Wojciech Błasiak
Strategia zwrotu gospodarczego Polski
Realizowana w Polsce od 1988 roku, pod nadzorem Międzynarodowego
Funduszu Walutowego, neoliberalna strategia transformacji gospodarczej
miała dwie strony skutków ekonomicznych. Z jednej strony zlikwidowała charakteryzujące
realny socjalizm restrykcje i ograniczenia polityczno-administracyjne działalności
gospodarczej, które były pochodną totalitarnej dyspozycji środkami produkcji
i dystrybucji. Z drugiej strony uruchomiła destrukcyjne procesy gospodarcze,
które doprowadziły do regresu struktury produkcyjnej (por. "W perspektywie
roku 2010", Komitet Prognoz "Polska w XXI wieku" przy Prezydium PAN, Warszawa
1995 r.), a także drastycznego spadku produkcji, silnej pauperyzacji społeczeństwa,
strukturalnego i masowego bezrobocia oraz utraty na rzecz zagranicznych
firm znaczącego majątku przemysłowego, zwykle najbardziej nowoczesnego
technologicznie i rentownego ekonomicznie, a także transferów z Polski
kapitałów wartości co najmniej kilkunastu, a prawdopodobnie kilkudziesięciu
miliardów dolarów .
Zasadnicza część tych negatywnych skutków była efektem samej strategii
monetarystycznego programu Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Głęboką
analizę naukową tej strategii i jej skutków przedstawił w swych opracowaniach
prof. Józef Balcerek (por. J.Balcerek, " 'Strategia gospodarcza rządów
post-solidarnościowych' ", maszynopis powielony, Warszawa 1993 r., a także
"W walce z bezrobociem, o pełne zatrudnienie" , maszynopis pow.,1995 r.
i "O istocie transformacji ustrojowej w Polsce", maszynopis pow. 1994 r.).
Polska nie musiała ponieść tak dramatycznych konsekwencji wychodzenia z
gospodarki realnego socjalizmu. Zwłaszcza nie musiała zapłacić strukturalnym
regresem produkcji ("staje się konieczne w pierwszej kolejności zahamowanie
tendencji do pogarszania się struktury handlu zagranicznego i produkcji
przemysłowej pod wpływem otwierania się naszej gospodarki na rynek światowy.
Takie niebezpieczne tendencje wystąpiły z dużym nasileniem w początkowym
okresie naszej transformacji systemowej po 1989 roku. Określa się je niekiedy
jako "uwstecznianie się struktury". Rozumiemy przez to zastępowanie bardziej
technologicznie zaawansowanych i wyżej przetworzonych towarów w eksporcie
i produkcji przez surowce, półfabrykaty do dalszego przerobu, wyroby prymitywne
technologicznie i w niskim lub płytkim tylko stopniu przetworzenia." w:
"W perspektywie roku 2010", 1995 r., s. 97).
1.Uwarunkowania i potrzeba zwrotu gospodarczego
Podstawowym warunkiem uruchomienia procesów rozwoju cywilizacyjnego
i gospodarczo-technologicznego jest jak najszybsze zerwanie z neoliberalizmem
strategii gospodarczej MFW i dokonanie jakościowego zwrotu w strategii
i polityce gospodarczej Polski. Bez takiego zerwania i zwrotu Polska będzie
skazana na rolę zmarginalizowanego cywilizacyjnie peryferyjnego kraju kapitalizmu
zależnego, na podobieństwo peryferyjnych i zależnych krajów tzw. III-go
i IV Świata.
Podstawowym problemem, który wymaga rozwiązania jest problem strukturalnego
i masowego bezrobocia, zarówno jawnego, jak i ukrytego. Faktyczne bezrobocie
w Polsce może bowiem sięgać ponad 4 mln ludzi, a stopa bezrobocia rzeczywistego
przekraczać 24 procent, a nie 16 procent jak wynikałoby z bezrobocia zarejestrowanego
( "Rzeczywiste bezrobocie, tzn. liczba osób, których sytuacja społeczno-ekonomiczna
skłania lub zmusza do poszukiwania pracy zarobkowej, osiąga maksimum w
dwóch momentach cyklu gospodarczego - w okresie boomu i załamania gospodarczego
: Boom przypadł na 1981 r., kiedy płace osiągnęły najwyższy w okresie powojennym
poziom, a pracujący stanowili 48,3 % ludności. Załamanie kryzysowe wystąpiło
w 1993 r., kiedy płace były niższe, w stosunku do 1981 r., o 28,7 %. Przyjmując
wskaźnik z 1981 r., liczba pracujących, która winna sięgnąć 18.595,5 tys.,
wyniosła 14.330,0 tys. Rzeczywiste bezrobocie dotknęło zatem 4.266,5 tys.,
a stopa bezrobocia sięgnęła 24,2 %." - J. Balcerek, "W walce z bezrobociem
...", 1994 ).
