Jesteś w: STRONA GŁÓWNA Opracowania
 

Skok na rurę!



Dwiema rurami o średnicy 140 cm ma popłynąć przez Polskę do Niemiec gigantyczna ilość gazu, wystarczająca do ogrzania połowy Europy. Część tego gazu będziemy musieli kupić. Szczegóły porozumienia zawartego 25 sierpnia 1993 roku między rządami Polski i Rosji, długo pozostawały nieznane opinii publicznej. Ich ujawnienie wywołało skandal. Niezależni eksperci określili dokument jako "przestępczą zmowę osób biorących udział w transakcjach gazowych z Rosją".

Przez długi czas jedynym człowiekiem, który walczył z rosyjską "gazrurą" był Witold Michałowski - inżynier, światowej klasy specjalista w zakresie budowy rurociągów dalekiego zasięgu.

Jeden z niewielu w Polsce specjalistów, którzy dokładnie wiedzą "o co w tym wszystkim chodzi". Później samotną kampanię Michałowskiego wsparli rolnicy, przez których pole przebiega rurociąg i "Samoobrona" Andrzeja Leppera. Stowarzyszenie "Jesteśmy w Europie" zażądało negocjacji wasalnego kontraktu. Protest wołającego na puszczy podjęli nieliczni naukowcy, ekonomiści i parlamentarzyści, dla których dobro państwa jest wartością nadrzędną, ważniejszą od osobistej kariery i wymogów specyficznej "poprawności politycznej", jaką od lat terroryzuje się w Polsce polityczny establishment. W końcu problem zauważyły nawet środki informacji, przez długi czas dotknięte w temacie "gazrury" zadziwiającą głuchotą.

Witold Michałowski przedstawił swoje argumenty w dwóch książkach : "Tranzytowy przekręt stulecia " i "Skok na rurę". Promocja ostatniej odbyła się 16 grudnia 1998 r. w siedzibie Stowarzyszenia Literatów Polskich w Warszawie. Autor zaprezentował "pierwszą cenzurowaną książkę III RP". Chociaż brzmi to nieprawdopodobnie, ingerencja cenzora (czyli warszawskiego Sądu Wojewódzkiego) w treść książki jest faktem. Wyrok sądowy opublikowany na okładce książki, stawia sprawę jasno. Zakazuje mianowicie Witoldowi Michałowskiemu "rozpowszechniania wszelkich informacji na temat udziału PHZ "BARTIMPEX" S.A. w przedsięwzięciu związanym z budową gazociągu Jamał - Europa Zachodnia".

SWÓJ CZŁOWIEK

Ponieważ niżej podpisanemu żaden niezawisły polski sąd na razie nie zakneblował ust, kilka słów wyjaśnienia na temat będący przedmiotem tak wielkiej troski naszego wymiaru sprawiedliwości.

Otóż odcinek gazociągu biegnący przez Polskę buduje rosyjsko - polska firma EOROPOLGAZ S.A. Zgodnie z porozumieniem międzyrządowym 50 % udziałów w spółce miał objąć rosyjski gigant gazowy GAZPROM, pozostałe 50 % - Polskie Górnictwo Nafty i Gazu (PGNiG). Jak łatwo zauważyć, układ ten gwarantował równość obu stron transakcji - żaden ze wspólników nie mógł przegłosować drugiego. zastosowano jednak wybieg, który tę elementarną zasadę interesów naruszył : wprowadzono do spółki trzeciego partnera - firmę Gaz-Trading. Nowa spółka objęła 4 % udziałów w EUROPOLGAZIE. Dobrze znaną rolę tzw. "języczka u wagi spełnia w tym układzie firma BARTIMPEX, należąca do polskiego biznesmena Aleksandra Gudzowatego, nr 1 na liście najbogatszych Polaków.

Pozostaje w sferze domysłów, dlaczego Rosjanie złożyli tak wielką odpowiedzialność - i tak niesamowite możliwości - w ręce przeciętnego polskiego przedsiębiorcy. Widocznie dobrze zasłużył na ich zaufanie. Jest to jednak bez znaczenia wobec faktu, że umowa spółki jest sprzeczna z polskim prawem. Zgodnie z ustawą Prawo Energetyczne udział państwa polskiego w strategicznej inwestycji tego typu powinien przekraczać 50%.

