Z narady Polskiego Lobby Przemysłowego o naszych hutach w Częstochowie Kiedy kres degradacji?
W polskim przemyśle przetwórczym blisko 50 proc. kapitału znajduje się w rękach zagranicznych, teraz rząd zamierza sprzedać kapitałowi zagranicznemu, także polskie hutnictwo. Jest to groźne, ponieważ tylko w Unii Europejskiej nadwyżka stali wynosi 10,5 mln ton rocznie. Polskie huty produkują 12
Hutnictwo polskie rozdrobniono, wmawiając nam swego czasu, że tylko "małe jest piękne", podczas gdy na świecie lansowano tezę "duże jest silne". Gdyby kilka lat temu powstał polski koncern hutniczy prawdopodobnie byłby w stanie konkurować z takimi. Jak British Steel (produkuje 15,7 mln ton stali rocznie), który niedawno połączył się z koncernem Hoogovensen (6,1 mln ton), tworząc CORUS. Usinor Sacilor (6,3 mln ton] połączył się z Cockerill Sambre (6,3 mln ton), tworząc USINOR. Arbed (11,5 mln ton) połączył się z CSI (5,2 mln ton). Ostatnio trzy europejskie koncerny hutnicze - ARBED x Luksemburga. USINOR z Francji i ACELARIA z Hiszpanii ogłosiły decyzję fuzji. Będą wspólnie produkować ok. 50 mln ton stali rocznie, dystansując dotychczasowego światowego lidera południowo-koreański POSCO, który wytwarza 25,5 mln ton stali rocznie, i pozostawiając w tyle potężny japoński Nippon Steel (24 mln ton). Superkoncern europejski ma zamiar objąć 5 proc. światowego rynku stali. Rynek blach samochodowych w Europie zdominuje w 60 proc. Dotychczas europejskim liderem produkcji tych blach (u nas wytwarzane są jedynie w Hucie Sendzimira, chce je produkować Huta Katowice, ale na razie nie ma możliwości) był niemiecki Thyssen-Krupp.
mln ton stali, lokując na własnym rynku 7 mln ton. Czy inwestorzy strategiczni wejdą do naszych hut po to, żeby powiększać swoje nie wykorzystane rezerwy, czy leż będą działali we własnym interesie - oto jest pytanie, na które nietrudno o trafną odpowiedź.
Właściciel jak "od macochy"
Polskie huty zadłużone są w takich bankach, jak: Kredyt Bank, Bank Śląski, Bank Przemysłowo-Handlowy, Bank Handlowy, BIG Bank Gdański oraz BRE Bank, a wiec z większościowym kapitałem zagranicznym na sumę 8-10 mld zł i znalały się na skraju przepaści. Nie ma zgody na upadek branży, która w 1992 r. - niestety jedynie deklaratywnie - uznana została za strategiczną oświadczyli 19 kwietnia w Częstochowie uczestnicy konferencji zorganizowanej przez Polskie Lobby Przemysłowe wespół ze związkami zawodowymi.
Rząd nie ma poważnego programu rozwoju hutnictwa, które musi być zrestrukturyzowane technicznie i organizacyjnie. Cóż się dziwić, jeśli, jak oświadczył jeden z ekspertów PL.P, prof. dr hab. Aleksander Legatowicz, państwo to jest dzisiaj taki właściciel, który sam siebie uważa za złego właściciela. To jasne, że "właściciel od macochy" nie może dobrze przeprowadzić restrukturyzacji hutnictwa (które do tej pory polega jedynie na zwalnianiu ludzi i ograniczaniu mocy produkcyjnych). Rząd III RP postawił więc sobie cel sprzedaży niechcianego balastu. Podczas konferencji przypomniano, że Rząd II RP opracował program wykupu hut na Śląsku z rąk niemieckich oraz budowy polskich hut (przykład Stalowej Woli) ponieważ dążył do zapewnienia krajowi suwerenności militarnej.
Akcjonariat pracowniczy do rozważenia
Obecnej hutniczej mizerii winna jest polityka finansowa drogiego kredytu. Czy hutnictwo działające na bazie drogiego kredytu może być rentowne? - pytali związkowcy. Wyjście z pata usiłował wskazać mgr Jan Kozior z Wrocławia, wygłaszając referat pt. Akcjonariat pracowniczy w hutnictwie na przykładzie Stanów Zjednoczonych (patrz następny numer "NP"). W nabitej po brzegi sali Politechniki Częstochowskiej zrobiło się cicho, ponieważ nikt nigdy nie wskazywał związkowcom z hut takiej drogi jak Kozior. To, co mówił, było ciekawe i do rozważenia.
Koordynator PLP Paweł Soroka przypomniał, że w ostatnich lalach zamiast fuzji polskich hut w obliczu globalizacji program rządowy zaaplikował branży separację i rozdrobnienie, fundując siłą rzeczy niesnaski między nimi (obecnie zarządy, a i pracownicy Huty Katowice i Huty Sendzimira wykazują wobec siebie jawną wrogość, są tacy, którzy widząc, co się dzieje, zacierają ręce) oraz konkurencję polsko-polską. Soroka pytał: dokąd zmierza polityka przemysłowa, kiedy nastanie kres likwidacji i degradacji potencjału gospodarczego Polski?
Nie bądźmy naiwni
Jak mówił koordynator Polskiego Lobby Przemysłowego dr Paweł Soroka, dobre intencje tzw. inwestorów strategicznych wobec polskich hut to po prostu naiwność... W tej sytuacji nie trzeba wyobraźni, żeby zrozumieć, że tylko likwidacja poprzedzona bankructwem większości polskich hut byłaby celem zagranicznych partnerów. Eksperci skupieni w PLP alarmowali o tym w 1998 r., wskazując konieczność konsolidacji. Odzew jest dopiero teraz, na wiosnę 2001 r. i to absolutnie nie taki, jaki być powinien, ponieważ konsolidacja dokonywana jest w celu wyprzedaży i ma objąć najbardziej wartościowe wydziały najlepszych hut: Cedlera, Floriana, Katowice i Sendzimira.
PLP proponuje utworzenie koncernu o roboczej nazwie Polskie Huty Stali z hut wyżej wymienionych i z hut: Pokój, Ferrum, Buczek oraz m.in. Stalexportu, Centrozapu, Centrali Zaopatrzenia Hutnictwa, Centrostalu, postulując jednocześnie odrzucenie wszelkiej prywatyzacji (zawsze oczywiście wchodziłyby w grę pakiety mniejszościowe, pakiet większościowy posiadałby skarb państwa), która nie objęłaby modernizacji procesów produkcyjnych czy też zmierzała do ograniczenia zdolności wytwórczych.