Bez radykalnego zwrotu w strategii i polityce gospodarczej dojdzie
po 2000, a szczególnie 2005 roku do katastrofy i społecznej, i ekonomicznej,
przede wszystkim w związku z procesami demograficznymi. Do roku 2010 przyrost
ludności w wieku produkcyjnym wyniesie 2,3 mln osób, w związku z wejściem
na rynek pracy ponad 9,5 mln młodzieży. Jest to 30 procent całego przyrostu
w Europie \bez byłego ZSRR\ (por. "W perspektywie roku 2010", 1995 r.).
Szczególnie duży przyrost, ponad 2 mln, nastąpi do 2005 roku. Do tych liczb
należy dodać blisko 1 mln osób, które musiałyby znaleźć nowe miejsca pracy
w związku z potrzebami głębokiej restrukturyzacji gospodarki oraz 0,6 do
1,2 mln ludzi, którzy utracą efektywne zatrudnienie w rolnictwie, w związku
ze zmianami strukturalnymi rolnictwa zwłaszcza po roku 2005 (por. "W perspektywie
roku 2010", 1995 r., s.105).
Kolejnym uwarunkowaniem a zarazem wyzwaniem jest skala i głębokość
pauperyzacji polskiego społeczeństwa. Oznacza to w konsekwencji słabość
rynku wewnętrznego i jego płytkość, co blokuje rozwój produkcji ze względu
na brak wypłacalnego popytu na produkty finalne. Przeciętna płaca jest
nadal niższa o 25 procent niż płaca w 1989 roku. Średnia płaca netto wynosi
250-350 dolarów, a 80 procent robotników nie jest w stanie utrzymać swych
rodzin (Mieczysław Kabaj w: "Polska na drodze do zjednoczonej Europy",
Komitet Prognoz "Polska w XXI wieku" przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk,
Warszawa 1996 r., s.179). Dodajmy, że sfera ubóstwa w Polsce obejmuje bowiem
35 do 41 procent społeczeństwa ("W perspektywie 2010 roku", 1995 r. s.
58 ). 1,5 mln rodzin w miastach nie posiada samodzielnego mieszkania, a
przy obecnym poziomie dochodów tylko około 10 procent potrzebujących mieszkania
stać będzie na jego sfinansowanie. W 1996 roku ilość wybudowanych mieszkań
spadła do najniższego poziomu od 1950 roku i wystąpił ostatecznie ubytek
mieszkań w wysokości 5 tysięcy (Krzysztof Diduch "Założenia Programu
Gospodarczego AW"S" w części dotyczącej Budownictwa i Gospodarki Mieszkaniowej",
maszynopis powielony, Łódź 1997 r.)
Następnym uwarunkowaniem jest opóźnienie gospodarczo-technologiczne
Polski w stosunku do krajów jednoczącej się Europie, a w konsekwencji niska
wydajność społeczna pracy. Polska jest dopiero na 80 miejscu
na świecie pod względem poziomu produktu krajowego brutto na 1 mieszkańca.
Udział przemysłów wysokiej techniki nie przekracza w Polsce 4 procent produkcji
przemysłowej, przy 15-20 procentach w krajach Unii Europejskiej ("W perspektywie
roku 2010", 1995 r., s. 98).
Z tych powodów Polsce potrzebna jest zarówno długofalowa (minimum
do 2010 roku) strategia gospodarcza, której do tej pory nie było,
jak i krótkookresowa (minimum do 2001 roku), aktywna i zdecydowana
polityka gospodarcza, a zwłaszcza polityka przemysłowa.
Polsce potrzebny jest zasadniczy zwrot gospodarczy. Zwrot, który
rozpocznie przekształcanie Polski w silne ekonomicznie i sprawne państwo,
w kraj średniozamożny i zdolny do zrównoważonego rozwoju cywilizacyjnego
oraz sprostania konkurencji gospodarczej w jednoczącej się Europie. Konieczne
jest zatem, aby Polska z początkiem XXI wieku osiągnęła dochód narodowy
na mieszkańca na poziomie 50 procent średniego dochodu krajów Unii Europejskiej,
a do 2010 roku około 75 procent średniego dochodu, co jest zasadniczą
gwarancją przyjęcia do UE. Dlatego realizacja zwrotu gospodarczego powinna
umożliwić uzyskanie w latach 1998-2001 wzrostu gospodarczego na poziomie
średnio 10-15 procent rocznie, czyli tyle ile przewidywał najbardziej optymistyczny
wariant CUP z 1996 roku.