KORYTARZ DO KRÓLEWCA

Budowa gazociągu ma również swój wymiar związany z bezpieczeństwem narodowym Polski. Oto kontrakt przewiduje "Budowę gazociągu do Obwodu Kaliningradzkiego Federacji Rosyjskiej z terytorium Republiki Białoruś przez terytorium Rzeczpospolitej Polskiej". Gaz jest potrzebny dla ogrzania największego na świecie zgrupowania jednostek wojsk lądowych, wyposażonych w broń jądrową. Gazociąg nie będzie stanowić własności polskiej - będzie to w istocie eksterytorialny korytarz, w którego ochronie Rosja będzie żywotnie zainteresowana. Pamiętamy czym skończyła się sprawa gdańskiego korytarza w 1939 roku.

Sprawa ma także jeszcze jeden, niebagatelny wymiar geopolityczny.

Pięć tygodni po uruchomieniu gazociągu z Jamału do Niemiec poważni eksperci stwierdzą, że trzeba zamknąć na remont dwie nitki gazociągu biegnącego przez Ukrainę - twierdzi Michałowski - To postawi Ukrainę na kolanach, ponieważ 80 % energii uzyskuje z elektrowni gazowych. A dla Polski zachowanie niepodległego bytu Ukrainy jest może ważniejsze niż wejście do NATO.

ELEMENT ZDRADY NARODOWEJ

Porozumienie zawarte z Rosją stało się materiałem szkoleniowym dla budowniczych naszych rurociągów, jak nie należy ich budować - mówi Michałowski - Po prostu zawiera elementy zdrady narodowej.

6 czerwca 1997 roku do Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie wpłynęło zawiadomienie o przestępstwie, związane z budową rurociągu. Podpisali je prof. dr hab. PAN Włodzimierz Bojarski -autor koncepcji kompleksowej gazyfikacji Polski, Przewodniczący rolniczej "Samoobrony" Andrzej Lepper, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Budowniczych Rurociągów Witold St. Michałowski oraz Daniel Podrzycki, szef związku zawodowego "Sierpień 80". Najważniejszym z podniesionych zarzutów jest "drastyczny brak dbałości o interes Skarbu Państwa przy uzgadnianiu i zawieraniu na budowę przez polskie terytorium gazociągu tranzytowego Jamał - Europa".

Zdaniem skarżących, porozumienie zawarte z Rosją całkowicie dyskwalifikuje rezygnacja strony polskiej z pobierania opłaty tranzytowej za gaz przesyłany do Niemiec. Skarb Państwa straci z tego tytułu 1,7 mld USD rocznie ! Poza tym firmy zatrudnione przy budowie gazociągu, który nie będzie własnością naszego kraju, otrzymały zwolnienie z opłat celnych i podatku rzędu setek milionów dolarów.

Grupa posłów skierowała do NIK wniosek o zbadanie pakietu porozumień gazowych. Reakcja NIK okazała się kuriozalna; po wielu miesiącach namysłu, w grudniu 1998 r. NIK poprosiła posłów o wycofanie wniosku ! O tym przedziwnym fakcie nie napisała żadna z ogólnopolskich gazet, przemilczało go radio, nie zauważyła telewizja.

ROSYJSKI GAZ KONTRA POLSKI WĘGIEL

Eksperci uczestniczący w Ogólnopolskim Forum Dyskusyjnym poświęconym przyszłości górnictwa węgla kamiennego, jakie odbyło się w lutym 1998 r. w Katowicach, ostrzegali przed katastrofalnymi efektami kontraktu gazowego dla polskiego górnictwa.

Dr Gabriel Kraus omówił przyczyny rzekomej deficytowości przemysłu węglowego. Uznał, że wszystkie programy naprawy górnictwa są realizacją strategii narzucanej Polsce przez Unię Europejską i Bank Światowy. Głęboka deficytowość polskiego górnictwa jest skutkiem manipulowania przez kolejne rządy systemami podatkowymi i cenami. Tymczasem nasze górnictwo jest branżą opłacalną i wysoce konkurencyjną dla górnictwa Zachodu. Koszt wydobycia tony węgla jest w Niemczech pięciokrotnie wyższy, niż w Polsce.

