystujących w możliwie szerokim zakresie alternatywne źródła energii w tym biogaz i ekopaliwa oraz uruchomienie szerokiego asortymentu produkcji części zapasowych i różnego rodzaju podzespołów dla stosowanej w wojskach NATO broni.
Polską racją stanu jest też dziś tak jak i przed wiekami wykorzystanie pomostowego położenia geograficznego i udzielnie pomocy polskim firmom w zacieśniania różnego rodzaju kontaktów z partnerami na Ukrainie oraz w islamskich krajach basenu Morza Kaspijskiego i Morza Czarnego.
Trudno jest przecenić w tym przypadku rolę jaką mogłyby i powinny odegrać nasze elity biznesowo-techniczno-naukowo-polityczne.
Najbliższa dekada pokaże czy i jak potrafiły temu zadaniu sprostać?
Witold Michałowski