2. Strategia i polityka rozwoju kapitału pracy
Decydującym czynnikiem i głównym nośnikiem strategii i polityki
zwrotu gospodarczego są siły i możliwości twórczego kapitału polskiej pracy.
Nie istnieją możliwości zewnętrznego zasilania tego typu dynamicznego zwrotu,
co miało i ma miejsce w landach byłej NRD. Dostosowanie Polski do poziomu
uprzemysłowionych państw europejskich, w sposób w jaki uczyniono to w byłej
NRD, wymagałby według szacunków ekspertów OECD, około 1 biliona 700 miliardów
dolarów. To zmusza do oparcia się na wewnętrznych siłach gospodarczych
Polski.
Ta sytuacja wymusza również poszukiwania niekonwencjonalnych rozwiązań
dynamizujących rozwój gospodarczy i cywilizacyjny. Szeroko rozpowszechniana
przez zwolenników neoliberalnej strategii MFW teza przyspieszeniu rozwoju
przez powtórzenie sprawdzonych wzorów w niesprawdzonej nigdy sytuacji transformacji,
jest logicznie absurdalna, a empirycznie fałszywa. Od czasów ukształtowania
się światowego systemu gospodarczego w XIX wieku, nie było przypadku w
historii, aby poszczególny kraj czy region dokonał zasadniczego przyspieszenia
czy tylko skrócenia dystansu do przodujących gospodarczo krajów świata,
przez powtórzenie tych samych środków i metod, co w krajach przodujących
gospodarczo. W historii zawsze wygrywały ekonomicznie te kraje i te regiony,
które jako pierwsze potrafiły dostrzec i szybko wykorzystać na masową skalę
tworzące się nowe formy ekonomiczne i nowe kierunki gospodarowania czy
też twórczo przystosować już istniejące. Wystarczy przypomnieć wykorzystanie
nowej formy kapitału akcyjnego w rozwoju Stanów Zjednoczonych i Niemiec
z końcem XIX wieku.
Wejście w III Tysiąclecie tym bardziej skłania do szukania nowych
rozwiązań. Intelektualne i etyczne przesłanki takich nowych poszukiwań
merytorycznych znajdują się w pracach najwybitniejszego polskiego intelektualisty
i największego polskiego Europejczyka Jana Pawła II. Zasadniczą wydaje
się tu być jego teza z encykliki "Laborem Exercens" z 1981 roku, o prymacie
pracy przed kapitałem ('przed' ale nie 'nad'). "Niegdyś - stwierdza Jan
Paweł II - zasadniczym czynnikiem produkcji była ziemia, a później kapitał,
rozumiany jako wyposażenie w maszyny i dobra służące jako narzędzia, dziś
zaś czynnikiem decydującym jest sam człowiek, to jest jego zdolności poznawcze,
wyrażające się w poznaniu naukowym, zdolności do uczestniczenia w solidarnej
organizacji, umiejętność wyczuwania i zaspokajania potrzeb innych ludzi."(Jan
Paweł II, "Centesimus Annus", 1991 r.)
Ta historiozoficzna teza znajduje pełny dowód empiryczny we współczesnym
świecie. Jak stwierdzają autorzy raportu "Droga do roku 2010", "badania
prowadzone w Stanach Zjednoczonych, oparte na szerokiej reprezentacji firm
różnych sektorów, wskazują, że 60% zwiększenia konkurencyjności tych firm
jest wynikiem kształcenia i szkolenia pracowników" oraz że "poziom wykształcenia
wywiera zasadniczy wpływ na innowacyjność pracowników; badania wykazują,
że 2/3 przejawów innowacyjności to wynik wiedzy i inicjatywy pracowników,
a tylko 1/3 wynika z działalności B + R (naukowo-badawczej i wdrożeniowej
- W.B.)" (w: "W perspektywie roku 2010", 1995 r., s. 79).
Wyjściowym warunkiem pełnego uruchomienia kapitału już istniejącego,
a często innowacyjnie martwego czy wręcz zanikającego, jest wprowadzenie
zasadniczych zmian na rynku pracy. Zmiany te z jednej strony mają rozbić
przeróżne nieformalne nomenklatury monopolizujące dostęp do stanowisk pracy
najbardziej wysoko opłacanych a zarazem zwykle wymagających największej
kreatywności i profesjonalizmu. Zmiany te stworzą realne możliwości konkurowania
talentami i zdolnościami profesjonalnymi na wszystkich polach i wszystkich
szczeblach podziału pracy. Przede wszystkim należy upowszechnić system
konkursowego obsadzania stanowisk pracy wymagających szczególnych zdolności
twórczych i kwalifikacji zawodowych. Uruchomiony być winien system promocji
kadr a jego instytucją będzie bank danych o specjalistach, ekspertach i
menedżerach. Obejmie on również dane o firmach i organizacjach specjalizujących
się w ekspertyzach i konsultacjach.