Według prof. Mirosława Dakowskiego, tajny układ rządu z rosyjskim Gazpromem jest śmiertelnym ciosem, jaki zadano polskiemu górnictwu. Dr Janina Kraus, wiceprzewodnicząca sejmowej komisji gospodarki, zilustrowała tę tezę prostym wyliczeniem: każdy miliard metrów sześciennych gazu ziemnego sprowadzonego z Rosji - to 1,7 miliona ton węgla kamiennego, którego nie wydobędą polskie kopalnie. Oznacza to po prostu zamykanie kolejnych kopalń i wyrzucanie górników na bruk.

EKONOMICZNA ZBRODNIA

Wszystkie te aspekty "tranzytowego przekrętu stulecia", jak ochrzczono kontrakt na dostawę rosyjskiego gazu do Polski, podniesiono raz jeszcze na promocji książki Witolda Michałowskiego w Domu Literatów. Dyskusję zdominował problem bezpieczeństwa narodowego Polski.

Na groźbę ponownej wasalizacji Polski przez Rosję wskazał Bohdan Urbankowski - Prezes Związku Literatów Polskich i autor głośnej <Witold Michałowski przypomniał, że według wielu źródeł Rosja rozpętała krwawą wojnę z Czeczenią broniąc swoich interesów ekonomicznych. Przez terytorium Czeczenii przebiega bowiem strategicznie ważny rurociąg naftowy łączący bogate złoża na Morzu Kaspijskim z czarnomorskimi portami. Niepodległość Czeczenii miała dla Rosji nieprzyjemną konsekwencję - była równoznaczna z pozostawieniem tego rurociągu w rękach Czeczeńców. Tymczasem na dwa miesiące przed rozpętaniem wojny w Czeczenii Rosja podpisała "kontrakt stulecia na transport ropy naftowej z kaspijskiego szelfu do portów czarnomorskich. Koszt zachodnich inwestycji ma wynieść prawie 8 mld USD, spodziewany zysk zachodnich udziałowców - 34 mld USD. Są to pieniądze warte każdej wojny.

Zdaniem Kremla żaden rurociąg nie powinien omijać terytorium rosyjskiego, a za takie uważa się Czeczenię. Warto w związku z tym przytoczyć wypowiedź gen. A. Lebiedzia, dotyczącą odłożonego do roku 2001 statusu Czeczenii: "Teraz powstał problem, którędy pójdzie rurociąg naftowy. Jeśli rura pójdzie przez Czeczenię na Nowosybirsk, to Czeczenia nigdzie od nas nie odejdzie. Będzie przywiązana do rury na całą resztę życia. Nawet jeśli spróbuje kiedyś zachowywać się nie tak jak należy, skarci ją od razu wiele państw, przy czym bardzo surowo".

Analogia z rosyjsko - niemieckim gazociągiem przez Polskę narzuca się sama... Włodzimierz Wowczuk, dziennikarz i znawca problemów Rosji, ujawnił przyczyny zastanawiającego braku zainteresowania polskiej prasy zagadnieniem "gazrury". Opowiedział o wycieczce na Syberię, jaką EUROPOLGAZ zafundował niedawno "elicie" krajowego dziennikarstwa. Kawior, wódka i rosyjskie krasawice, konsumowane gdzieś pod kręgiem polarnym, były ceną za życzliwe milczenie bądź jeszcze bardziej życzliwe reportaże na temat rurociągu.

"Istnieje zbrodnia ekonomiczna, zbrodnia wyzysku, wyniszczająca naród, społeczeństwo, osłabiająca jego siły witalne - stwierdził Krzysztof Kąkolewski, pisarz i dziennikarz specjalizujący się w odsłanianiu największych tajemnic i najciemniejszych zbrodni PRL - Stalin za węgiel kazał płacić poniżej kosztów wydobycia, a górnikom, często więźniom politycznym, wypluwać płuca. W Polsce całą armię wspaniałych bojowników czeczeńskich zastępuje jeden człowiek. Autor tej książki, znakomity inżynier i przenikliwy obserwator, znawca zarówno technologii przekazywania paliw jak i podziału świata przez spółki naftowe - Witold Stanisław Michałowski. Sprawy ekonomiczne są podstawą geopolityki i geostrategii. Marksiści na Uniwersytecie Warszawskim ani myślą - do dziś - wprowadzać tych dziedzin do programu studiów.


Mirosław Kuleba


up
Polecamy strony: Trybuna Robotnicza, Polska Partia Pracy, KPiORP
(c) 2000-2001 Biuro KK WZZ Sierpień 80. All Rights Reserved!