24 stycznia 2001
Relacja dziennika ,,Rzeczpospolita" z procesu o malwersacje w śląsko-dąbrowskiej "Solidarności"
Malwersacje w śląsko-dąbrowskiej "Solidarności"
Komisja ustaliła, rewident potwierdził
Przewodniczący Komisji Rewizyjnej Eugeniusz Karasiński obawiał się działań przewodniczącego Zarządu Regionu Marka Kempskiego. Mówił, że czuje się zagrożony. Przekazał mi komplet dokumentów z kontroli finansowej i prosił, abym je upublicznił - mówił wczoraj przed katowickim Sądem Rejonowym były przewodniczący śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" Alojzy P.
Kolejni świadkowie zeznawali podczas wczorajszej rozprawy w procesie o zagarnięcie w latach 1995-1996 270 tys. zł z kasy Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ "Solidarność". O ich powołanie wnioskował jeden z oskarżonych, były skarbnik Eberhard P.
Obecny przewodniczący śląsko-dąbrowskiej "S" Wacław M. (w latach 1994-1998 członek Komisji Rewizyjnej) zaznaczył, że większość ustaleń Komisji w sprawie malwersacji finansowych w związku potwierdził biegły rewident. Jego zdaniem zawiadomienie prokuratury o przestępstwie należało do ówczesnego przewodniczącego ZR Marka Kempskiego.
M. zeznał, iż nie zetknął się z wersją, że pieniądze z kasy związkowej były przeznaczone na kampanię wyborczą w 1997 r. Odpowiadając na pytanie prokuratora, stwierdził, że informacje w sprawie malwersacji finansowych "nie zawsze były jednomyślnie oceniane przez członków Zarządu Regionu". - Nikt jednak nie podważał ustaleń biegłego rewidenta - zaznaczył.
Były przewodniczący śląsko-dąbrowskiej "S" Alojzy P. (pełnił tę funkcję w latach 1990-1992) zeznał, że w maju 1997 r. Eugeniusz Karasiński, szef Komisji Rewizyjnej, powiedział mu, że "czuje się zagrożony". - Obawiał się działań przewodniczącego Marka Kempskiego - wyjaśnił świadek. Dodał, że "obawy Karasińskiego wynikały z tego, iż Kempski miał kontakty ze służbami specjalnymi, które mogły być wykorzystane, aby zatuszować sprawę".
- Karasiński przekazał mi komplet wyników kontroli finansowej w Zarządzie Regionu z prośbą o ich upublicznienie. Powiedział mi, że wtedy będzie się czuł mniej zagrożony - mówił świadek.
Oceniając przebieg rozmowy z Karasińskim, Alojzy P. stwierdził, że był on przewrażliwiony. Świadek poradził mu, aby porozmawiał o sprawie z przewodniczącym "S" Marianem Krzaklewskim. - Z tego, co wiem, odbyły się trzy takie rozmowy. Z relacji Karasińskiego wynikało, że Krzaklewski nie podjął żadnej decyzji - zeznał Alojzy P.
Kolejny świadek Ryszard Ch. (członek ZR w latach 1995-997) zeznał, że gdyby nie jego naciski na przewodniczącego Kempskiego, to "nie wiadomo, jakby ta sprawa (malwersacji finansowych - red.) wyglądała". Jego zdaniem ława oskarżonych w tym procesie "jest za krótka". - Z punktu widzenia prawa związkowego każdy podpis przewodniczącego na czeku powyżej 20 tys. zł bez zgody Zarządu Regionu był nielegalny - zaznaczył Ryszard Ch.
Ryszard Stelmaszczyk