Drugim kierunkiem zmian na rynku pracy musi stać się zasadnicza
zmiana struktury płac i dochodów, promująca szczególnie pracę szczególnie
kreatywną i innowacyjną. Pierwszym posunięciem musi być skokowe podniesienie
płac w nauce i szkolnictwie wyższym a następnie edukacji i oświacie. Równocześnie
istniejące rozwarstwienie dochodów z pracy musi albo ulec spłaszczeniu
albo uzyskać przyzwolenie społeczne. Niezbędnym jest równoległe tworzenie
i propagowanie nowego etosu pracy twórczej i innowacyjności działań społecznych.
Jest to kulturowy warunek mobilizacji ludzkiego kapitału pracy.
Rozwój natomiast kapitału pracy będzie się odbywał w ten
sposób że za zasadnicze inwestycje uznaje się inwestycje w kapitał ludzki
w postaci skokowego wzrostu nakładów na oświatę i naukę, w tym szczególnie
szkolnictwo wyższe. Iść za tym musi obowiązek nauki do poziomu szkoły średniej
i upowszechnienie wykształcenia wyższego. Stworzony zostanie system kształcenia
ustawicznego i przekwalifikowania. Rozbudowany zostanie system stypendialny
dla dzieci i młodzieży szczególnie uzdolnionej i utalentowanej, od szczebla
szkoły podstawowej poczynając. Szerokie omówienie posunięć w tym zakresie
prezentuje przywoływany już raport "Droga do roku 2010. Raport w sprawie
opracowania długofalowej strategii rozwoju Polski na okres 15 lat" opracowany
przez Komitet Prognoz "Polska w XXI wieku" przy Prezydium PAN.
Ale rozwój kapitału pracy to równocześnie rozwój podmiotowości
pracy i podmiotowości pracy w stosunkach gospodarczych. Poszukiwania nowych
rozwiązań również nakazują skorzystanie z nauki Jana Pawła II, w tym szczególnie
z jego tezy o szukaniu możliwości łączenia pracy z własnością kapitału
zawartej w encyklice "Laborem Exercens" z 1981 roku. Strategia i polityka
zwrotu w dziedzinie pracy będzie polegać na szerokim uwłaszczaniu ekonomicznym
obywateli i pracowników w procesach prywatyzacji, w tym i łączenia w różnych
formach własności kapitału z pracą.
Należy wykorzystać wyraźnie rysujące się w świecie nowe tendencje
w przemianach treści pracy i własności kapitału. Klasyczna bowiem praca
najemna zorganizowana według neoliberalnych standardów kapitalistycznych
jest wyraźnie w odwrocie w gospodarce krajów najwyżej rozwiniętych gospodarczo,
okazując się mniej wydajna, mniej rentowna i przede wszystkim mniej innowacyjna.
Dwa najbardziej ekspansywne gospodarczo i technologicznie kraje świata
- RFN i Japonia - w sposób znaczący oparły system stosunków społecznych
w przemyśle na daleko idącej partycypacji gospodarczej swych pracowników.
W RFN przejawem tego jest wprowadzony w 1951 roku w przemyśle
węglowym i stalowym, a w 1976 roku rozszerzony na spółki akcyjne powyżej
2 tys. pracowników, zaś w 1977 na mniejsze spółki, system współwładzy ekonomicznej
na szczeblu strategicznych decyzji rad nadzorczych koncernów i spółek,
z parytetem pracowniczych przedstawicielstw. W radach nadzorczych przedstawiciele
pracowników, w ramach tego systemu partycypacji zwanego "Mitbestimmungsgesetzt"
stanowią do 50 procent składów. System ten uzupełniony jest systemem rad
zakładowych (tzw. "Bestriebsrat") jako przedstawicielstw pracowniczych
na niższych szczeblach zarządzania (por. Barbara Błaszczyk, "Demokracja
przemysłowa w państwach Zachodu", Rada Oświaty Niezależnej przy RKW NSZZ
"S" Dolny Śląsk, Wrocław 1984 r.).
W Japonii natomiast tamtejsze koncerny rozwinęły strategię coraz
pełniejszego wciągania pracowników w nieformalne współzarządzanie i współdecydowanie,
poprzez zasady i etos przedsiębiorczości zespołowej pracowników,
dzięki wykorzystaniu tradycyjnych wartości azjatyckiego kręgu kulturowego.
Trzeba również przypomnieć udane próby amerykańskiej wersji uwłaszczenie
pracowników, w postaci akcjonariatu pracowniczego i przedsiębiorstw pracowniczych
ESOP, w tym przede wszystkim jego znaczenie w sukcesie fenomenu przemysłu
elektronicznego kalifornijskiej Doliny Krzemowej (por. "Amerykańskie stosunki
przemysłowe", Demokracja Gospodarcza nr 4, RKW NSZZ "S Dolny Śląsk, Wrocław
1990 r., ).
Tworzenie więc nowych form ekonomicznych łączenia pracy z własnością
kapitału powinno równolegle prowadzić do partycypacji pracowniczej równocześnie
we współwłasności, współwładzy i współzarządzaniu. Szczególnie ważne
są tu doświadczenia amerykańskiego ESOP, które pokazują, iż dopiero połączenie
współwłasności pracowniczej z współdecydowaniem pracowniczym daje nowy
jakościowo efekt. Sama współwłasność bez współdecydowania czy samo współdecydowania
bez współwłasności takiego efektu nie daje. "Kiedy dokonywaliśmy przeglądu
przedsiębiorstw z ESOP - piszą Corey Rosen i Michael Quartney - najciekawszym
odkryciem był wpływ na efektywność uczestnictwa w decyzjach. (...) Dane
na temat wpływu uczestnictwa w zarządzaniu przedsiębiorstwem bez planu
ESOP są w najlepszym przypadku mieszane, podczas gdy sama własność daje
umiarkowany, choć ważny efekt. Dopiero własność wraz z uczestnictwem w
decyzjach mają wpływ znacząco duży. Nie da się uniknąć wniosku, że amerykańscy
pracownicy wyczuwają różnice pomiędzy pracą dla własnej korzyści a zatrudnieniem
dla korzyści przedsiębiorstwa; różnice pomiędzy uczestnictwem w decyzjach
z mocy prawa, a uczestnictwem na zasadzie tolerowania przez kierownictwo."
(C. Rosen, M. Quarrey, "How well employee ownership working?", Harvard
Business Review, 5/1987, za: "Współzarządzanie. Własność pracownicza",
Rada Pracownicza ZE ELWRO, Wrocław 1990).
3. Strategia i polityka przemysłowa
Osią strategii i polityki zwrotu gospodarczego będzie
strategia i polityka przemysłowa. Opierać się ona będzie na generalnej
zasadzie, jaką sformułował jeszcze w 1931 roku Eugeniusz Kwiatkowski, wicepremier
II Rzeczypospolitej i główny twórca jej sukcesów gospodarczych, od budowy
portu w Gdyni, po budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego. Brzmi ona następująco:
"Bogactwo narodów łączy się przede wszystkim z procesem przeróbki surowców
na produkty ostateczne i organizacją wymiany towarowej, postawionej na
wysokim poziomie."
Strategia i polityka przemysłowa będzie tworzyć warunki dla maksymalnie
głębokiego przetwórstwa przemysłowego na produkty końcowe polskich surowców
i produktów wyjściowych, uzupełnianych surowcami i produktami importowanymi.
Jest to podstawowy warunek zwiększania rentowności ekonomicznej i społecznej
wydajności pracy.
Oznacza to wydłużanie cykli techniczno-technologicznych produkcji
przemysłowej i tworzenie nowych jej podsektorów dla przetwórstwa rodzimych
i uzupełnianych importem surowców i produktów wyjściowych. W skali całego
przemysłu polskiego rozwijane będą pionowe struktury przemysłowe. Dopiero
poprzez ich końcowe szczeble przetwórstwa tworzone będą powiązania międzynarodowe
o integracyjnym charakterze. Tym samym ograniczać się będzie i stopniowo
redukować te powiązania z międzynarodowym otoczeniem, które oparte są na
wczesnych technologicznie fazach produkcji przemysłowej.
Na szczeblu przedsiębiorstw i poszczególnych branż będą inicjowane
i utrwalane procesy podnoszenia wewnętrznej innowacyjności oraz procesy
wydłużania cykli przetwarzania przemysłowego.
Na szczeblu całego przemysłu stymulowany będzie i wspierany rozwój
branż i gałęzi będących nośnikami wzrostu społecznej wydajności pracy.
Równocześnie wygaszać się będzie stopniowo rozwój a następnie ograniczać
istnienie branż i gałęzi niskiej społecznej wydajności pracy i płytkim
przetwórstwie przemysłowym.
W przypadku tworzenia od podstaw nowych branż przemysłowych, typu
fizykochemicznej, biochemicznej czy biotechnologicznej, przewidywane są
trzy fazy ich tworzenia, z różnym udziałem i rolą państwa w zależności
od fazy. Faza pierwsza to faza tworzenia enklaw badawczo-rozwojowych w
tych właśnie dziedzinach, z rozbudową zaplecza naukowo-badawczego. Faza
druga, to przekształcenie enklaw badawczo- rozwojowych w ośrodki badawczo-rozwojowe,
prowadzące działalność obsługującą otoczenie przemysłowe, Wreszcie faza
trzecia to przekształcanie ośrodków badawczo-rozwojowych w firmy przemysłowo-wdrożeniowe,
produkujące na skalę przemysłową. O ile w fazie pierwszej państwo przejmuje
na siebie rolę wyłącznego inkubatora, to od fazy drugiej rozpoczyna się
jego stopniowe wycofywanie z decydującego udziału na rzecz innych kapitałów
prywatnych i publicznych.
W rozwijaniu na masową skalę produkcji najbardziej innowacyjnej
w preferowanych przez państwo kierunkach, wspomagane i stymulowane być
muszą małe i średnie przedsiębiorstwa prywatne wysokiej techniki.
Za kluczowe bogactwa naturalne konieczne do maksymalnego przetworzenia,
uznaje się przede wszystkim miedź, srebro, metale rzadkie, aluminium, węgle
i minerały. Za zasadnicze produkty wyjściowe, które należy maksymalnie
przetworzyć na dobra finalne uznaje się energię elektryczną, produkty chemiczne
i produkty rolne.
Warunkiem realizacji takiej strategii i polityki przemysłowej
jest stworzenie co najmniej dwu lub trzech koncernów polskich o sile korporacji
międzynarodowych. Muszą one być zdolne do ekonomicznej i naukowo-technologicznej
konkurencji na kluczowych rynkach świata. Krokiem wyjściowym będzie szybkie
stworzenie takiego koncernu na bazie KGHM "Miedź Polska". Koncern ten ma
rozbudować na obszarze kraju przetwórstwo przemysłowe miedzi, srebra i
metali rzadkich, aż po produkcję głęboko przetworzonych i szeroko zróżnicowanych
produktów finalnego użytku, wykorzystujących te wyjściowe surowce. Ze względu
na polskie zasoby surowcowo-produkcyjne, utworzone będą również koncerny
w produkcji chemicznej i rolno-spożywczej.
4. Strategia i polityka rozwoju infrastruktury
Ogólne warunki realizacji strategii i polityki gospodarczej tworzone
będą przez strategię i politykę rozwoju infrastruktury. Dwa główne elementy
tej infrastruktury to w naszym programie infrastruktura transportowa i
infrastruktura mieszkaniowa.
Szczególnie ważne znaczenie ma dla rozwoju Polski rozbudowa infrastruktury
transportowej na osi Południe- Północ. Jeszcze przed 2000 rokiem rozpocznie
się realizacja programu Eugeniusza Kwiatkowskiego budowy szlaku wodnego
Odry, z połączeniem jej z Dunajem i kluczową rolą międzynarodową portu
w Szczecinie. Pierwszym etapem będzie uczynienie Odry żeglownej na całym
jej biegu po wybudowaniu raciborskich zbiorników wodnych. Etapem drugim
natomiast będzie budowa kanału Odra-Dunaj i utworzenie europejskiej osi
rozwojowej Skandynawia-Kanał Sueski. Projekt takiego kanału transeuropejskiego
w oparciu o koncepcję zespołu E. Kwiatkowskiego, przygotował wraz z grupą
ekspertów inż. Janusz Kędzierski. Uzyskał on opinię Europejskiej
Komisji Gospodarczej ONZ w 1992 roku ("MiZ", nr 37 (612) 14.09.1994 r.).
Oś rozwojowa Odry stanie się silnym impulsem dla polskiej gospodarki
morskiej. Stworzenie na terenie Polski i Czech połączenia Odra-Dunaj, a
tym samym utworzenie osi transportowej Bałtyk-Morze Śródziemne, oznacza
uczynienie z zespołu portowego Szczecin-Świnoujście kluczowego portu morskiego
Europy. Jest to równocześnie klucz do zapewnienia trwałej opłacalności
polskiego eksportu węgla kamiennego i zasadniczego potanienia transportochłonnych
produktów ciężkiego przemysłu Górnego Śląska. Tym samym stworzy to jakościowo
korzystniejsze warunki ekonomiczne dla całego regionu.
Oś rozwojowa Odry będzie szczególnie silnie stymulować rozwój
gospodarczy polskich ziem zachodnich. Ekstensywny rozwój tych ziem w okresie
PRL-u i destrukcja gospodarcza w latach 90-tych byłych PGR-ów, wywołała
lawinowy proces degradacji gospodarczej i społecznej tych terenów. Narasta
drastyczna różnica potencjałów między wschodnimi landami Niemiec a zachodnimi
i północno-zachodnimi województwami Polski. Jest to wyzwanie dla narodowej
racji stanu.
Na osi Zachód-Wschód najważniejszym programem infrastrukturalnym
będzie modernizacja i budowa nowych połączeń kolejowych, przed wszystkim
z Ukrainą i Litwą. Priorytetem winna być rozbudowa i budowa szybkich linii
kolejowych, zdolnych do masowego transportu towarowego. Jest to bowiem
infrastrukturalny warunek niezbędny dla pełnego wykorzystania atutu położenia
Polski, jako pomostu pomiędzy krajami Unii Europejskiej a krajami b. ZSRR,
w tym przede wszystkim Ukrainy. W drugiej kolejności rozbudowywać należy
połączenia wodne na osi Zachód-Wschód, a więc udrożnić Wartę, Noteć, Wisłę
i Bug lub częściowo wybudować równoległe rzeki-kanały, z możliwością w
przyszłości stworzenia międzynarodowego programu budowy Kanału Transeuroazjatyckiego
(Ren- Amur-Sungari), którego założenia przedstawił J. Kędzierski ("MiZ"
nr 41 (564) 13.10.1993 r.).
Priorytetem strategii i polityki rozwoju infrastruktury transportowej
będzie infrastruktura transportu wodnego i szybkiego transportu kolejowego.
Rola infrastruktury transportu wodnego wynika również z pogłębiającego
się w Polsce i całej Europie Środkowo-Wschodniej deficytu wody. Już w 2010
roku Polska może stanąć przed problemem największego w Europie, wręcz drastycznego
niedoboru wody.
Drugim kluczowym elementem strategii i polityki rozwoju infrastruktury
będzie rozwój i modernizacja infrastruktury mieszkalnictwa. Wynika to z
zasadniczej roli jaką w strategii i polityce gospodarczej odgrywa budownictwo
mieszkaniowe. Budownictwo mieszkaniowe będzie w okresie lat 1998-2001 główną
siłą dynamizowania gospodarki poprzez tworzenie nieinflacyjnego popytu
inwestycyjnego i konsumpcyjnego. 1 złotówka zainwestowana w budownictwo
wywołuje 6-7 złotych zapotrzebowania na inne dobra. Budownictwo będzie
też głównym czynnikiem radykalnego zmniejszenia bezrobocia poprzez stworzenie
pośrednio w innych dziedzinach gospodarki oraz bezpośrednio w samym budownictwie
co najmniej 750 tys. nowych miejsc pracy.
5. Strategia i polityka finansowa
Strategia i polityka finansowa państwa warunek realizacji strategii
zwrotu gospodarczego. Ma ona stanowić podporządkowany trzem wymienionym
już elementom strategii. Wymaga to zerwania z dotychczasową monetarystyczną
strategią finansową narzuconą w ramach programu dostosowawczego MFW.
Tzw. "walka z inflacją" jest w istocie tylko propagandowym maskowaniem
celowego blokowania dopływu do gospodarki pieniądza dla blokowania jej
rozwoju.
Inflacja w Polsce, za wyjątkiem skokowej inflacji korekcyjnej
przełomu lat 1989/1990 wywołanej uwolnieniem cen administrowanych w ramach
gospodarki realnego socjalizmu przez rząd, nie miała w latach 90-tych nigdy
charakteru monetarnego, czyli wywołanego nadmierną podażą pieniądza. Miała
ona i ma charakter kosztowy, czyli wynikający ze wzrostu kosztów wytwarzania.
Teza o kosztowym charakterze inflacji, głoszona publicznie od 1990 roku
przez nielicznych polskich ekonomistów, jak przede wszystkim dra Aleksandra
Jędraszczyka, a bezpardonowo zwalczana politycznie, jest już głoszona w
opiniotwórczych środowiskach naukowych. "Inflacja panująca w Polsce
i w zbliżonych krajach transformacji systemowej - stwierdza prof. Kazimierz
Łaski - ma charakter kosztowy. (...) Walka z inflacją przez restrykcyjną
politykę budżetową jest zatem kontrproduktywna i to w dwojakim sensie.
Po pierwsze, przez podnoszenie cen urzędowych wpływa na wzrost jednostkowych
kosztów zmiennych, po drugie przez ograniczenie produkcji zwiększa ciężar
jednostkowych kosztów stałych. Także restrykcyjna polityka pieniężna jest
kontrproduktywna w przypadku inflacji kosztowej. Przede wszystkim wysoka
stopa jest sama ważnym elementem kształtowania kosztów. Ponadto wysoka
stopa procentowa jest sama ważnym elementem kształtowania kosztów." (Kazimierz
Łaski, "Polityka fiskalna w warunkach transformacji", w: "Polska na drodze
do zjednoczonej Europy. Rola polityki państwa w procesach dostosowawczych
do Unii Europejskiej", Komitet Prognoz "Polska w XXI wielu" przy Prezydium
Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 1996 r., s.189).
Restrykcyjna polityka pieniężno-kredytowa, realizowana pod presją
MFW a pod hasłem tzw. "walki z inflacją", stała się zasadniczą przyczyną
ekonomicznego acz również i fizycznego zniszczenia części polskiego potencjału
gospodarczego. Są pełne podstawy by twierdzić, iż MFW realizować może globalną
strategię ograniczania i niszczenia aktywności przemysłowej krajów słabszych
gospodarczo i uzależnionych finansowo, aby w warunkach narastającego globalnego
kryzysu światowego, zapewnić warunki istnienia jedynie najbogatszym krajom
świata. Może to się skończyć ekonomicznym holocaustem dla większości ludności
krajów najsłabszych, który to proces już trwa i rozwija się w Afryce Subsaharyjskiej
(Adam Kowalewski "Polska polityka zagraniczna wobec wyzwań globalnych",
w: "Wieś i Państwo", 1/1996 r ).
Zerwanie z obecna monetarystyczną polityką pieniężno-kredytową,
jest wyjściowym warunkiem nowej strategii i polityki finansowej. Polityka
ta, której założenia pracował A. Jędraszczyk ( A.Jędraszczyk, "Strategia
finansowa państwa i niezbędne regulacje prawne", maszynopis powielony,
Warszawa 1997 r.), zakłada pokrycie kreacją i podażą pieniądza potrzeb
rozwoju gospodarczego kraju.
Przypomnijmy, że dotychczasowa polityka finansowa doprowadziła
do gigantycznego zadłużenia polskich przedsiębiorstw i firm, które na koniec
1995 roku sięgało 700 bln starych zł, a na koniec 1996 roku mogło zbliżyć
się nawet do 1000 bilionów starych złotych, czyli 100 mld nowych zł. Zadłużenie
samego górnictwa węgla kamiennego zbliża się do 100 bln starych zł. Rozwiązanie
tego problemu, objętego od 3 lat zmową milczenia, wymaga już niekonwencjonalnych
metod i nie jest możliwe bez zasadniczego udziału Narodowego Banku Polskiego.
W nowej strategii finansowej ( A.Jędraszczyk, 1997 r.)
zasoby banków krajowych muszą zostać w znaczącym stopniu ukierunkowane
na cele kredytów inwestycyjnych, a NBP zostanie upoważniony do wykorzystania
zasadniczej części rezerw dewizowych państwa do skredytowania inwestycji.
O faktycznych możliwościach finansowych Polski świadczy fakt, że
na koniec 1996 roku, około 18 mld dolarów rezerw dewizowych państwa, będących
w dyspozycji NBP ulokowanych było za granicą. Z tego około 12 mld dolarów
ulokowanych było w papierach wartościowych rządów USA, RFN i Francji, a
niecałe 6 mld dolarów na depozytach renomowanych banków zachodnich. Polski
bank centralny finansował więc deficyty budżetowe rządów USA, RFN i Francji,
oraz udzielał taniego kredytu (4 - 5 procent rocznie) gospodarkom i ludności
najbogatszych krajów świata.
Głównym instrumentem działania państwa powinien być nie tak jak
dotychczas budżet lecz Skarb Państwa, po jego oddzieleniu od budżetu (A.Jędraszczyk,
1997 r.). Państwo będzie działać zasadniczo poprzez rynek i jako podmiot
rynkowy. Zasoby Skarbu Państwa powinny zostać wykorzystane do aktywnej
polityki gospodarczej, między innymi jako gwarancje pod udzielane kredyty
dla potrzeb realizacji strategii i polityki gospodarczej (A.Jędraszczyk,
1997 r.).
Zrealizowanie tego typu zwrotu w strategii finansowej wymaga zasadniczych
zmian systemu bankowego, który w znaczącym stopniu stał się autonomiczny
a przy tym wręcz pasożytniczy wobec produktywnych procesów gospodarczych.
Podstawą jest fundamentalna reforma banku centralnego, który jest
obecnie instytucją głęboko wyalienowaną i działającą wbrew podstawowym
interesom polskiej gospodarki. Szczególnym tego przejawem jest polityka
wysokich stóp procentowych, przy równoczesnej polityce aprecjacji złotówki.
Polityka ta umożliwia ukryty drenaż polskich finansów publicznych, dzięki
różnicy między oprocentowaniem walut obcych a oprocentowaniem realnym złotówki.
Polityka ta równocześnie promuje obcy import i niszczy konkurencyjność
polskiego eksportu, ograniczać i tak płytki rynek wewnętrzny. Skokowa deprecjacja
złotówki a następnie jej dewaluacja w stosunku do walut obcych na poziomie
inflacji jest elementarnym krokiem zmiany tej sytuacji.